740 zł za dzień aresztu dla przedsiębiorcy

opublikowano: 12-06-2016, 22:00

Krzysztof Stańko, właściciel ośrodka wypoczynkowego, dostał 600 tys. zł odszkodowania za 27 miesięcy niesłusznego aresztowania. Powalczy o więcej

Piątkowy wyrok Sądu Okręgowego w Opolu, a szczególnie jego ustne uzasadnienie, to nauczka dla wszystkich prokuratorów i sędziów, dążących za wszelką cenę do „odfajkowania” sprawy karnej na podstawie wątpliwych, a wręcz niewiarygodnych, dowodów. Sędzia nie zostawiła suchej nitki na prokuratorze ścigającym Krzysztofa Stańkę oraz sędziach, którzy wsadzili go do aresztu na ponad 2 lata wyłącznie na podstawie kłamliwych zeznań gangstera ps. „Gruby”.

13 lat temu życie Krzysztofa Stańki, małego przedsiębiorcy, legło w gruzach. Teraz państwo zapłaci mu z kieszeni wszystkich podatników za krzywdy wyrządzone przez nieprofesjonalnych prokuratorów i sędziów.
Zobacz więcej

SUWEREN ZAPŁACI:

13 lat temu życie Krzysztofa Stańki, małego przedsiębiorcy, legło w gruzach. Teraz państwo zapłaci mu z kieszeni wszystkich podatników za krzywdy wyrządzone przez nieprofesjonalnych prokuratorów i sędziów. Tomasz Walków

Cena gehenny

Sąd uznał, że organy ścigania oraz sędziowie bezpodstawnie osadzili i trzymali go w areszcie przez 27 miesięcy i przyznał mu odszkodowanie wysokości 600 tys. zł. Oznacza to, że każdy miesiąc aresztowej gehenny wycenili na 22,2 tys. zł (740 zł za dzień). Dużo to czy mało?

— Domagałem się łącznie 3,2 mln zł za niesłuszny areszt, doznane w nim krzywdy, w szczególności nabawienie się za kratami przewlekłej choroby, za straty moralne i ból mój oraz mojej rodziny. Sąd przyznał mi 600 tys. zł. Nie wiem, czy to dużo czy mało. Dla mnie najważniejsze jest to, co sąd powiedział pod adresem prokuratora Romana Pietrzaka i sędziów decydujących o moim areszcie. To moje wielkie moralne zwycięstwo — mówi „PB” Krzysztof Stańko. Sąd podkreślił, że przedsiębiorca może dochodzić dalszych roszczeń pod adresem skarbu państwa w procesie cywilnym.

— Na pewno pójdę walczyć o odszkodowanie na drodze cywilnej. Zostałem zniszczony jako człowiek i przedsiębiorca. Borykam się z chorobą nabytą w areszcie, miesięcznie na leki muszę wydawać około 1,5 tys. zł — mówi Krzysztof Stańko. Ten proces i następny cywilny to już tylko domaganie się sprawiedliwości. Najpierw przez dekadę przedsiębiorca musiał walczyć w sądach z fałszywym oskarżeniem o produkcję amfetaminy w swoim ośrodku wypoczynkowym w Turawie. Niedawno, po 10 latach procesu, został prawomocnie uniewinniony. Wyrok uniewinniający także był swoistym oskarżeniem wobec tych, którzy go ścigali, wsadzili do aresztu i próbowali skazać praktycznie bez wiarygodnych dowodów winy.

Wiarygodność gangstera

Jedynym dowodem winy Krzysztofa Stańki były zeznania gangstera „Grubego”, który uzyskał bezkarność dzięki statusowi świadka koronnego i wymyślał przestępstwa innych osób, by tylko prokuratura utrzymywała mu ten status. Swoista symbioza. „Gruby” bywał na wakacjach w ośrodku Krzysztofa Stańki. Pewnego razu zeznał w prokuraturze, że na terenie jego ośrodka trwa produkcja amfetaminy na wielką skalę. W 2003 r. do domu Krzysztofa Stańki wpadła brygada antyterrorystów.

— Robiłem właśnie kolację, a żona brała prysznic. Nagle huk. Drzwiami i i oknami i wpadli antyterroryści z CBŚ. Prawie nagą żonę wyciągnęli z łazienki, a 13-letniej córce przystawili lufę pistoletu do głowy. Horror — wspomina Krzysztof Stańko. Policyjni technicy przetrząsnęli cały ośrodek i budynek, w którym miała się odbywać produkcja amfetaminy. Nie znaleziono niczego — ani urządzeń do produkcji narkotyku, ani nawet pyłka amfetaminy. Nie przeszkodziło to w aresztowaniu przedsiębiorcy i sporządzeniu aktu oskarżenia. A „Gruby”? Swoimi kłamliwymi zeznaniami obciążył co najmniej kilkadziesiąt osób, które wylądowały za kratkami. Ponieważ miał głowę do interesów, wymyślił, że za pieniądze rodzin będzie wyciągał z aresztu tych, którzy przez niego niesłusznie tam trafili. Na przykład za uwolnienie trzech mężczyzn żądał od ich żon łącznie 100 tys. USD. Te były jednak sprytniejsze i przy pomocy detektywa urządziły na niego zasadzkę. Bandzior wpadł i został skazany na 7 lat więzienia. Nawet to nie zmąciło wiary prokuratora w jego prawdomówność. Nadal cieszył się statusem świadka koronnego. Po tym jak media, m.in. „Puls Biznesu”, nagłośniły chore relacje prokuratury i „Grubego”, gangster zniknął. Chodziły słuchy, że zaszył się w australijskim buszu. Bulwersujące było uznanie przez Andrzeja Seremeta, byłego prokuratora generalnego, prawidłowości działań prokuratura Romana Pietrzaka. Obecne szefostwo prokuratury również docenia prokuratora. Wczoraj na swojej stronie internetowej tygodnik „Do Rzeczy” poinformował, że Zbigniew Ziobro, obecny szef prokuratury, awansował go niedawno do Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu