Największym wydarzeniem sportowym roku były XXIII Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej mężczyzn, które w skali popularności w globalnej wiosce telewizyjnej zdecydowanie przebiły XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan/Cortina interesujące tylko część ludzkości. Fédération Internationale de Football Association (FIFA) eksperymentalny, największy w dziejach turniej finałowy z udziałem aż 48 drużyn powierzyła głównie Stanom Zjednoczonym Ameryki, bo Meksyk i Kanada były przecież udziałowcami tylko pomocniczymi. Najlepszym dowodem stał się 19 lipca finał mundialu na MetLife Stadium w East Rutherford, gdzie Gianni Infantino, szef FIFA, i Donald Trump w zgranym duecie zagarnęli całą końcową uroczystość, arogancko pozbawiając stojących przy nich meksykańską prezydentkę Claudię Sheinbaum Pardo i kanadyjskiego premiera Marka Carneya prawa do chociażby wręczenia srebrnych medali pokonanej drużynie Argentyny. W okresie poprzedzającym turniej prezydent FIFA zachowywał się wobec prezydenta USA wręcz wasalnie, zaś rekord żenady pobił w grudniu 2025 r., wręczając Donaldowi Trumpowi właściwie prywatnego (tzn. sfinansowanego oczywiście przez federację) złotego cielca nazwanego Pokojową Nagrodą FIFA. Miało to zaspokoić narcyzm prezydenta USA, daremnie żądającego przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla.
Mundial mimo obaw zakończył się obiektywnym sukcesem organizacyjnym i finansowym. Amerykańska silna infrastruktura stadionowa budowana była od dekad, a nie sztucznie na jednorazowy turniej – jak w 2022 r. w Katarze – zaś przychody brutto FIFA z praw telewizyjnych oraz zaskakująco udanej sprzedaży bardzo drogich biletów sięgnęły 15 mld USD. W tej sytuacji generalnie zadowolona społeczność piłkarska już wybaczyła Gianniemu Infantino jeszcze jedno jego kompromitujące płaszczenie się przed Donaldem Trumpem, czyli niezgodne z przepisami FIFA rozgrzeszenie amerykańskiego piłkarza Folarina Baloguna za czerwoną kartkę. Ta prowokacja na szczęście nic nie dała, bo Belgowie niczym karząca ręka Europy i tak rozbili drużynę USA 4:1. Sygnałem, że coś jednak nadal nabrzmiewa, było protestacyjne zbojkotowanie obecności na meczu finałowym w East Rutherford przez Aleksandra Čeferina, prezydenta UEFA (Słoweńca). W zasadzie uznano ten gest za przesadę, cóż tam jakaś nielegalnie darowana czerwona kartka wobec piłkarskiej historii – oto Hiszpania pokonała Argentynę i poprawiła na 13:10 rezultat odwiecznej rywalizacji Europy z Ameryką Południową o tytuły mistrza świata.
Wkrótce po mundialu okazało się jednak, że Aleksander Čeferin protestował przeciwko znacznie grubszemu przekrętowi Gianniego Infantino. W ubiegłym tygodniu eksplodowała w FIFA potencjalnie wielomiliardowa afera, która zdumiewająco szybko się wypaliła i zgasła, ale wizerunkowo przykryła generalnie dobre wspomnienia amerykańskich mistrzostw. Całkowicie zaślepiony spodziewanymi ogromnymi zyskami finansowymi (żeby nie było wątpliwości - do własnej kieszeni - miał rocznie zarabiać 30 mln USD) szef światowej piłki nożnej postradał instynkt przestrzegania kanonów moralnych oraz społecznej odpowiedzialności biznesu. Wymyślił FIFA Forward Enterprise, spółkę zależną organizacji, co równałoby się wpuszczeniu prywatnego kapitału do biznesu zbudowanego wokół piłki, a w szczególności mistrzostw świata. FIFA miałaby sprzedać inwestorom mniejszościowy pakiet w tej spółce skupiającej prawa medialne, sponsoring, sprzedaż biletów i organizację mundialowych turniejów. Wycena przedsięwzięcia sięgnęła 20 mld USD, a na czele komercyjnej grupy inwestorów miałby stanąć… Joshua Kushner, brat słynnego wpływowego zięcia Donalda Trumpa. Nazwisko prezydenta domyka zachłanność całego przedsięwzięcia, które wstrząsnęło nie tylko społecznością piłkarską, lecz nawet samą siedzibą FIFA w Zurychu.
Plan wywołał gwałtowny kontratak Unii Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA). Nasza kontynentalna centrala z siedzibą w Nyon koło Genewy od lat ostro rywalizuje z FIFA o pieniądze, sama również nie będąc bez grzechu. Ale wobec próby finansowego skoku duetu Inftantino/Trump na światową piłkę zadziałała wyjątkowo skutecznie oraz niemal… szlachetnie. W jednolitym, solidarnym stanowisku 55 europejskich federacji, w tym oczywiście PZPN, UEFA zagroziła po przeforsowaniu szkodliwego Forward Enterprise bojkotem mistrzostw świata we wszystkich kategoriach, zarówno reprezentacyjnych, jak też klubowych. Do protestu UEFA dołączyły także niektóre inne federacje kontynentalne. Gianni Infantino jednak zrozumiał, w co się wpakował w pogoni za pieniędzmi, i podczas minionego weekendu oznajmił wycofanie się z tworzenia spółki córki. Wystraszył się wpływu skandalu na wybory prezydenta FIFA na kongresie w marcu 2027 r. Jeszcze tydzień temu wydawało się, że sukcesem mundialu zagwarantował sobie reelekcję, ale obecnie wpływowi działacze piłkarscy na poważnie rozpoczęli poszukiwanie kadrowej alternatywy.

