Japoński fundusz emerytalny może wstrząsnąć globalnymi rynkami

Marek Druś, Bloomberg, MarketWatch
opublikowano: 2026-07-24 08:11

Minister finansów Satsuki Katayama ostrzegła w piątek, że władze Japonii podejmą zdecydowani kroki, aby przeciwdziałać nadmiernym wahaniom jena, którego wartość spadła w ostatnich dniach najniżej od 40 lat. Na rynku rośnie obawa, że jednym ze sposobów będzie sprzedaż aktywów zagranicznych przez japońskiego giganta emerytalnego GPIF, co mogłoby wstrząsnąć globalnymi rynkami.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

- Zareagujemy odpowiednio, kiedykolwiek będzie to konieczne, co oznacza podjęcie zdecydowanych działań na rynku walutowym – powiedział Katayama podczas spotkania z dziennikarzami.

Piątkowa wypowiedź minister finansów nastąpiła niedługo po tym, jak premier Japonii Sanae Takaichi zapowiedziała, że rząd podejmie działania zachęcające GPIF i inne państwowe fundusze emerytalne do większego inwestowania w japońskie aktywa finansowe. Jak dotąd nie ogłoszono żadnej formalnej zmiany docelowej alokacji największego funduszu emerytalnego na świecie, którego aktywa sięgają 1,8 bln USD, z czego około połowa to zagraniczne.

Eksperci podkreślają, że repatriacja pieniędzy na większą skalę w celu zwiększenia zakupów japońskich akcji i obligacji miałaby znaczący wpływ na międzynarodowe rynki finansowe. Odczułby to globalny rynek obligacji, gdzie nastąpiłby prawdopodobnie wzrost rentowności. MarketWatch zwrócił uwagę, że inwestycje GPIF w obligacje japońskie spadły w ostatnich latach o jedną trzecią do około 515 mld USD, natomiast inwestycje w obligacje zagraniczne wzrosły ponad 3,5 krotnie do ​​około 470 mld USD. Narażone są również rynki akcji. Wcześniej w tym tygodniu pojawiły się głosy, że spadki na Wall Street w ostatnim czasie częściowo wynikają z obawy działań zmierzających do umocnienia jena. Oznaczałyby perspektywę pogorszenia warunków jednego z najpopularniejszych w ostatnich latach carry trade, czyli transakcji polegającej na pożyczeniu tanio pieniędzy w Japonii i inwestowaniu ich na rynkach oferujących dużo wyższe stopy zwrotu.

Obecnie jen jest notowany na poziomie 163,84 za dolara, niedaleko od 40-letniego minimum 163,99 osiągniętego w nocy z czwartku na piątek. W tym tygodniu wartość japońskiej waluty spada o 0,9 proc., co oznacza najgorszy taki okres od maja. Sytuację utrudnia umacnianie się dolara z powodu rosnącej ceny ropy, co zwiększa prawdopodobieństwo podwyżki stóp w USA.

- Oczekiwania na podwyżki stóp procentowych w USA nasiliły się w związku z pogarszającą się sytuacją na Bliskim Wschodzie – powiedział Bloombergowi Masafumi Yamamoto, główny strateg walutowy w Mizuho Securities. - Jeśli ceny ropy naftowej wzrosną dalej, kurs jena prawdopodobnie przetestuje poziom 165 za dolara – dodał.