Sytuacja na froncie wojny o Polski Związek Piłki Nożnej staje się tak dynamiczna, że opinie i przewidywania dezaktualizują się po zaledwie kilkunastu godzinach. We wczorajszym komentarzu pisałem uspokajająco, iż oba mecze eliminacyjne do mistrzostw świata w 2010 r. gramy wcześniej (11 października z Czechami i 15 października ze Słowacją), niż FIFA i UEFA miałyby podjąć (23-24 października) jakieś decyzje w sprawie sytuacji PZPN. Jednak prezydent Joseph Blatter przysłał w imieniu FIFA ultimatum, że jeśli do poniedziałku dotychczasowe władze PZPN nie zostaną odwieszone, to stracimy punkty walkowerem.
Okazuje się, że niezatapialny Michał Listkiewicz ma ręce dużo dłuższe, niż myślał naiwny minister Mirosław Drzewiecki. Prezydentowi Josephowi Blatterowi ze względów osobistych "Listek" jest chyba bliżej niż rodzony brat, dlatego na sygnał z Warszawy podpisuje on każde pismo. Również ultimatum, wymyślone przez sztab kryzysowy zawieszonych działaczy PZPN, którzy postanowili wykonać decydujące uderzenie odwetowe przeciw Drzewieckiemu.
Być może narażę się nabywcom drogich biletów na chorzowski mecz z Czechami — ale dla oczyszczenia polskiej piłki może opłaci się w ogóle zrezygnować z udziału w eliminacjach do mistrzostw świata 2010. Dałoby to gwarancję, że na pewno nie odpadniemy po kolejnej beznadziejnej i stresującej miliony kibiców kopaninie…
Jacek Zalewski