25 zł za akcje PGE,aby wyjść na swoje

Adrian Boczkowski
05-11-2009, 00:00

O 9 proc. musi wzrosnąć kurs PGE, aby inwestorom zwrócił się koszt kredytu. Spokojnie. Będzie dwa razy więcej?

Już jutro na warszawskiej giełdzie debiutuje Polska Grupa Energetyczna. Prawie 60 tys. drobnych inwestorów kupiło w niedawno zakończonej ofercie publicznej papiery spółki za 900 mln zł. A byli gotowi kupić akcje za 25 mld zł! Wiele osób posiłkowało się kredytami. Ogromny popyt zgłosiły tez instytucje. Tak duże zainteresowanie największą od 2004 r. ofertą nastraja optymistycznie. Problem jednak w tym, że w ostatnich dniach optymizm na światowych giełdach wyparował. Od ubiegłego tygodnia do środy WIG20 stracił aż 9 proc. Czy to odbije się na debiucie PGE?

Postanowiliśmy wejść w buty drobnego inwestora, który miał 50 tys. zł oszczędności i postanowił kupić akcje PGE w ofercie na kredyt (lewar wyniósł x 10). Zapisał się na 23,9 tys. akcji, a otrzymał tylko 836 sztuk za 19,2 tys. zł. Realnie inwestor nie wykorzystał kredytu (odsetki więc pomijamy). Prowizja za udostępnienie kredytu kosztowała średnio 1,5 tys. zł (0,3 proc.). Dodatkowe 38,5 zł pochłonęła promocyjna prowizja maklerska od zakupu (0,2 proc.) i ewentualnej sprzedaży akcji na GPW (0,4 proc.). Na starcie jesteśmy więc ponad 3 proc. na minusie w stosunku do zaangażowanego kapitału (około 51,5 tys. zł) i prawie 9 proc., licząc od wartości kupionych akcji.

Z przeprowadzonej symulacji wynika, że do wyjścia nad kreskę przeciętny inwestor korzystający z kredytu potrzebuje wzrostu kursu PGE na debiucie o niemal 9 proc. To niedużo. Branżowi analitycy wskazują bowiem na ponad 20-procentowy potencjał wzrostu kursu. Jeśli uda się sprzedać papiery PGE o jedną piątą drożej, niż za nie zapłaciliśmy (27,6 zł), to po odjęciu wszystkich prowizji zysk przed opodatkowaniem wyniesie 2217 zł, a nasza nominalna stopa zwrotu z zaangażowanego kapitału wyniosłaby 4,3 proc. (w porównaniu z wartością zakupionych akcji procentowy zysk będzie blisko 2,8 razy większy, czyli wyniesie około 10 proc.).

Ze względu na niskie realne zaangażowanie w papiery PGE, procentowe zyski będą rosły stosunkowo wolno. Aby nominalna stopa zwrotu stała się dwucyfrowa, kurs musiałby wzlecieć o 36 proc. (do 31,3 zł.). Wtedy nasz portfel urósłby o 5,3 tys. zł (10,3 proc.). Przez prowizję od kredytu marsz w przeciwnym kierunku idzie znacznie szybciej. Pomimo niewielkiej liczby PDA w portfelu, 10 proc. na minusie będziemy już przy spadku notowań PGE o 18,5 proc., do 18,7 zł.

Wiele jednak wskazuje, że drobni inwestorzy mogą spać spokojnie. Zostawmy na boku zmienne rynkowe nastroje. Co widzimy? Z jednej strony drobnicę, która będzie chciała pozbyć się walorów PGE już na pierwszej sesji. To nawis podażowy kilkuset milionów złotych. Z drugiej strony, wiele funduszy inwestycyjnych i firm zarządzających aktywami otrzymało nikłą część zamówionych PDA. Z racji wielkości PGE z pewnością będą one chciały możliwie szybko dokupić papierów. Oczywiście, będą próbowały zrobić to jak najmniejszym kosztem, więc można spodziewać się psychologicznych zagrywek.

Na koniec piątkowej sesji można spodziewać się z wysokim prawdopo-dobieństwem, że kurs PGE poszybuje w górę około 20 proc. Dlaczego? Leży to w interesie dużych graczy, zwłaszcza krajowych funduszy emerytalnych i inwestorów zagranicznych, których zlecenia w IPO PGE zredukowano w niewielkim stopniu. Mając wysoką alokację, będzie im zależało, by PGE jak najszybciej znalazła się w WIG20, w popularnym benchmarku. To sprawiłoby, że inne instytucje będą musiały szybko doważać portfele.

Warto też zwrócić uwagę na specyfikę największych prywatyzacji, które z racji dużej skali i sygnowania ich przez skarb państwa rządzą się innymi prawami niż IPO prywatnych firm. O ile Orlen w 1999 r. czy Lotos i PGNiG w 2005 r. wstrzeliły się w wyraźne trendy wzrostowe na GPW, o tyle debiut PKO BP w listopadzie 2004 r. przypadł już na zadyszkę indeksów. Mimo to zyski inwestorów były solidne. Na zupełnie korekcyjne nastroje przypadło wejście na giełdę Telekomunikacji w listopadzie 1998 r. Tymczasem nawet w krytycznym punkcie zniżki WIG20 kurs nie spadł poniżej ceny emisyjnej, a na fali poprawy nastrojów znalazł się w styczniu 1999 r. już o ponad 70 proc. wyżej.

O

debiucie PGE na giełdzie i możliwym zamieszaniu — czytaj na str. 20

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / 25 zł za akcje PGE,aby wyjść na swoje