5 trendów, które zmienią kierunek w 2015

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2015-01-11 11:10

Dolar, obligacje skarbowe i amerykańskie akcje są już przewartościowane. Czas na złotego i akcje małych spółek

Ubiegły rok obfitował w załamania rynkowe. Surowcowy indeks, obliczany przez agencję Bloomberg, spadł o ponad 15 proc., a najbardziej spektakularna — 48-procentowa — przecena dotknęła ropę. Za sprawą kryzysu rosyjskiego tąpnęły notowania walut środkowoi wschodnioeuropejskich, a dekoniunktura towarowa pociągnęła w dół środki płatnicze krajów będących producentami surowców. Rubla przeceniono o 41 proc., norweska korona straciła 18 proc., a złoty osłabił się o 15 proc.

W burzliwym okresie ubiegłoroczne prognozy „PB” sprawdziły się tylko częściowo. Dosyć trafne okazały się zapowiedzi zniżek cen ropy i relatywnie dobrej koniunktury na giełdzie nowojorskiej oraz na dojrzałych rynkach nieruchomości. Pudło zaliczyliśmy, przewidując, w którą stronę pójdą notowania obligacji rządowych oraz obstawiając stabilizację notowań bitcoina. Czy w 2015 r. będziemy mieli więcej szczęścia? Oto nasze przewidywania.

Dolarowa bańka

W 2014 r. amerykańska waluta była na rynku kasowym najmocniejsza spośród 31 głównych środków płatniczych monitorowanych przez agencję Bloomberg. Tymczasem złoty był jedną z siedmiu najsłabszych walut. Choć eksperci zgadzają się, że na globalnych rynkach dolar pozostanie silny, to jednak w Polsce jego notowania powinny spadać.

Wszystko dlatego, że grunt pod nogami powinien odzyskiwać złoty. Pod koniec grudnia notowania dolara przejściowo znalazły się najwyżej od sześciu lat, a kursy euro i franka wyszły na dwuipółroczne szczyty. Wykres tzw. efektywnego kursu złotego (czyli kursu skorygowanego o inflację i odniesionego do notowań walut partnerów handlowych Polski) dotarł do dolnego ograniczenia kanału, w którym poruszał się od końca lat 90. To zapowiedź, że w najbliższych latach krajowa waluta tańsza już nie będzie.

WIG20, po korekcie o dywidendy, skończył rok blisko zera. Tymczasem amerykański indeks S&P500 jest na 12,7-procentowym plusie, a wyrażony w złotych dał w 2014 r. zarobić aż 35 proc.

Obligacyjna hossa

Grudzień był pierwszym od stycznia 2014 r. miesiącem, w którym rentowności 10-letnich papierów polskiego rządu nie spadły. Listopad zakończyły poniżej pułapu 2,4 proc. i były ponaddwukrotnie niższe niż w szczycie z września 2013 r. Wiele jednak wskazuje na to, że z obligacyjnej bańki powietrze dopiero zaczyna uchodzić. Obawy inwestorów przed podejmowaniem ryzyka, które dominowały w 2014 r., nie będą trwały wiecznie. Po tym jak ostatnie kilkanaście miesięcy najpierw stało pod znakiem obaw przed rozbiorem OFE, a potem kryzysu rosyjskiego, w 2015 r. inwestorzy powinni zacząć przerzucać się na bardziej ryzykowne aktywa. 2015 r. rentowności 10-latek powinny zakończyć zdecydowanie powyżej pułapu 3 proc.

Ucieczka od małych spółek

W 2014 r. indeks małych spółek WIG250 stracił 17,0 proc., podczas gdy WIG, w którym największą wagę mają blue chipy, skończył minionych 12 miesięcy na symbolicznym plusie. Okres wyjątkowo słabego zachowania maluchów najprawdopodobniej zbliża się jednak do końca. W 20-letniej historii wskaźnika WIG250 oraz jego poprzedników (sWIG80 i WIRR) tylko raz zdarzyły się dwa spadkowe lata z rzędu. Tym razem na odbicie dodatkowo wskazuje fakt, że wykres siły relatywnej WIG250 do WIG zszedł do dolnego ograniczenia kanału, w którym poruszał się od połowy lat 90. To zapowiedź, że wraz z normalizacją sytuacji za wschodnią granicą oraz poprawą koniunktury w strefie euro krajowi inwestorzy coraz odważniej będą sięgać po bardziej ryzykowne małe spółki.

Siła relatywna Wall Street

WIG20, po korekcie o dywidendy, skończył rok blisko zera. Tymczasem amerykański indeks S&P500 jest na 12,7-procentowym plusie, a wyrażony w złotych dał w 2014 r. zarobić aż 35 proc. Dysproporcja jest jeszcze większa, jeśli wziąć pod uwagę ostatnie siedem lat. 136,3-procentowej zwyżce S&P500 towarzyszyłaby 8,4-procentowa przecena spółek z WIG20. Warszawska giełda nie tylko ma szanse na przerwanie okresu relatywnej słabości wobec głównych parkietów, ale również dłuższy okres lepszych wyników, wynika jednak z analizy technicznej. W historii GPW okresy relatywnie lepszego i relatywnie gorszego zachowania na tle Wall Street trwały właśnie po około 7 lat. Potem zawsze następowało odwrócenie tendencji. O tym, że punkt zwrotny jest blisko, świadczy dojście wykresu siły relatywnej WIG do S&P500 do dolnego ograniczenia kanału, opisującego jego zachowanie z ostatnich ośmiu lat. Można więc się spodziewać, że krajowe indeksy będą sobie radziły lepiej od amerykańskich nie tylko w 2015 r., ale również najprawdopodobniej w kolejnych latach.

Siła relatywna WIG-Energia

W październiku notowania spółek z branży energetycznej znalazły się w odniesieniu do notowań indeksu WIG najwyżej od dwóch lat. Nastawienie inwestorów do sektora wspierała w tym roku poprawa prognoz cen prądu. Siła relatywna branży energetycznej nie powinna się jednak utrzymać na obecnym poziomie, a to dlatego, że jej kurs doszedł do linii oporu, wyznaczonej po szczytach z lat 2010, 2011 oraz 2012. W miarę jak kłopoty branży węglowej się pogłębiają, będą dawać o sobie znać obawy inwestorów, że kontrolowane przez skarb państwa spółki energetyczne będą zmuszone wesprzeć górnictwo. W rezultacie WIG Energia powinien zakończyć cały rok wynikiem gorszym niż główny indeks warszawskiego parkietu.

Tak przewidywaliśmy rok temu: bańki, które (nie) pękły w 2014 r.

Akcje amerykańskie

U progu ubiegłego roku aż roiło się od komentarzy, że wyceny spółek z giełdy nowojorskiej są mocno przewartościowane. Nie daliśmy się jednak zwieść czarnowidzom. „Koniunktura w USA wciąż się poprawia, a zaostrzenie polityki Fedu rzadko kiedy doprowadza do nagłego załamania hossy. Indeks S&P 500 ma duże szanse zakończyć rok na plusie” — pisaliśmy. Po 12 miesiącach główny wskaźnik nowojorskiej giełdy jest 13 proc. wyżej.

Obligacje rządowe

W ponurych barwach wielu inwestorów postrzegało także perspektywy obligacji rządowych. My obstawialiśmy, że 2014 r. będzie rokiem stagnacji na tym rynku. Rzeczywistość zaskoczyła jednak wszystkich, bo obligacje rządowe były jedną z najlepszych inwestycji. Rentowności 10-letnich papierów Japonii i Włoch spadły o ponad połowę, a Niemiec — o prawie trzy czwarte. Obligacje polskiego rządu oferują obecnie 2,5 proc., choć rok temu oprocentowanie przekraczało 4,3 proc.

Ropa

Ropa drugi rok z rzędu znalazła się wśród potencjalnych baniek, wytypowanych przez „PB”. „Powietrze z bańki będzie prawdopodobnie nadal uchodzić”, przewidywaliśmy, przypominając o utrzymanych w podobnym tonie prognozach globalnych banków. Wydarzenia z ostatniego kwartału 2014 r. zaskoczyły jednak wszystkich. Arabia Saudyjska nie zgodziła się na cięcia produkcji surowca, co przy słabym popycie i rosnącej podaży ze strony USA doprowadziło do załamania notowań.

Nieruchomości na rynkach rozwiniętych

Nieruchomości były chętnie typowane rok temu na bańkę, jednak według „PB” załamanie mało prawdopodobnym czyniła poprawa koniunktury w światowej gospodarce. Na uważanym za najbardziej przewartościowany rynku londyńskim ceny rosły do sierpnia, po czym zaczęły się osuwać. W Paryżu ceny utrzymują się tuż pod szczytem sprzed dwóch lat. Wciąż świetnie radzi sobie jednak rynek amerykański, gdzie ceny rosły w tempie około 6 proc.

Bitcoin

W najbliższych miesiącach notowania bitcoina pozostaną względnie stabilne, a później może zdarzyć się wszystko — przewidywaliśmy. Z jednej strony nie mieliśmy racji, bo kryptowaluta kończy rok na 58-procentowym minusie. Jednak z drugiej — tegoroczne wahnięcie było paradoksalnie najmniejszą w historii zmianą ceny bitcoina w takim okresie.