Absolutny zysk nie dla każdego

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 10-01-2013, 00:00

Fundusze absolute return nastawiają się na maksymalizacje stóp zwrotu, zapominając o ograniczaniu ryzyka. Niestety, czasem na tym tracą.

W ubiegłym roku najlepszy fundusz absolute return, czyli takie, które mają zarabiać niezależnie od koniunktury na rynkach, zanotował 15,8-procentową stopę zwrotu. Najgorszy stracił ponad 40 proc. Okazuje się, że umiejętność osiągania powtarzalnej, bezwzględnej stopy zwrotu jest rzadkością wśród krajowych zarządzających.

None
None

Spośród niemal 30 tego rodzaju produktów dostępnych na polskim rynku tylko sześć potrafiło przez ostatnie 3 lata wypracować dodatni wynik w każdym roku kalendarzowym. W tej grupie znalazły się trzy produkty Altus TFI oraz fundusz Opoka One FIZ i PZU FIZ Dynamiczny. Czemu zarabianie w każdych warunkach nie wszystkim wychodzi? Problem jest zbyt duży apetyt na zysk.

— TFI na własne życzenie stały się zakładnikami swoich strategii — zarządzający dążą do maksymalizacji zysku, a małą wagę przykładają do minimalizacji ryzyka. A to nie o to chodzi, by osiągać jak najwyższą stopę zwrotu. Fundusz absolute return powinien zarabiać 10-15 proc. rocznie. Jeśli zarabia więcej, to znaczy, że bierze na siebie zbyt duże ryzyko — uważa Tomasz Publicewicz, prezes Analiz Online.

Stabilnie na plusie

Od trzech lat klientów nie zawodzą fundusze absolute return zarządzaneprzez Altus TFI. Jest to jedno z nielicznych towarzystw, które potrafi przynosić bezwzględne zyski w każdych warunkach. W 2010 r. Altus Absolutnej Stopy Zwrotu Rynku Polskiego zyskał 22,7 proc., w spadkowym 2011 r. ponad 13 proc., a w ubiegłym roku 12,7 proc. Kluczem do sukcesu jest konserwatywne i rygorystyczne podejście do doboru składników portfela.

— Mamy świadomość, że z każdej pozycji musimy mieć możliwość wyjścia. Dodatkowym czynnikiem, który wpływa na nasze decyzje, jest fakt, że w funduszach Altusa każdy z nas ma zainwestowane swoje oszczędności, tym samym potwierdzamy, że wierzymy w to, co robimy — tłumaczy Piotr Osiecki, prezes Altus TFI. Powtarzalną, absolutną stopę zwrotu udaje się od trzech lat wypracowywać także funduszowi Opera Alfa-plus. W 2011 r. zyskał 6,4 proc., a w 2012 r. aż 13 proc. Powody do zadowolenia mają także klienci PKO Globalnej Makroekonomii, który w 2012 r. zyskał 14,2 proc. Rafał Matulewicz, dyrektor zarządzający ds. inwestycji w PKO TFI, tłumaczy, że kluczem do sukcesu było wykorzystanie zmienności na rynkach finansowych.

— Zwyżki wycen rynkowych wynikające z decyzji Europejskiego Banku Centralnego o uruchomieniu 3-letniej operacji repo fundusz wykorzystał przez długą pozycję w indeksach akcyjnych oraz walutach rynków wschodzących. Spowolnienie dynamiki wzrostu gospodarczego w Chinach wpłynęło na słabą kondycję gospodarek eksportujących surowce do Państwa Środka, a krótka pozycja w dolarzeaustralijskim przyniosła zyski.

Zmiana perspektyw dotyczących polityki gospodarczej w Japonii przyniosła stopę zwrotu z aktywnie zajmowanych pozycji w parze walutowej japońskiego jena do dolara amerykańskiego — ujawnia przyczyny sukcesu Rafał Matulewicz.

Rewolucja potrzebna

W zeszłym roku duże zmiany zaszły w portfelu Ipopema Opportunity FIZ. Od kwietnia stery objął Paweł Jackowski, który wcześniej odpowiadał za fundusze TFI Allianz. Polityka inwestycyjnastała się bardziej aktywna, a portfel został znacząco przebudowany. Zredukowano m.in. zaangażowanie w małe spółki na rzecz tych o większej kapitalizacji.

Jednocześnie w części dłużnej większe znaczenie zaczęły odgrywać obligacje zagraniczne. Efekty widać gołym okiem. W 2012 r. fundusz zarobił 15,8 proc., rok wcześniej miał 30 proc. straty. Podobną rewolucję przeszedł też Investor FIZ, ale rezultatów na razie nie ma. W 2011 r. fundusz był ponad 28 proc. pod kreską. W ubiegłym roku jego strata przekroczyły 40 proc.

— Jest to koszt przebudowy portfela, która wiązała się ze sprzedażą części pozycji z dyskontem. Nie pomogła także inwestycja w rosyjskie spółki z sektora infrastrukturalnego oraz znaczna ekspozycja na rynki emerging markets, które przez 11 miesięcy ubiegłego roku nie zachowywały się najlepiej. Sporą stratę przyniosła także spółka Bytom — mówi Zbigniew Wójtowicz, prezes Investors TFI. Specjalista tłumaczy, że celem funduszu na 2012 r. było uporządkowanie portfela, które polegało na poprawie płynności i ograniczeniu ryzyka. Cel ten — jak zapewnia — został osiągnięty.

— W 2013 r. portfel będzie budowany na podstawie wyłącznie płynnych instrumentów. Okazji będziemy poszukiwać na akcyjnych rynkach wschodzących i metali szlachetnych. Część portfela będzie ulokowana na rynku pieniężnym — dodaje Zbigniew Wójtowicz.

Jeśli efektów szybko nie będzie, klienci nadal będą rezygnować z funduszu. Jeszcze w lutym 2011 r. jego aktywa sięgały 0,5 mld zł. W grudniu 2012 było to niespełna 100 mln zł. [JAG]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane