WIG20 wiernie kopiował te ruchy przy wciąż małym obrocie. Rynki nie notowały znacznych spadków, ale po wczorajszej przecenie w USA obranie przez indeksy kierunku południowego był przez większość oczekiwany. Niedźwiedzie nie pozostawały bierne i konsekwentnie spychały indeks na sesyjne minima. W najgorszym momencie WIG20 tracił już 2,5 proc.
Dane makro ze strefy euro jak zawsze przeszły bez echa, ale też nie odbiegały znacznie od prognoz. Stopa bezrobocia w Eurolandzie wzrosła w grudniu o 0,1 proc. do 8 proc. Inflacja spadła do zaledwie 1,1 procenta. W południe Exxon Mobile, największa spółka świata, poinformowała o 33 proc. spadku zysków w ostatnim kwartale ubiegłego roku. Do największego spadku od sześciu lat przyczyniła się recesja i wynikające z niej obniżenie popytu na paliwa, którego cena spadła w ostatnim roku o 70 proc.
Wszystkie parkiety notowały największe spadki tuż przed danymi z USA. Giełdy przygotowane na spadek PKB w IV kwartale 2008 roku o 5,5 proc. informacje o spadku tylko o 3,8 proc. przyjęły za fantastyczną wiadomość. Tak znaczna różnica danych na korzyść wzrostów nie była widziana już dawno. Spadek tylko z uwagi na wzrost zapasów nie okazał się tak duży jak prognozowano. Bez nich największa gospodarka świata skurczyłaby się o ponad 5 proc. Nie było to jednak istotne, ponieważ to oczekiwania grały główną rolę, a nie faktycznee dane. Największy od 26 lat kwartalny spadek PKB, doprowadził do odrobienia przez giełdy całych strat, a część zachodnich wyszła nawet na plusy. Wybuch radości trwał tylko do rozpoczęcia handlu w Ameryce. Tam niedźwiedzie szybko przejęły kierownice i zabarwiły giełdy na czerwono. Ostatnie takty w kraju doprowadziły do spadku WIG20 o 1 proc.
Miniony tydzień kończy pierwszy miesiąc roku, w którym „efekt stycznia” miał miejsce tylko na początku. Ostatnie trzy tygodnie to rozczarowanie połączone z nieoczekiwanie złymi informacjami ze spółek. WIG20 wciąż walczy o utrzymanie się ponad strefą 1550-1600 i do czasu jak mu się to będzie udawać kupujący mogą być spokojni. Przełamanie bariery doprowadziłoby do gwałtownej przeceny, ale pozostawanie na obecnym poziomie faworyzuje byki. W końcu pojawi się jakiś pretekst do wzrostów i rynki ruszą do górnego ograniczenia obowiązującego trendu bocznego.
Paweł Cymcyk
Autor jest analitykiem AZ
Finanse