Aegon zwalnia grupowo

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2015-07-19 22:00

Ubezpieczycielowi dokuczył kryzys na rynku polis inwestycyjnych. Planuje zwolnić 100 pracowników

Aegon — jeden z bohaterów afery z polisami inwestycyjnymi — rozpoczął procedurę zwolnień grupowych. Pracę w towarzystwie i spółkach od niego zależnych (m.in. Aegon PTE) ma stracić ponad 100 osób — w centrali zakładu w Warszawie oraz w call center w Chorzowie. Ubezpieczyciel poinformował już załogę, a w najbliższych dniach o zamiarze przeprowadzenia zwolnieńgrupowych zamierza zawiadomić urzędy pracy.

OJCIEC KRYZYSU:
OJCIEC KRYZYSU:
Afera z opłatami likwidacyjnymi nie wybuchłaby, gdyby Aegon, którym kieruje Michał Biedzki, nie zdecydował się na sądową walkę z klientami. Inni ubezpieczyciele unikali sądów jak ognia, starając się zawsze doprowadzić do ugody z niezadowolonymi klientami.
Borys Skrzyński

Rezerwa musi być

Michał Biedzki, prezes Aegona, tłumaczy, że zwolnienia grupowe są spowodowane potrzebą „dostosowania struktury organizacyjnej do działalności w kluczowych obszarach biznesu”

— Ma to skutkować optymalizacją kosztów oraz zwiększeniem konkurencyjności naszych usług na rynku — twierdzi prezes.

Za korporacyjną nowomową kryje się chęć poradzenia sobie z gigantycznymi kosztami, które Aegon ponosi w związku z kryzysem na rynku polis inwestycyjnych. W październiku ubiegłego roku ubezpieczyciel dostał od UOKiK ponad 23 mln zł kary za pobieranie opłat od klientów, którzy przed czasem chcieli zerwać polisę z UFK. Decyzja urzędu nie jest prawomocna, ale zakład musiał zawiązać rezerwę.

Kosztowna furtka

Jeszcze większym obciążeniem dla firmy było umożliwienie klientom posiadającym wieloletnie polisy inwestycyjne zamknięcia ich bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Drzwi były otwarte przez siedem miesięcy — koszt operacji był bardzo wysoki. Rynek szacuje,że uwolnienie klientów mogło kosztować zakład nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Na początku czerwca Aegon się z tego wycofał. Zmusiła go do tego postawa konkurencji, która nie poszła w jego ślady i nadal pobierała wysokie opłaty likwidacyjne od klientów, którzy chcieli przed terminem wycofać się z polis inwestycyjnych.

 

Od opłat do pozwów

Kryzys na rynku polis inwestycyjnych wybuchł dwa lata temu, kiedy sąd zakwestionował legalność stosowania rażąco wysokich opłat likwidacyjnych przez ubezpieczycieli. Wynosiły one nawet blisko 100 proc. wpłaconych środków, co oznaczało, że klient, który przed czasem chciał zakończyć inwestycję, musiał liczyć się z tym, że nie odzyska swoich pieniędzy. Pokłosiem decyzji sądu była fala pozwów zbiorowych przeciwko ubezpieczycielom. Problem dotyczy prawie całego rynku życiowego. Klienci już złożyli pozwy przeciwko Aegonowi, Generali, Skandii, AXA i TU Europa. W przygotowaniu są pozwy przeciwko Open Life, Allianz i PKO Życie. Na cenzurowanym jest także Ergo Hestia.

Od opłat do pozwów

Kryzys na rynku polis inwestycyjnych wybuchł dwa lata temu, kiedy sąd zakwestionował legalność stosowania rażąco wysokich opłat likwidacyjnych przez ubezpieczycieli. Wynosiły one nawet blisko 100 proc. wpłaconych środków, co oznaczało, że klient, który przed czasem chciał zakończyć inwestycję, musiał liczyć się z tym, że nie odzyska swoich pieniędzy. Pokłosiem decyzji sądu była fala pozwów zbiorowych przeciwko ubezpieczycielom. Problem dotyczy prawie całego rynku życiowego. Klienci już złożyli pozwy przeciwko Aegonowi, Generali, Skandii, AXA i TU Europa. W przygotowaniu są pozwy przeciwko Open Life, Allianz i PKO Życie. Na cenzurowanym jest także Ergo Hestia.