Około 2020 r. w codziennym użytku będzie ponad 100 mld sprzętów podłączonych do internetu i przesyłających sobie wzajemnie różne dane — wynika z raportu The Evolution of Internet of Things”, opracowanego przez włoską firmę badawczo-konsultingową Casaleggio Associates. W rezultacie urządzenia te będą mogły podejmować za nas decyzje w różnych błahych i prozaicznych sprawach, np. uzupełnią domową lodówkę albo wydadzą dyspozycję o zakupie segregatorów czy papieru drukarkowego do biura. Nasze życie przez to stanie się łatwiejsze. Nic dziwnego, że zjawisko to, nazywane internetem przedmiotów, wielu gigantów branży IT, m.in. Cisco, uważa za jedną z najważniejszych tendencji technologicznych.
— Dzisiaj zadziwia nas postępująca interakcja między człowiekiem a urządzeniem. Ale już jutro będziemy podziwiać, jak komunikują się z sobą sprzęty, maszyny, gadżety, ubrania. A stawką w tej grze jest zwiększenie naszego komfortu i bezpieczeństwa, pomoc przy organizacji dnia, podczas zakupów, a nawet w trakcie dobierania biznesowej garderoby — wymienia Krzysztof Chyliński, członek zarządu i dyrektor technologii w Holicon, firmy zapewniającej profesjonalne wsparcie sprzedaży i świadczącej usługi m.in. z zakresu contact center.
Zdaniem Macieja Nuckowskiego, dyrektora działu usług w Xerox Polska, siłą koncepcji internetu przedmiotów jest to, że bazuje na produktach, które znamy i którymi umiemy się posługiwać od dawna. Jak podkreśla, np. drukarki, faksy, komputery i szuflady na ważne dokumenty nie znikną z naszych biur, tylko staną się dla nas bardziej użyteczne. — Wystarczy zwykły czujnik w przegródce na dokumenty w recepcji, by wysłać pracownikowi wiadomość o dużej liczbie przesyłek pocztowych. A chcąc wydrukować raport, nie będziemy musieli się zastanawiać, którą drukarkę wybrać w menu — opisuje Maciej Nuckowski.
Dodaje, że odpowiednia aplikacja pobierze harmonogram dnia z naszego arkusza biurowego i skieruje dokument na urządzenie znajdujące się najbliżej miejsca kolejnego spotkania lub pracy. Dzięki geolokalizacji drukowanie rozpocznie się tylko kilka sekund przed naszym pojawieniem się przy tej maszynie.
— Korzystając ze smartfonów i tabletów, możemy wysłać do druku dokument, który otrzymaliśmy przed sekundą, oraz zmienić status już wysłanych dokumentów. Część tych rozwiązań pojawia się już dziś — wydruk z urządzeń mobilnych, identyfikacja użytkownika przez urządzenie biurowe, kartki papieru z wbudowanym układem RFID pozwalającym na ochronę ważnych informacji — tłumaczy dyrektor Nuckowski. Internet przedmiotów może pomóc także w pracy wykonywanejpoza biurem. Jego zalety dostrzegą np. przedstawiciele handlowi i konsultanci, którzy dzisiaj mają duży problem z punktualnością i wolnymi salami konferencyjnymi.
— Jeśli system nawigacyjny w smartfonie doradcy namierzy korek i wyliczy, że bardzo prawdopodobne jest spóźnienie na spotkanie, prześle klientowi profesjonalną informację. Doradca nie będzie musiał dzwonić zdenerwowany z samochodu i przepraszać klienta. Zrobi to, już na spokojnie, gdy dotrze na miejsce. W ten sposób komunikacja pozostanie na poziomie zawodowym — wyjaśnia dyrektor Krzysztof Chyliński.
Ale nie wszystko jest aż tak piękne. Zawsze może się przecież pojawić błąd i np. lodówka zamiast uzupełnić zapasy na sobotni grill z przyjaciółmi, opróżni konto bankowe właściciela. Inne obawy dotyczą bezpieczeństwa danych. Jeśli nie umiemy chronić naszych smartfonów i komputerów, tym bardziej możemy zapomnieć o konieczności stałej kontroli podpiętych do sieci urządzeń.
— Media często publikują informacje o włamaniach do firmowych sieci, bo hasłem do komputera osobistego lub serwera była nazwa firmy czy imię żony, lub o kradzieżach pieniędzy z kont bankowych, gdy numerem PIN był rok urodzenia właściciela rachunku. Kradzież tożsamości jest chyba jednym z najbardziej ekstremalnych przypadków — wskazuje Michał Grabarz, dyrektor ds. usług IT w spółce Infosys BPO Europe, specjalizującej się m.in. w outsourcingu IT.
