80 mln zł na karty, kredyty i nowe oddziały

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2005-01-24 00:00

Konkurencja obawiała się wejścia HSBC do Polski. Teraz widzi w nim kota bez pazurów. Kot dostał tymczasem spory kapitał. Będzie drapał?

80 mln zł dostał pod koniec 2004 r. HSBC Polska, niewielki bank detaliczny, od swojego właściciela. Należy on do jednej z największych na świecie grup finansowych, specjalizujących się m.in. w kredytach konsumpcyjnych, w Polsce do tej pory znanej głównie z bankowości inwestycyjnej.

— Dzięki dokapitalizowaniu nasze fundusze własne przekroczyły 100 mln zł, a współczynnik wypłacalności znacznie przekracza wymogi Komisji Nadzoru Bankowego. Starczy nam więc kapitału na realizację tegorocznego planu rozwoju — mówi Chris Ignatowicz, prezes HSBC Polska.

Efekty to tajemnica

Na początku 2004 r. szefowie HSBC zapowiadali rozwój sieci placówek oraz wprowadzenie do oferty kredytów gotówkowych i kart kredytowych. Rozważali także zaoferowanie kredytów hipotecznych.

— Udało nam się podpisać umowy z kilkuset partnerami handlowymi sprzedającymi m.in. sprzęt RTV i AGD, meble, komputery, materiały budowlane itp. Ich klientom oferujemy kredyty ratalne. Zamierzamy również rozwinąć ofertę kredytów gotówkowych. Dlatego w 2004 r. otworzyliśmy pierwsze placówki: w Warszawie i Katowicach. Kolejne otworzymy w największych miastach Polski — mówi Lech Kurkliński, wiceprezes HSBC Polska.

Nie ujawnia jednak wartości portfela kredytowego ani liczby pozyskanych klientów.

Konkurencja, która początkowo bardzo bała się HSBC, teraz widzi w nim kota, który nie ma pazurów.

Z dużej chmury...

— Gdy HSBC wchodził do Polski, mówiło się, że będzie agresywnym graczem. Na razie jednak tego nie widać — mówi Grzegorz Jurczyk, członek zarządu PTF Banku, także działającego na rynku kredytowym.

Inni mają podobne zdanie.

— Z dużej chmury mały deszcz, tak wszyscy działający na rynku kredytowym oceniamy wejście HSBC. Na początku wyglądali groźnie, podkupywali specjalistów od pośredników kredytowych. Nieco się ich obawialiśmy. Oczywiście nie należy lekceważyć tego banku, ale nie wykazuje się on agresywną walką o rynek — mówi wiceprezes jednej z firm działających na podobnym rynku jak HSBC.

Hipoteczne na potem

Szefowie HSBC deklarują jednak, że nie interesuje ich walka na śmierć i życie.

— Nie nastawiamy się na agresywną walkę o rynek, chcemy rozwijać się step by step, budować stałe relacje z klientami przy bardzo starannej kontroli jakości portfela — twierdzi Lech Kurkliński.

W tym roku HSBC zamierza wprowadzić do oferty kartę kredytową. Ma ją sprzedawać we własnej sieci oraz poprzez partnerów, np. sieci handlowe. Nie zaoferuje natomiast na razie ani kredytów hipotecznych, ani samochodowych, choć nie wyklucza tego w przyszłości.

Jeśli spółka rozwinie się zgodnie z oczekiwaniami zarządu, to — jak twierdzi Chris Ignatowicz — na przełomie roku może być jej potrzebny kolejny zastrzyk kapitału. I oczywiście go dostanie.