...a konkurencja pędzi

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2012-11-12 00:00

Zarządzanie: Polskie firmy są mało elastyczne, zbyt wolno reagują na zmiany, więc słabo konkurują na międzynarodowych rynkach

Ponad połowa polskich pracowników twierdzi, że w ich firmach decyzje biznesowe nie są podejmowane odpowiednio szybko. Ponadto 44 proc. wskazuje, że firmy nie umieją elastycznie reagować na zmieniające się warunki rynkowe.

Ale w wielu innych krajach europejskich nie jest z tym lepiej. Na przykład w Wielkiej Brytanii 45 proc. pracowników jest zdania, że ich liderzy nie są w stanie podejmować decyzji na czas. Takie informacje przynosi badanie „Europejskiego wskaźnika decyzyjności”, które międzynarodowa firma doradcza Hay Group przeprowadziła wśród ponad czterech milionów pracowników z różnych krajów.

Szybsze rynki wschodzące

Zdecydowanie lepiej radzą sobie firmy z tzw. krajów wschodzących.Tam skuteczną reakcję na zmiany deklaruje aż 69 proc. pracowników firm. Najmniejsze opóźnienia w podejmowaniu decyzji deklarują Chińczycy. Prawie dwie trzecie (60 proc.) wysoko ocenia zdolność swoich przedsiębiorstw do podejmowania decyzji bez zbędnych opóźnień. Kolejną pozycję zajmują Indie. Tam także większość pracowników uważa, że ich firmy podejmują decyzje w odpowiednim czasie.

— Szybkość, z jaką firmy podejmują decyzje, i sposób, w jaki odpowiadają na rynkowe wyzwania, to fundament „zwinności” organizacyjnej. „Zwinne” przedsiębiorstwa potrafią się zmieniać i dostosowywać dzięki strukturom organizacyjnym pozwalającym na uniknięcie biurokracji. A odwaga w podejmowaniu decyzji przez szefów przyczynia się do rozwoju przedsiębiorstw. Te cechy mają fundamentalne znaczenie dla utrzymania konkurencyjności na arenie międzynarodowej. Europa może słono zapłacić za braki w tym zakresie — przestrzega Agnieszka Milewczyk, starszy konsultant Hay Group.

Pracownicy polskich firm zwracają uwagę na nieuzasadnioną powolność podejmowania decyzji i zachowawczość w reagowaniu na zmiany rynkowe. Doradcy z Hay Group twierdzą, że aby zrozumieć taki sposób postrzegania sytuacji, trzeba pamiętać o frustracji pracowników. Po latach gwałtownego wzrostu i rozwoju trudno im zaakceptować ponowne spowolnienie.

— Pracownicy polskich firm są głodni osiągnięć i tego samego oczekują od liderów stojących na czele firm, w których pracują. Gdy widzą opóźnienia czy zaniechania w podejmowaniu decyzji przez menedżerów, doświadczają frustracji — wyjaśnia Agnieszka Milewczyk.

Trzeba dzielić się władzą

Zdaniem Mika Kuczkiewicza, partnera zarządzającego Hay Group w Polsce, nasi menedżerowie opóźniają decyzje także z przyczyn obiektywnych — niewydolności polskiego ustawodawstwa i otoczenia biznesowego. Przykładem może być — według niego — blokowanie decyzji przez związki zawodowe.

— Pamiętajmy również o strukturze i sposobie działania zarządów polskich firm. Często prezesi nie mają głosu przeważającego i decyzje stojące przed zarządem nie są bezzwłocznie podejmowane — podkreśla Kuczkiewicz.

Inną przyczyną asekuracyjnej postawy polskich menedżerów może być również przyzwyczajenie, że najważniejsze decyzje i tak podejmuje zachodnia centrala. Mogą też zwlekać z powodu przeświadczenia o konieczności konsultacji z ośrodkiem decyzyjnym. Wyższy wskaźnik decyzyjności można osiągnąć chociażby dzięki jasnemu określeniu zakresu, w jakim poszczególne jednostki organizacyjne firmy mogą podejmować decyzje oraz dokumentowaniu poziomów odpowiedzialności na różnych szczeblach — radzą eksperci z Hay Group.

— Kadra menedżerska powinna zaś postrzegać poszerzanie upoważnień do decydowania jako szansę rozwoju pracowników, którzy mogą przetestować i rozwijać swoje umiejętności w tym zakresie — wyjaśnia Agnieszka Milewczyk. Dzielenie się władzą, a nie tylko odpowiedzialnością, jest trudne, ale możliwe. Wymaga jednak zaufania pracowników do firmy. Warto dostrzec ten problemu, bo — jak potwierdza badanie Hay Group — może to mieć bardzo konkretny wpływ na wyniki biznesowe.