2000 rok przyniósł giełdzie dobre, ale spóźnione zmiany

Michał Śliwiński
opublikowano: 2000-12-29 00:00

2000 rok przyniósł giełdzie dobre, ale spóźnione zmiany

Nowy system ma wprowadzić warszawski parkiet w kolejny etap rozwoju

Kończący się właśnie rok stał pod znakiem bardzo istotnych wydarzeń dla polskiego rynku kapitałowego. Był to rok nowej gospodarki, nowego systemu giełdowego oraz nowego rekordu Warszawskiego Indeksu Giełdowego. Z drugiej strony, na GPW pojawiło się niewiele spółek, co należy uznać za porażkę.

Był to również rok silnej dodatniej korelacji z amerykańskim rynkiem Nasdaq. Po wcześniejszych krótkotrwałych korelacjach z rynkami dalekowschodnimi oraz moskiewskim, których istnienie wynikało z trwających tam kryzysów, tak długotrwały i silny związek pomiędzy GPW a Nasdaq (ponad rok) jest rzeczą bardzo istotną. Rok 2000 to również czas kilkumiesięcznej hossy, która w historii polskiej giełdy jako jedyna może być porównywalna z trendem wzrostowym odnotowanym na przełomie 1993/1994 r. Ciekawostką jest, że wtedy również rynek osiągnął szczyt w marcu. Poziom 20 760 pkt dla WIG zdobyty 8 marca 1994 stanowił nieprzekraczalną barierę dla indeksu przez kolejnych 6 lat.

Niestety nie był to rok, który można nazwać przełomowym jeżeli brać pod uwagę ilość i jakość debiutujących spółek. Największe podmioty, które pojawiły się na warszawskiej giełdzie to Netia oraz Europejski Fundusz Leasingowy. Dla obu spółek warszawski rynek nie był pierwszym parkietem, na którym się znalazły. Obie spółki są uznawane też zaledwie za podmioty średniej wielkości. Reszta spółek, nawet na nasze warunki, to relatywnie niewielkie firmy.

Nie był to natomiast najgorszy rok jeżeli oceniać by go pod kątem ilości akcji jakie pojawiły się na rynku. Na giełdzie znalazła się druga transza akcji PKN Orlen, pojawiły się też walory Pekao SA, oferowane w publicznej sprzedaży oraz pracownicze dla których minął okres zakazu zbywalności. W końcu do obrotu weszły pracownicze akcje Telekomunikacji Polskiej i Agory. Akcje wymienionych spółek znalazły się na parkiecie wnosząc na rynek ożywienie obrotów, wzrost zainteresowania inwestorów oraz wartość rynkową przekraczającą 10 mld zł.

Zmiany, zmiany, zmiany

Po raz pierwszy w ostatnich dwunastu miesiącach na warszawskiej giełdzie obserwowaliśmy zjawiska zmian profilu działalności. Dotyczyło to spółek niedużych prowadzących dotychczas działalność w branżach określanych eufemistycznie jako mało atrakcyjne. Na spółki internetowo-medialne przebranżawiają się Ariel dziś IGroup (kiedyś producent obuwia), Chemiskór wkrótce 4media (dawniej producent skór), ASMotors obecnie 7bulls (poprzednio dystrybutor aut Iveco) oraz Atlantis, kiedyś spółka z sektora budowlanego. To tylko najbardziej spektakularne przykłady. Magiczne słowa „Internet i media”, powodujące na początku tego roku wzrost cena akcji czasami o setki procent, zaowocowały w wielu spółkach deklaracjami o poszerzaniu dotychczasowej działalności właśnie o wspomniane branże. Plany takie ogłosiło kilkadziesiąt spółek, w wielu wypadkach były to już działania spóźnione, bowiem hossa na IT zdążyła w połowie roku zmienić trend. W przypadku tych, co zdążyli, zmiany strategii i profilu działalności odniosły zamierzony skutek, a wymienione spółki przyniosły w trzech przypadkach stopy zwrotu za rok 2000 przekraczające 100 proc.

Rekordowy rok

Właśnie wzrosty spółek związanych z IT, telekomunikacją oraz mediami pozwoliły na osiągnięcie przez WIG swojego maksimum. Warszawski rynek ruszył w grudniu 1999 i po 3,5 miesiącach wzrostu osiągnął swój rekord, który mierzony wartością indeksu WIG wyniósł 27 marca 22 868 pkt. Potem jednak aż do końca przerwy wakacyjnej powoli obniżał swoją wartość, kiedy to doszło do silnej i głębokiej przeceny. Fala spadkowa, dominującą na parkiecie do połowy października, sprowadziła WIG do lokalnego minimum na poziomie 14 929 pkt. Miało to miejsce 13 października. W tym dniu indeks spadł o 2,55 proc. Wtedy też nastąpiła rzecz bardzo ważna, dodatnia korelacja, jaka istniała pomiędzy GPW a Nasdaq, zmieniła swój znak na ujemny. Do tego czasu oba rynki poruszały się w jednym rytmie, natomiast od połowy października, podczas gdy polski rynek wzrastał, amerykański Nasdaq systematycznie tracił.

Najważniejszy Warset

Tegoroczny dołek polskiego rynku został zanotowany miesiąc przed wprowadzeniem nowego systemu transakcyjnego Warset. Porównując wszystkie ważniejsze wydarzenia roku 2000, właśnie wprowadzenie Warsetu ma najwyższą rangę. Zdaniem wszystkich uczestników rynku, Warset zmienił oblicze rynku i opinie te wydają się potwierdzone poziomem obrotów, jaki po wejściu Warsetu stał się normą na polskim rynku. Średnio obroty na sesję przekroczyły 400 mln zł. Zmienił się sposób obrotu, jednostką transakcyjną jest teraz jedna akcja, a liczba spółek, których akcje są w obrotach ciągłych, przekroczyła 100. Druga strona medalu to marginalizacja spółek fixingowych, które mogą jedynie liczyć na najdrobniejszych inwestorów, zaś kursy szacunkowe i obroty o wolumenie kilku akcji stały się szybko normą.

Co jeszcze było wyjątkowego w roku 2000? Na pewno istnieje większa fluktuacja cen, jednodniowe zmiany akcji często sięgają już 10 proc. i nie jest to niczym wyjątkowym. Wzrosło znaczenie kontraktów terminowych na WIG 20. Obroty realizowane na tych futures osiągały wartość 300 mln zł. Płynność tych kontraktów przełożyła się na zainteresowanie nimi funduszy inwestycyjnych i AM.

Obrót giełdowy koncentrował się na kilkunastu spółkach, na które przypadało ponad 90 proc. jego wartości. Zmalało znaczenie inwestowania pod branże, z wyjątkiem IT. Po raz kolejny słabo wypadła branża spożywcza, zdecydowany outsider GPW.

To nie był zły czas dla inwestowania w akcje

Zdaniem analityków, 2000 rok nie był tak całkiem zły dla inwestorów. Mają jednak nadzieję, że w nowym roku gracze będą mieli zdecydowanie więcej okazji do zarobku.

Tomasz Stadnik

doradca inwestycyjny CS AM

- Największy wpływ w tym roku na rynek giełdowy miała gorączka internetowa, a właściwie całego sektora IT. To od niej zaczęła się najpierw fala wzrostów, a później spadków. Nigdy wcześniej jedna branża tak nie wpływała na cały rynek. Inna sprawa, że wbrew wielu opiniom w tym roku w samym IT nie działo się nic wielkiego, nie było ani żadnych spektakularnych przejęć, ani bankructw. Z kolei w przypadku banków, na ich wycenę duży wpływ miały decyzje RPP.

Dla giełdy zaś największe znaczenie miało wprowadzenie Warsetu, który powinien niebawem w znaczący sposób ułatwić i uatrakcyjnić obrót.

Stefan Knopik

doradca inwestycyjny BM BPH

- 2000 rok na giełdzie to rok branży IT i branży telekomunikacyjnej. Niewątpliwie hossę z początku roku zawdzięczaliśmy spółkom nowej technologii. Natomiast szumnie zapowiadany, a zakończony fiaskiem przetarg na UMTS dla wielu spółek okazał się barometrem ich notowań.

Bardzo niekorzystnie na giełdę wpłynęły podwyżki stóp procentowych, które osłabiły finansowo polskich inwestorów. Po bardzo ciekawym początku, końcówka roku była znacznie gorsza. Perspektywy są jednak w miarę dobre.

Sławomir Gajewski

doradca inwestycyjny CS AM

- Mijający rok obfitował w zaskakujące wydarzenia. Początek 2000 roku przyniósł nie do końca spodziewaną hossę internetową. Z kolei większość obserwatorów rynku liczyła na stabilizację, którą miały zagwarantować fundusze emerytalne. Tak się jednak nie stało. Jako zarządzający aktywami wolałbym, aby na giełdzie panował stabilniejszy trend. Jeśli popatrzymy na indeksy GPW, to można stwierdzić, że rok był średni.

Sebastian Słomka

naczelnik wydziału doradztwa

BDM PKO BP

- Generalnie 2000 rok należy uznać za udany. Wprawdzie po rewelacyjnym początku roku nastąpiły na GPW znaczące spadki cen akcji, ale za to obecnie — głównie ze względu na znaczące obniżenie wystąpienia ryzyka związanego z inflacją — sytuacja się stabilizowała. Pozytywnie należy też ocenić wprowadzenie nowego systemu informatycznego na warszawskiej giełdzie, tj. Warsetu, oraz wzrost wartości realizowanych obrotów na rynku kasowym i praw pochodnych.

Robert Chojnacki

doradca inwestycyjny BM BGŻ

- Za największy sukces uważam wprowadzenie Warsetu, co przybliża GPW do aliansów z innymi giełdami oraz stwarza inwestorom nowe możliwości. Za największą porażkę należy uznać małą liczbę nowych emitentów. Na dodatek, poza Netią, wśród nich nie było żadnych dużych spółek.

Mimo spadków, jakie miały miejsce w połowie 2000 r., giełda dość dobrze zniosła nieoczekiwany wzrost inflacji i podwyższenie stóp procentowych.