2010: stracony rok dla akcji?

Ad van Tiggelen
opublikowano: 02-09-2010, 13:33

Na początku 2010 roku wielu analityków oczekiwało, że będzie on rokiem znacznej poprawy wyników spółek na rynkach światowych (+25%), solidnych wzrostów cen akcji oraz minimalnych zysków z  inwestycji w obligacje. Teraz już wiemy, jak bardzo się pomylili…

Okazali się oni zbytnimi pesymistami w kwestii zysków spółek, gdyż ich wzrost przekroczy 30 proc., a niepoprawnymi optymistami odnośnie do zachowania indeksów giełdowych, które do tej pory jest słabe. Co się zaś tyczy wzrostu cen obligacji – jego skala była całkowitym zaskoczeniem. Nic dziwnego, że w tych warunkach nawet najsprytniejsi zarządzający funduszami hedgingowymi nie mogą zaliczyć tego roku do udanych.

Skoro jednak połączenie dynamicznej poprawy wyników, silnych bilansów spółek i wycen na rozsądnych poziomach nie uczyniło jak dotąd akcji atrakcyjną inwestycją, to co może to sprawić?

Rynki finansowe starają się wyceniać przyszłość. Przeszłość i teraźniejszość nie mają dla nich znaczenia. Fakt ten rzadko kiedy był równie oczywisty jak dziś. Inwestorzy ignorują obecnie wiele pozytywnych sygnałów i koncentrują się na obawach o powrót recesji. Strach ten nie jest bezpodstawny. Inwestorzy od dawna zdawali sobie sprawę, że to wzrost konsumpcji będzie musiał być głównym motorem drugiej fazy ożywienia na rynkach rozwiniętych. Koniec pierwszej fazy nadchodzi wielkimi krokami, a konsumenci, póki co, nie są skłonni przejąć pałeczki ożywienia od sektora przemysłowego. 

Konsumenci wiedzą, że w 2011 roku dotknie ich surowa polityka fiskalna. Wiedzą również, że podwyżki płac będą minimalne. Cały czas obawiają się, że sytuacja na rynku pracy nie poprawi się jeszcze przez dłuższy czas. A co chyba najważniejsze, zaczynają zdawać sobie sprawę, że już wkrótce będą musieli zapłacić wysoką cenę za starzenie się społeczeństwa. Niewątpliwie, coraz częstszym tematem debaty publicznej będzie przyszły kształt systemów emerytalnych, które obecnie są kolosem na glinianych nogach. Nasuwa się zatem pytanie: dlaczego ci sami konsumenci mieliby teraz zwiększać wydatki?

Niektórzy analitycy sugerują, że wydatki gospodarstw domowych powinny wzrosnąć, ponieważ jest to typowe w obecnej fazie cyklu koniunkturalnego. Jednakże, do tej pory mało co w bieżącym ożywieniu było typowe i „normalne”.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Podczas gdy w Stanach Zjednoczonych i Europie ważą się dalsze losy światowej gospodarki, “wyznawcy drugiego dna” wyprzedają akcje i kupują obligacje, zwiększając w ten sposób prawdopodobieństwo scenariusza, którego tak się obawiają. Ci sami inwestorzy są świadomi, że rządy i banki centralne krajów rozwiniętych mają obecnie bardzo ograniczone pole manewru by zapobiec wystąpieniu drugiego dna recesji gdyby zaczęło się ono realizować. Wyczerpały się zapasy tradycyjnych remediów w postaci polityki monetarnej (obniżki stóp procentowych) i stymulacji fiskalnej (obniżki podatków). Do dyspozycji pozostają jedynie “niekonwencjonalne” środki takie jak dodruk pieniądza lub wprowadzanie ulg podatkowych, nieprzewidzianych w budżecie państwa. Niektóre kraje, w tym Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, już od jakiegoś czasu dość liberalnie używają prasy drukarskiej. Jednak nawet one mają trudności w przekonaniu unikających ryzyka konsumentów do mniejszych oszczędności i zwiększenia wydatków. Dlatego też Dr Bernanke może jeszcze zwiększyć dawkę niekonwencjonalnych środków dopingujących dla amerykańskiej gospodarki.

Zatem, duża doza ostrożności, z jaką rynki finansowe oceniają przyszłość popytu konsumpcyjnego, wydaje się zrozumiała. Istotnie, przyszły wzrost gospodarczy i inflacja na rynkach rozwiniętych będą zapewne na bardzo niskich poziomach. Wydaje się, że na rynkach obligacji uformowała się bańka cenowa, jednak jej szybkie pęknięcie jest raczej mało prawdopodobne. Dla rynku, którym rządzi niepewność, charakterystyczne będą zapewne skromne stopy zwrotu i konieczność efektywnej dywersyfikacji.

Dla akcji na rynkach rozwiniętych oznaczać to może pozostawianie w długotrwałej, żmudnej konsolidacji,
a prawdopodobieństwo spadków może nawet nieco przewyższać szanse wzrostów, szczególnie dla spółek cyklicznych ze Stanów Zjednoczonych i strefy euro. Pod tym względem rok 2010 może jawić się jako rok stracony dla akcji z tych rynków.

Jednak przyjmując podejście długoterminowe, uważamy, że dobre okazje inwestycyjne to obecnie akcje spółek z regionu rynków wschodzących, zaś na rynkach rozwiniętych - akcje defensywnych spółek dywidendowych.

Ad van Tiggelen
Senior Investment Specialist ING Investment Management

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ad van Tiggelen

Polecane