Absurd, czyli korekty po polsku

Rafał Kerger
opublikowano: 2006-04-05 00:00

Dwie podstawy opodatkowania tej samej transakcji? Jasne — dla VAT inna, dla dochodowego inna.

Ba, inną podstawę może wskazać fiskus nawet dla dwóch stawek VAT, które mogą być stosowane przy tej samej transakcji. Oto kolejny przykład polskiego absurdu podatkowego: urzędy zmuszają firmy do modyfikowania podstawy opodatkowania zależnie od stosowanej przez nie stawki VAT.

Idzie o sytuację, gdy eksporter nie spełni wymaganych ustawą warunków i musi dokonać korekty deklaracji i opodatkować wewnątrzwspólnotową dostawę towarów (WDT) lub ich eksport stawką VAT właściwą dla sprzedaży krajowej (zwykle 22 proc.). Dla eksportu i WDT polskie firmy mogą stosować zerowy VAT tylko pod warunkiem, że udowodnią fiskusowi, iż towar opuścił kraj.

W stu

W orzecznictwie organów podatkowych dominuje pogląd, że podstawa opodatkowania w takiej sytuacji powinna być liczona tak zwanym rachunkiem „w stu”. Oznacza to, że jeśli wartość transakcji wynosi 100, to podatnik deklaruje podatek 22 proc. od wartości 78 (100 jako kwota należna, minus 22 proc. podatku VAT równa się 78).

— 100 w tym przypadku jest rozumiane jako wielkość brutto, a kwota 78 — wielkość netto i taka właśnie jest przyjmowana jako podstawa opodatkowania dla transakcji — tłumaczy Justyna Zając-Wysocka, kierownik w zespole VAT w Europejskim Centrum Doradztwa i Dokumentacji Podatkowej.

Takie liczenie zaaprobowało co najmniej kilka urzędów skarbowych (patrz ramka).

— Organy podatkowe odwołują się do artykułu 29 ustawy o VAT, zgodnie z którym — obrotem jest kwota należna z tytułu sprzedaży pomniejszona o należny podatek, która z kolei stanowi całość świadczenia należnego od nabywcy — mówi Justyna Zając-Wysocka.

Wszystko dobrze? Wydaje się, że tak, choć dziwne, że dla stawki 0 proc. przy tej samej transakcji jest podstawa opodatkowania 100, a dla stawki 22 proc. — 78. To nic, zobaczmy jak te same urzędy inaczej traktują tę samą transakcję na potrzeby CIT?

Od stu

Sytuacja jest taka: podatnik, który nie spełnił warunków, by zastosować zerową stawkę VAT przy eksporcie lub WDT, zgodnie z zaleceniami urzędu, deklarację VAT skorygował i naliczył sobie 22 proc. podatku, które odjął od kwoty sprzedaży. Przyjmując dane z poprzedniego przykładu: wyszło mu, że zamiast 100 zł netto zarobił na wysłanych towarach 78 zł. Chce zatem skorygować na 78 także podstawę do opodatkowania podatkiem dochodowym (wcześniej zadeklarował 100) — należny podatek od towarów i usług nie jest przecież przychodem podatkowym. A niezgodność między zadeklarowanym przez niego przychodem a zadeklarowanym i skorygowanym dla celów VAT obrotem (z tytułu tej samej sprzedaży) powstała. Okazuje się jednak, że NSA w wyroku z 20 sierpnia 1997 r. wydanym na podstawie ustawy o VAT obowiązującej przed majem 2004 r. (w tej sprawie niewiele się zmieniło) zakwestionował prawo do korekty przychodów w podobnej sytuacji. NSA stwierdził, iż „skoro należny podatek VAT nie jest zaliczany do przychodów, to nie może on również tych przychodów zmniejszać”.

— Efektem korekty byłoby zmniejszenie zobowiązania z tytułu podatku dochodowego, a więc powstanie nadpłaty, dlatego takie korekty deklaracji w podatku dochodowym są trudne do zaakceptowania przez władze skarbowe — mówi Marzena Gubała z zespołu ds. podatku VAT w ECDiDP.

— Dobrze by było, żeby wszystko było liczone metodą „od stu”. To znaczy przychód podatnika, który nie dopełnił warunków do zastosowania preferencyjnej stawki VAT w związku z dokonywaną WDT lub eksportem towarów byłby traktowany przez organy podatkowe jako netto, a nie tak jak teraz — brutto. Wtedy problem by znikł — uważa Marzena Gubała.

— Powiem więcej — należy kategorycznie odmówić słuszności przyjętego przez władze skarbowe rozwiązania. Swoiste „manewrowanie” podstawą opodatkowania nie powinno być dopuszczalne — dodaje Justyna Zając-Wysocka.