Nieuczciwi deweloperzy są coraz bardziej kreatywni i dopisują do umów kolejne niezgodne z prawem zapisy. W rejestrze jest już ponad 200 klauzul niedozwolonych, które dotyczą właśnie rynku nieruchomości.
Deweloperzy najczęściej chcą złapać klientów w pułapkę w sytuacji, gdy kupujemy tak zwaną dziurę w ziemi. Zastrzegają sobie, że pod pewnymi warunkami cena, metraż i termin oddania mogą się zmienić, ale nie dają klientowi możliwości rezygnacji z zakupu bez ponoszenia dodatkowych kosztów.
Konsument tak naprawdę znajduje się w klatce, bo zgodnie z umową, którą podpisał, cena może rosnąć, a on nie może od tej umowy odstąpić - tłumaczy Małgorzata Cieloch z UOKiK-u.
Deweloperzy też nagminnie starają się zdjąć z siebie odpowiedzialność za ewentualne wady mieszkania - takie klauzule dopisują nawet przy okazji podpisywania aktu notarialnego. Później, gdy w mieszkaniu pęknie ściana, klient musi sobie radzić sam.