Afrykański dyskont na 300 sklepów

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2006-04-27 00:00

Mało znana firma handlowa z RPA otworzyła już w Polsce 50 sklepów dyskontowych. To dopiero początek ekspansji.

Potencjał polskiego rynku detalicznego już dawno dostrzegły firmy handlowe z Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii, które uruchomiły u nas setki super- i hipermarketów oraz sklepów dyskontowych. Coraz częściej jednak Polska przyciąga uwagę firm z dalszych zakątków świata. Jedną z nich jest afrykański holding Pepkor, który chce w krótkim czasie zbudować u nas gęstą sieć dyskontów. Nie z żywnością, jak Biedronka, Lidl czy Netto, lecz z odzieżą i artykułami dla gospodarstwa domowego.

Patent z Czarnego Lądu

Holding z Republiki Południowej Afryki (RPA), właściciel ponad 2 tys. sklepów w 12 krajach, buduje sieć dyskontów w Polsce pod szyldem Pepco. Od 2004 r., bez wielkiego rozgłosu, uruchomił w całym kraju już 50 sklepów. To jednak dopiero początek ekspansji.

— Do końca 2007 r. zamierzamy stworzyć sieć dyskontów odzieżowo-przemysłowych, liczącą ponad 100 sklepów. Zamierzamy otwierać 30 sklepów rocznie — mówi Marcin Stańko z Pepco Poland.

Docelowo Pepkor chce mieć w Polsce 300 sklepów. W ciągu dwóch ostatnich lat zainwestował w rozwój sieci 20 mln zł. W ciągu dwóch kolejnych ma to być minimum 40 mln.

Firma nie ujawnia wyników finansowych. Wiadomo jednak, że chodzi o duże pieniądze.

— Biorąc pod uwagę sprzedawane w naszej sieci kategorie produktów, wartość rynku, na którym działamy, oceniamy na blisko 7 mld zł. Docelowo planujemy osiągnąć w nim 8-10-procentowy udział — szacuje Marcin Stańko.

Sklepy Pepco w wynajmowanych lokalach powstają w miejscowościach liczących powyżej 20 tys. mieszkańców, mają 300-400 mkw. i oferują ponad 4 tys. produktów — 45 proc. stanowi odzież, 40 proc. artykuły przemysłowe (kuchenne, łazienkowe, biurowe, zabawki itd.), a 15 proc. artykuły sezonowe.

Uderzą w bazary

— Podstawowym kryterium lokalizacji są miejsca z naturalnym przepływem klientów: głównie parterowe lokalizacje przy głównych ulicach oraz w centrach handlowych — mówi Marcin Stańko.

Sklepy nie sprzedają na razie towarów pod własną marką. Pochodzą one od różnych dostawców z Polski i świata.

Ze względu na specyfikę sklepów Pepco trudno znaleźć bezpośrednią ich konkurencję. Na pewno jednak pośrednimi rywalami są super- i hipermarkety, a także bazary i targowiska.

— Jeśli sieci uda się zrealizować plany i będzie konkurencyjna cenowo, to może odebrać część klientów targowiskom i innym sklepom, m.in. z odzieżą używaną — uważa Leszek Oszczygieł z Polskiej Izby Odzieżowo-Tekstylnej.

Jego zdaniem, na rozwoju sieci skorzystają polscy producenci.