3 mln klientów Śląskiego

ET
opublikowano: 2011-05-06 00:00

Bank zręcznie przerzucił ciężar na nogę detaliczną. Korporacyjna wciąż nie może się ruszyć.

Bank zręcznie przerzucił ciężar na nogę detaliczną. Korporacyjna wciąż nie może się ruszyć.

ING Bank Śląski pochwalił się wczoraj przy okazji wyników kwartalnych, że ma już ponad 3 mln klientów detalicznych. Jak na bank kojarzony głównie z korporacjami, to niezłe osiągnięcie. Oczywiście to zasługa ostatnich sześciu-siedmiu lat. Ale w ostatnim okresie przyrost tego biznesu w Śląskim, który równoważy w ten sposób słabość biznesu korporacyjnego, wciąż oczekującego ożywienia inwestycyjnego w firmach, jest szczególnie widoczny. Z 3 mln klientów gra już w tej samej lidze co BRE Bank z mBankiem i Multibankiem i wyraźnie widzi plecy Pekao, któremu daleko do takich umiejętności akwizycyjnych.

— Patrząc na ING można odnieść wrażenie, że w detalu staje się bankiem bardziej innowacyjnym niż konkurenci. Funkcjonalny internet, nowe oddziały, tempo akwizycji klientów — to wszystko robi wrażenie — mówi Tomasz Bursa, analityk Ipopemy Securities.

Bank mocno popycha klientów w kierunki internetu, wabiąc ich marchewką darmowej obsługi. Śląski sporo na tym oszczędza. Wskaźnik koszty/dochody spadł do bardzo niskiego jak na ten bank poziomu 55,7 proc. (z 59,3 proc.) Ale jest też ciemniejsza strona internetowej bankowości. Rozwój usług typu direct pozwala ciąć koszty, ale też skutkuje spadkiem opłat za rachunki, karty itp. Cóż, internetowi nie płacą.

— Pytanie, jak zasypać te ubytki. Dzisiaj z tym problemem boryka się Śląski, ale w perspektywie dwóch lat to samo stanie się udziałem Pekao i PKO BP — prognozuje Tomasz Bursa.

Po I kwartale Śląski miał 212,5 mln zł zysku (177,5 mln zł przed rokiem).