Szefowie producenta słynnych pączków, spółki A. Blikle, wielokrotnie zapowiadali nowe otwarcie i wielkie zmiany. W 2011 r. mówili o szerokim wejściu do sieci handlowych. Rok później o nowym pomyśle na kawiarnie dla coraz bardziej zagonionych rodaków. Kilka miesięcy potem pokazał się w firmie inwestor finansowy — fundusz Vertigo.
![KLASYKA I NOWOŚCI: Dopracowujemy format nowych lokali. Są mniejsze niż flagowy
przy Nowym Świecie. Zmieniliśmy też asortyment. Wciąż najlepiej sprzedającym się
produktem pozostają pączki, ale świetnie rozwija się sprzedaż tortów na zamówienie
— mówi Renata Maroszek, prezes A. Blikle. [FOT. WM] KLASYKA I NOWOŚCI: Dopracowujemy format nowych lokali. Są mniejsze niż flagowy
przy Nowym Świecie. Zmieniliśmy też asortyment. Wciąż najlepiej sprzedającym się
produktem pozostają pączki, ale świetnie rozwija się sprzedaż tortów na zamówienie
— mówi Renata Maroszek, prezes A. Blikle. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/5b917c84-ee9b-4800-b20b-4e4aee4e996a/bf5d0e1e-1517-5506-9bdf-576c991da113_w_830.jpg)
Zmiany zaczynają być widoczne — liczba lokali rośnie, choć jeszcze nie jak na drożdżach.
— W tym roku kolejne sześć nowych lokalizacji to absolutne minimum, choć mam nadzieję, że będzie ich dwa razy więcej. Obecnie sieć liczy 28 placówek — pięć o wyspy w galeriach handlowych. W perspektywie czterech lat powinniśmy być trzy razy większą siecią niż dzisiaj — mówi Renata Maroszek, prezes A. Blikle, piastująca to stanowisko od kilku miesięcy, wcześniej pracująca m.in. w Coty, Sephorze i BZ WBK.
Nie każdemu po drodze
Zdaniem Agnieszki Górnickiej, prezesa firmy badawczej Inquiry, Blikle zasługuje na drugą młodość.
— Potencjał marki jest ogromny. W dużych miastach istnieje grupa ludzi, dla których ważna jest niestarzejąca się klasyka — taka, jaką reprezentuje Blikle. Zakupy w tej sieci to też dla nich kwestia spełnienia aspiracji. Jeśli chcę podkreślić pewne wartości, umawiam się na kawę ze znajomymi czy w interesach właśnie u Bliklego. Nie każdemu po drodze jest jednak na ul. Nowy Świat — komentuje Agnieszka Górnicka. Renata Maroszek nie ukrywa, że jej głównym celem jest poszerzenie obecności marki.
— Blikle to świetna, rozpoznawalna w całej Polsce marka z prawdziwą legendą. Jej problemem jest bardzo mała dostępność. Dlatego to zmieniamy — twierdzi prezes A. Blikle. Ostatnie lokale spółka otwierała sama, ale wciąż poszukuje partnerów.
— Zmieniliśmy model współpracy. Dzisiaj partnerzy inwestują w placówkę, zarządzają nią, a my odpowiadamy za dostawy towaru, marketing, szkolenia i całą resztę. Później dzielimy się zyskiem. Koszt uruchomienia lokalu waha się w przedziale 150-250 tys. zł. Jeśli jest w trafionej lokalizacji, może się zwrócić nawet w ciągu jednego roku — opowiada Renata Maroszek.
Spółka finansuje działalność z kredytu i pieniędzy wspólników. W Krajowym Rejestrze Sądowym widoczni są dwaj, którzy nie mają jednak 100 proc. udziałów — to Andrzej Blikle i spółka Rubin (należąca do funduszu Vertigo).
Sieci i sieć
W grudniu firma rozpoczęła sprzedaż w internetowych delikatesach Frisco.pl.
— To duże wyzwanie logistyczne, bo produkty dostarczamy tam trzy razy dziennie. Uczymy się więc tej formy sprzedaży. Wygląda bardzo obiecująco. Równocześnie rozwijamy ją też przez nasz własny sklep internetowy — mówi Renata Maroszek. Od roku A. Blikle sprzedaje też część asortymentu w delikatesach Alma.
— Wejście do sieci daje możliwość ogromnego poszerzenia dystrybucji. Na razie nie będzie jednak wchodzić do kolejnych delikatesów. Najpierw musimy dokładnie dopracować ten model współpracy — zaznacza prezes A. Blikle. Spółka nie chce ujawnić wyników finansowych. Podaje, że obroty w 2012 r. wyniosły 22 mln zł.
Kawiarniana metamorfoza
JAROSŁAW FRONTCZAK
analityk firmy PMR
Miejsca na tego typu lokale wciąż jest bardzo dużo, zwłaszcza że uruchomienie kawiarni kosztuje znacznie mniej niż restauracji. Ta kategoria przechodzi właśnie metamorfozę — lokale poszerzają menu np. o śniadania. Wciąż do wypełnienia jest też luka w punktach komunikacyjnych, np. na dworcach czy stacjach metra, które często mają bardzo ograniczoną ofertę gastronomiczną.
4,6 tys. Tyle jest w Polsce sieciowych i niesieciowych lokali z kawą i napojami (a więc typowych kawiarni, jak Coffee Heaven, cukiernio-kawiarni, jak A. Blikle, pijalni czekolady i lodziarni)…
1,8 mld zł …a tyle w 2013 r. zostawili w nich klienci, którzy co roku wydają o kilka procent więcej.