28 hektarów gruntu leży odłogiem

Ewa Szczecińska
03-04-2006, 00:00

Stolica Polskiej Miedzi od siedmiu lat nie może namówić ani jednego inwestora do ulokowania projektu na terenie swojej podstrefy.

„Lubin. Miasto możliwości” — tak reklamuje się 80-tysięczne miasto na Dolnym Śląsku, w którym siedzibę ma giełdowy KGHM. Czy rzeczywiście wykorzystuje wszystkie szanse? W utworzonej tu w 1999 r. podstrefie Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (LSSE) o powierzchni 28 ha nie ma ani jednego inwestora, mimo że teren wydaje się atrakcyjny. Ma przecież dobre powiązania zewnętrzne z krajową siecią dróg, bliskość autostrady A4 i rozbudowaną sieć infrastruktury. Na dodatek teren podstrefy otacza ponad 50 ha ziemi z przeznaczeniem na inwestycje. Takie obszary są najbardziej poszukiwane przez przedsiębiorców chcących lokować w Polsce fabryki. Dlaczego wiec inwestorzy omijają Lubin szerokim łukiem?

— Odstrasza ich m.in. średnia zarobków w naszym mieście, którą zawyżają płace w KGHM. Przedsiębiorcy szacują, że trudno im będzie znaleźć pracowników do zakładów, w których płace wynoszą średnio 1 tys. zł, podczas gdy obok miedziowi pracownicy zarabiają ponad 5 tys. zł — mówi Tymoteusz Myrda z lubińskiego magistratu.

Co ciekawe, utworzona dwa lata później podstrefa w Złotoryi też świeciła pustkami. W końcu władze miasta wykorzystały szansę i tak dobrze wypromowały tereny inwestycyjne, że w ciągu zaledwie pół roku wydano pozwolenia na działalność pięciu zagranicznym firmom. Nieodległa polkowicka podstrefa, licząca 91 ha, jest już zagospodarowana w 70 proc.

— W legnickiej podstrefie, o powierzchni 55 ha, nie ma już w ogóle miejsca — dodaje Andrzej Dziuba z LSSE.

— Władze miasta nie wykorzystały szans, jakie daje stworzenie podstrefy. Jako rada zrobiliśmy wszystko, by uatrakcyjnić ten teren — uchwaliliśmy ulgi, przeznaczyliśmy pieniądze na zbudowanie drogi dojazdowej. Promowanie tego terenu leży w gestii miasta, które zdecydowanie nie wywiązało się z tego obowiązku — mówi Zofia Heksel, miejska radna.

Tymoteusz Myrda z lubińskiego urzędu polemizuje z tą opinią.

— Wysłaliśmy oferty do biur konsultingowych w całej Polsce, konsulatów, agencji rządowych. Oferty prezentowaliśmy nawet na targach inwestycyjnych w Monachium. Bez odzewu — rozkłada ręce Tymoteusz Myrda.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Szczecińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / 28 hektarów gruntu leży odłogiem