Jeśli kurs praw do akcji Smoke Shop będzie nadal rósł w takim tempie, jak w ostatnich dniach, to wkrótce stopa zwrotu dla graczy mających stalowe nerwy przekroczy – bagatela – 2000 proc. Jeszcze 6 kwietnia kurs wynosił 1,15 zł, czyli nawet mniej, niż pod koniec ubiegłego roku płacili inwestorzy, którzy obejmowali emisję akcji serii C. Notowania ruszyły jednak ostro w górę, a w czwartek tuż po otwarciu płacono za nie już ponad 20 zł.

Zwyżce towarzyszą całkiem spore – jak na NewConnect – obroty. Średni wolumen w trakcie ostatnich 10 sesji przekroczył 65 tys. sztuk. To jedna piąta free floatu, co pokazuje, jak de facto niewielką sumą można było rozgrzać kurs do czerwoności.
Maciej Król, prezes Smoke Shop, nie potrafi wyjaśnić przyczyn nagłego wzrostu zainteresowania akcjami kierowanej przez niego spółki. „Spółka rozwija się dynamicznie, a o istotnych faktach informuje i będzie informować w raportach bieżących” – mówi lakonicznie prezes. Nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy obecna wycena firmy, przekraczająca już 30 mln zł, jest fair.
Smoke Shop zajmuje się sprzedażą wyrobów tytoniowych i akcesoriów dla palaczy. Powstająca sieć sprzedaży składa się z pięciu sklepików, znajdujących się w popularnych galeriach handlowych w Krakowie, Gdańsku, Łodzi, Wrocławiu i Radomiu. W tych dwóch ostatnich miastach sklepy otwarto w tym roku. Na trzeci kwartał zaplanowano uruchomienie kolejnego punktu sprzedaży w Szczecinie. Według prognoz zarządu, dzięki powiększeniu sieci dystrybucji, przychody firmy w tym roku wzrosną o blisko 100 proc. do 4,44 mln zł. Zysk netto wciąż ma być symboliczny (82,6 tys. zł) i dopiero w 2012 r. planowane jest jego wyraźne zwiększenie – do 246 tys. zł.
Kapitalizacja firmy jest tymczasem już 800 razy wyższa od prognozowanych zysków. Może się to zmienić, kiedy do obrotu wejdą akcje serii B, obejmowane pod koniec ubiegłego roku na uprzywilejowanych warunkach przez InvestCon Group (350 tys. akcji) i prezesa IQ Partners Macieja Hazubskiego (112,5 tys.). Cena emisyjna, jaką płacili, wynosiła 0,10 zł. „Akcje były obejmowane przez podmioty i osoby współpracujące ze spółką i stanowiły element wynagrodzenia tych podmiotów” – wyjaśnia Maciej Król.
Emisja jest już zarejestrowana w sądzie, walory czekają na rejestrację w KDPW i dopuszczenie do obrotu. Nie są objęte żadną blokadą (tzw. lock-upem), dlatego nawet jeśli inwestorzy nie zdecydują się na szybką realizację kolosalnych zysków, to i tak groźba podaży może negatywnie wpłynąć na notowania Smoke Shop.