7 różnic między obecną hossą a bańką internetową

Dynamika zwyżek w trwającej od 2009 r. hossie na giełdzie nowojorskiej dorównała dynamice z hossy internetowej, zauważa agencja Bloomberg. Na tym jednak podobieństwa się kończą.

Statua byka obok siedziby giełdy nowojorskiej. Fot. Bloomberg.
Zobacz więcej

Statua byka obok siedziby giełdy nowojorskiej. Fot. Bloomberg.

W tą niedzielę hossie na giełdzie nowojorskiej stuknęła piąta rocznica. Jak zauważa Bloomberg, w ciągu tych pięciu lat indeks zwyżkował średnio 25 proc. w skali roku. To niemal identyczne tempo jak przeciętnie 27 – procentowe zwyżki zanotowane w ostatnich pięciu latach hossy internetowej. To jednak koniec podobieństw między oboma hossami. Bloomberg sprawdził, czym te dwa rynki byka się różniły. Czy te różnice zapobiegną powtórce z załamania, jakie nastąpiło po boomie dotcomów?

1.    Niższe wyceny
Wskaźnik cena/zysk dla indeksu S&P500 osiągnął  wartość 17, co jest wynikiem niewiele przekraczającym historyczną średnią. To aż o 40 proc. niższy wskaźnik, niż ten, z którym inwestorzy mieli do czynienia w szczycie hossy internetowej.

2.    Zyski rosną szybciej
Wolniejszy wzrost wycen związany jest z faktem, że tym razem zyski rosną w szybszym tempie niż w hossie internetowej. Od 2009 r. wynik netto spółek z S&P500 rósł w przeciętnym tempie 21 proc. rocznie. W czasie boomu dotcomów zwiększał się w dwukrotnie niższym tempie.

3.    Zwyżki na szerokim rynku
Spośród 500 spółek w indeksie S&P500 w trwającym rynku byka zyskało 76 proc. Tymczasem w pięciu ostatnich latach hossy internetowej na plusie było zaledwie 62 proc. emitentów. Wówczas spółki z branży komputerowej zyskały 754 proc., co było prawie cztery razy lepszym wynikiem od kolejnych na liści najlepszych branż banków. Tym razem rozpiętości są znacznie mniejsze. Najlepiej spisujące się spółki z branży dóbr konsumenckich trwałego użytku zyskały 324 proc., a najwięksi maruderzy, pochodzący z sektora telekomunikacyjnego, powiększyli portfele o 68 proc. Większą szerokość rynku pokazuje też 29 proc. skok odmiany indeksu S&P500 o równych wagach. To dwukrotnie wyższy przyrost, niż indeks ten zanotował w drugiej połowie hossy internetowej.

4.    Zróżnicowane napływy
W hossie internetowej sektor technologiczny przyciągnął równowartość 85 proc. wszystkich napływów netto do funduszy akcji. Tym razem struktura napływów jest bardziej zrównoważona. Sektor ochrony zdrowia przyciągnął równowartość 46 proc. napływów netto, a w branżę deweloperską, naftową i technologiczną zainwestowano poprzez fundusze sektorowe odpowiednio równowartość 31 proc., 25 proc. praz 15 proc. całości napływów netto.

5.    Wciąż w powijakach?
W tym tygodniu obecny rynek byka wkroczył w szósty rok, co oznacza, ze znalazł się wśród pięciu najdłuższych hoss w historii Wall Street. W porównaniu z hossą internetową wciąż jest jednak młodzieniaszkiem. Wtedy rynek byka, nie przerwany spadkiem głównego indeksu o co najmniej 20 proc., trwał aż… 12 lat.

6.    Gospodarka się nie przegrzewa
W przeciwieństwie do hossy internetowej, którą nakręcał boom gospodarczy, obecnemu rynkowi byka towarzyszy podnoszenie się gospodarki amerykańskiej z największego kryzysu od lat 30-tych dwudziestego wieku. W latach 90-tych przegrzewanie się gospodarki zmusiło Fed do podniesienia stóp procentowych, co doprowadziło do pęknięcia bańki na rynku akcji. Tym razem gospodarce do przegrzania jest daleko (od początku ożywienia wzrost gospodarczy sięga średnio 2,3 proc. rocznie), a to oznacza, że Fed jeszcze długo nie będzie zmuszony do gwałtownego zaostrzania polityki. Jak pokazuje historia, szczyt hossy na rynku amerykańskim poprzedzało zwykle kilka kwartałów zdecydowanego zaostrzania polityki władz monetarnych.

7.    Wciąż bez euforii
Trwającej hossie towarzyszyła stopniowa odbudowa nastrojów inwestorów z ruin, po tym jak w ciągu ośmiu lat poprzedzających rozpoczęcie zwyżek byli oni świadkami dwóch giełdowych krachów. Jeszcze 5 lat temu niemal nikt nie wierzył w perspektywy amerykańskiej gospodarki. Choć specjaliści, z którymi rozmawiał Bloomberg, zwracają uwagę na obecne bardzo dobre nastroje, to jednak podkreślają, że wzrost zaufania inwestorów zwykle jest paliwem hossy. Choć sygnały przesadzonego entuzjazmu widać w na przykład w branży mediów społecznościowych, to jednak do takiej euforii jak pod koniec lat 90-tych, jest jeszcze daleko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski, Bloomberg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / 7 różnic między obecną hossą a bańką internetową