Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Może ona pozbawić Warszawę możliwości utylizacji dużej ilości śmieci, a tym samym oznacza poważne kłopoty.
O nieścisłościach związanych z instalacją do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów (MBP) w Radiowie poinformował dzisiaj wiceszef resortu środowiska Sławomir Mazurek. Dodał, że instalacja może być zamknięta od 2017 r.
Wiceminister na środowej konferencji prasowej podkreślił, że w ramach przeprowadzonego wcześniej audytu stwierdzono wiele przypadków nieprzestrzegania prawa.
"Kiedy parkujemy przed ratuszem, bardzo często można zapłacić mandat. Instalacja, która oddziałuje w znacznym stopniu na środowisko, jest odczuwalna przez mieszkańców, mogła działać bez stosownych pozwoleń. Nie może być na to zgody w państwie prawa" - powiedział Mazurek.
Przedstawiciel MŚ poinformował, że w tej sprawie został zobowiązany Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Resort wyjaśnił, że Mazowiecki WIOŚ zawiadomił MPO o wszczęciu postępowania ws. wstrzymania użytkowania MBP w Radiowie. Decyzja ta została zawieszona, po tym jak MPO złożyło do Marszałka Województwa wniosek o wydanie pozwolenia zintegrowanego. W związku z przedłużającym się procesem jego wydania Główny Inspektor Ochrony Środowiska podjął decyzję o stwierdzeniu nieważności zawieszonego postępowania administracyjnego podjętego przez WIOŚ. Z kolei mazowiecki WIOŚ wstrzymał użytkowanie instalacji, ponieważ nadal nie posiada ona wymaganego pozwolenia zintegrowanego. Jeżeli marszałek województwa nie wyda stosownego postępowania, to MBP w Radiowie będzie musiało być zamknięte od nowego roku.
Zgodnie z przepisami instalacja ta miał zostać zamknięta na przełomie 2018 i 2019 roku. Termin wynikał z daty uruchomienia rozbudowanej spalarni odpadów na Targówku.
Mazurek wskazał jednak, że jej oddanie planowane jest na 2020 r. "Pojawiają się wiec dwa lata, w których Warszawa może mieć poważny problem z odpadami" - ocenił.