A Stasio na to: niemożliwe — mówi blondynka w pewnym spocie reklamowym. Nieważne, czego dotyczy spot, okazuje się jednak, że to, co wydawało się niemożliwe — jednak jest możliwe. Naszym pradziadkom i dziadkom wiele rzeczy, które teraz są normalnością, codziennością, wydawało się niemożliwe. Wiele futurystycznych fikcji przeszło do rzeczywistości na naszych oczach. Zarówno z gatunku tych dobrych, jak i złych. Bo granice przekracza się w każdą stronę. Ot, choćby niemożliwe (choć technicznie było łatwiejsze niż dzisiaj) wydawało się wykorzystanie samolotów pasażerskich do akcji terrorystycznych. Ta granica też została przekroczona. Stało się to możliwe.
Przez dziesięciolecia bezalternatywność dostaw ropy naftowej i gazu wobec zaopatrzenia ze Wschodu była tak oczywista jak fakt, że słońce wschodzi. Po czasach słusznie minionych alternatywa, co prawda, pojawiła się, ale bezpieczeństwo dostaw, ich pewność i ciągłość, wydawały się tak oczywiste, że dostaw alternatywnych poszukiwano niezbyt spiesznie i energicznie. Na możliwość wystąpienia przerw w dostawach — stwierdzano: niemożliwe. Po konflikcie na Białorusi, wstrzymaniu przez Gazprom sprzedaży gazu do tego kraju, a później i przesyłu na eksport (czego padliśmy mimowolną ofiarą) wydaje się, iż trzeba jak najszybciej zbudować alternatywne możliwości zaopatrzenia w gaz. Z innych niż wschodni kierunków. Choćby nawet gaz i tak pochodził z tych samych złóż.