Od 23 lipca do 5 sierpnia będzie można składać zapisy w wezwaniu na akcje Netii, spółki telekomunikacyjnej. Ogłosiła go Vectra. Gdyńska kablówka chce przejąć 33 proc. akcji telekomu płacąc, 5,31 zł za jeden papier (około 610 mln zł). Daje to 4,1 proc. premii w stosunku do ceny z dnia poprzedzającego wezwanie i 3,9 proc. wobec średniej sześciomiesięcznej.



— O Netii od lat mówi się, że jest na sprzedaż, ale w praktyce jej akcjonariusze nie mieli okazji wyjść z inwestycji w tak transparentnej formule jak wezwanie. Spółka stoi przed poważnymi wyzwaniami. Jej podstawowy biznes się kurczy, wyniki są coraz słabsze, a przyszłość nie rysuje się zbyt różowo, m.in. dlatego, że jej infrastruktura odstaje od konkurentów. Do tego dochodzą możliwe podwyżki cen hurtowego korzystania z sieci Orange po deregulacji rynku w dużych miastach. Nie czujemy się z tą inwestycją w pełni komfortowo. Czujemy się komfortowo w jednej trzeciej, dlatego chcemy skupić taki pakiet. Jeśli się nie uda, trudno — komentuje Tomasz Żurański, prezes Vectry. W komunikacie dotyczącym wezwania Vectra podała, ze zakup akcji Netii „ma charakter inwestycji finansowej”.
— Nie jest to inwestycja finansowa — oponuje Włodzimierz Giller, analityk DM PKO Banku Polskiego. Z naszych informacji wynika, że Vectra rozważa dwa scenariusze.
— Ta inwestycja okaże się albo finansowa, albo strategiczna, jeśli uda się przejąć kontrolę nad Netią. Vectra nie chce jednak płacić dużo, bo telekom nie jest superaktywem — twierdzi nasze źródło.
Co łączy, co dzieli
Netia od lat nie ma strategicznego inwestora. Nie brakuje opinii, że przez to nie wykorzystuje wszystkich możliwości.
— Sytuacja dojrzała do tego, by taki inwestor się pojawił. A w tym biznesie można dość łatwo wykorzystać efekty synergii, co pokazały przejęcia realizowane przez Netię. Dzięki nim amortyzowała spadek EBITDA spowodowany ubytkiem klientów. Dzięki aliansowi z Vectrą może uzyskać dostęp do telewizji. Pytanie, co zyska Vectra? — mówi Włodzimierz Giller.
Emil Konarzewski, partner w firmie analitycznej Audytel, uważa, że stacjonarnego operatora telekomunikacyjnego, jakim jest Netia, nie można od razu uznać za biznes schodzący. — Wśród klientów indywidualnych Netia ma pewien potencjał wzrostu wynikający z tego, że oferuje w pakietach internet i telewizję. Tak samo robi Vectra. Są synergie na rynku konsumenckim. Można mieć natomiast wątpliwości, czy Vectra poradzi sobie z częścią biznesową Netii — uważa Emil Konarzewski.
— Kupno Netii przez Vectrę ma sens tylko w ramach jakiegoś ciągu wydarzeń. Być może Vectra ma w zanadrzu kolejne ruchy służące konsolidacji rynku — dodaje Andrzej Zarębski, ekspert ds. telewizji.
Nasze źródło twierdzi, że jeśli kablówce uda się przejąć kontrolę nad Netią, weźmie pod uwagę: rozwój całej spółki, wcielenie do Vectry części konsumenckiej i sprzedaż reszty aktywów.
— Netię można podzielić nawet na trzy części — konsumencką, biznesową i infrastrukturalną. Część biznesowa nie musi mieć własnej infrastruktury, choć dobrze, gdy się nią dysponuje — podkreśla Emil Konarzewski. Jego zdaniem, na rynku widać ruchy zmierzające do konsolidacji operatorów infrastrukturalnych. Zwłaszcza potencjalny nabywca TK Telekom mógłby być zainteresowany przejęciem infrastruktury Netii.
OFE sprzedały 10 proc.
Dla dalszych losów Netii kluczowy jest jednak efekt wezwania. Premia dla dotychczasowych akcjonariuszy jest symboliczna.Największą grupę w akcjonariacie stanowią OFE — ING, Aviva i PZU. Tylko w 2014 r. dwa pierwsze zaraportowały sprzedaż łącznie ponad 10 proc. akcji spółki. Dla nich cena oferowana przez Vectrę może więc być atrakcyjna. OFE odmówiły jednak komentarza w tej sprawie. Podobnie uczynili przedstawiciele funduszu Sisu.
— Czekamy na stanowisko zarządu Netii w sprawie wezwania. Do rozpoczęcia zapisów jest mnóstwo czasu — zaznacza Mariusz Orłowski z MCI Management. Zdecydowanie nieprzychylny wezwaniu Vectry jest Zbigniew Jakubas. — Na pewno nie odpowiem na wezwanie. Na razie nie widzę w tej transakcji żadnych synergii, ale to powinien ocenić zarząd Netii — mówi inwestor. Netia odmówiła komentarza.