A jakby tak za darmo?

Dawid Tokarz
opublikowano: 31-03-2006, 00:00

Wielka feta: Warszawa, Miss World 2006. Dwa miliardy telewidzów na świecie. Polska gala, polski rozgłos. Neony. Miraż? Być może. Bo nie ma kasy.

Do dziś Biuro Miss Polonia (BMP), spółka mająca zorganizować wybory Miss World 2006 w Warszawie, powinna wpłacić pierwszą ratę licencji dla spółki Miss World Ltd., posiadającej prawa do organizacji tych konkursów od 1951 r. Do kasy firmy, zarejestrowanej na brytyjskiej wyspie Jersey, miała trafić jedna piąta ogólnej kwoty licencji, czyli 1 mln GBP (5,75 mln zł). Ale sumy tej nie udało się na czas zdobyć.

— Przekonaliśmy Miss World do prolongaty daty wpłaty o kilka dni. Właśnie dopinamy umowę z firmą, która wspomoże nas w organizacji MW 2006. Nic więcej o tym inwestorze nie mogę powiedzieć — informuje tajemniczo Elżbieta Wierzbicka, prezes BMP.

Udało nam się jedynie dowiedzieć, że chodzi o polską firmę, która ma zamiar podpisać z BMP umowę konsorcjalną i później uczestniczyć w zyskach z organizacji całej imprezy.

Czy malec udźwignie?

BMP ma spore problemy z dopięciem budżetu MW 2006. Od 18 stycznia 2006 r. (wtedy oficjalnie ogłoszono, że w tym roku Polska będzie organizatorem światowego konkursu) plan budżetowy BMP zakładał, że pierwszą ratę licencji — 1 mln GBP — pokryje rząd.

— Premier Kazimierz Marcinkiewicz objął imprezę patronatem jeszcze przed 18 stycznia, a wszyscy przedstawiciele administracji rządowej zapewniali nas, że wybory dostaną wsparcie finansowe. Sytuacja zupełnie zmieniła się po tragedii w Katowicach. Wtedy zaczęły pojawiać się rozmaite argumenty: to nie pasuje do wizerunku premiera, organizatorem jest firma prywatna, z rezerwy budżetowej możemy wspierać cele charytatywne, ale nie takie, które mogą być odbierane przez część wyborców PiS jako niemoralne. Byliśmy załamani — mówi osoba zaangażowana w przygotowanie projektu.

I dodaje, że decydujący głos w tej sprawie należał do „drugiej najważniejszej osoby w rządzie”. Któryś z wicepremierów? Ludwik Dorn, a może Zyta Gilowska? Nie. Jak udało nam się dowiedzieć — chodzi o Jacka Tarnowskiego, szefa gabinetu politycznego premiera, szarą eminencję jego kancelarii.

Tyle że on zapewnia, że nigdy nie obiecywał wsparcia finansowego organizacji MW 2006.

— Od początku jest pełna przychylność rządu dla tej inicjatywy, o czym świadczy patronat premiera. Ale przekazywanie jakichkolwiek środków budżetowych byłoby negatywnie odebrane przez społeczeństwo. Mamy przecież bardzo ograniczone możliwości budżetowe — przekonuje szef gabinetu.

Wtóruje mu Stanisław Wojtera, wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej (w urządzanie wyborów najpiękniejszej — poza BMP — zaangażowały się właśnie POT i Krajowa Izba Gospodarcza):

— Wesprzemy imprezę pomocą logistyczną i przygotowaniem materiałów promocyjnych, na co zamierzamy wydać do 1 mln zł. To wszystko, co możemy zrobić. Wsparcie budżetowe jest niemożliwe — głównie dlatego, że organizatorem imprezy jest prywatna firma.

Swojacy w firmie

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w latach 90. z tą prywatną firmą, czyli BMP związani byli dzisiejsi prominentni działacze PiS.

Spółka Biuro Miss Polonia powstała w 1991 r. Założyli ją członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół „Expressu Wieczornego” — gazety, która wymyśliła i organizowała konkurs Miss Polonia od 1983 r. W maju 1991 r. „Express Wieczorny” kupiła (za 16 mld starych złotych) Fundacja Prasowa Solidarności (FPS), w której zarządzie i radzie fundatorów zasiadał Jarosław Kaczyński. Wkrótce po tej transakcji FPS znalazła się wśród udziałowców BMP, a w czerwcu 1992 r. (po podwyższeniu kapitału spółki) miała już połowę jej udziałów. W zarządzie BMP pojawił się też przedstawiciel fundacji. FPS opuściła spółkę w 1995 r. W tym samym czasie prawie 30 proc. udziałów objęła firma Inter-Poligrafia, założona przez FPS (w jej zarządzie zasiadał wtedy m.in. Maciej Zalewski, działacz byłego Porozumienia Centrum, skazany za żądanie łapówek od prezesów Art B na dofinansowanie spółki Telegraf, która miała być zapleczem gospodarczym PC). Wkrótce potem jednak i Inter-Poligrafia wyszła ze spółki. Dziś BMP należy do tuzina osób fizycznych, przy czym większościowe udziały (ponad 80 proc.) ma od roku Elżbieta Wierzbicka.

Decyzja rządu mocno pomieszała szyki BMP. Ta niewielka spółka, której cała działalność to organizacja corocznych wyborów Miss Polonia, może jedynie marzyć o samodzielnym finansowaniu Miss World 2006. Jej kapitał to zaledwie 50 tys. zł, a roczne zyski — kilka, kilkanaście tysięcy złotych (przy 300-400 tys. zł przychodów).

Deska ratunku

Z pomocą pospieszyli jednak stołeczni radni PiS. Przed tygodniem przegłosowali uchwałę pozwalającą na wydanie na MW 2006 z miejskiego budżetu 10 mln zł. Wspomógł ich w tym Klub Samorządowy złożony z byłych radnych PO i SLD, kojarzonych z tzw. układem warszawskim. Z tą siecią formalnych i nieformalnych powiązań w stolicy związany jest też pełnomocnik zarządu BMP ds. organizacyjnych, Paweł Bujalski. To właśnie ów były wiceprezydent stolicy, burmistrz Woli i wiceburmistrz Ursynowa, który należał w przeszłości do Porozumienia Centrum, Unii Wolności i Platformy Obywatelskiej, miał podobno decydujący wpływ na wynik głosowania w radzie Warszawy.

Jak udało mu się przekonać samorządowców PiS, by byli hojniejsi niż rząd tej partii? Odpowiedzi być może warto poszukać w kalendarzu wyborczym. Gala finałowa ma odbyć się 30 września, czyli kilka tygodni przed wyborami samorządowymi…

To m.in. dlatego chętnych do organizacji finału MW 2006 nie brakuje. Poza Warszawą – Kraków, Wrocław, Malbork i Trójmiasto. Za tę przyjemność trzeba zapłacić co najmniej 0,5 mln GBP i znaleźć sponsora, który wyłoży dodatkowy 1 mln GBP. Kosztowne jest też goszczenie finalistek (będą przebywać w Polsce cały wrzesień). Miasto, które chce zorganizować im pobyt na 2-3 dni, musi wydać 0,5 mln GBP; jeden dzień z pięknościami kosztuje 80 tys. GBP, a 3-6 godzin — 40 tys. GBP.

To właśnie samorządy mają pokryć większość kosztu licencji Miss World. BMP liczy, że dostanie od nich 3,5 mln GBP. Chętnych podobno nie brakuje, a o wygranej ma zdecydować przygotowany program (60 proc. ważności oferty) i kwota, jaką dane miasto może wyłożyć (40 proc.). Jakie jest prawdziwe zainteresowanie, okaże się już dziś. W siedzibie KIG nastąpi otwarcie ofert złożonych przez poszczególne miasta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu