Agenci pomagają uzyskać kredyt

Patrycja Otto
opublikowano: 2000-09-05 00:00

Agenci pomagają uzyskać kredyt

SPADEK: W 1999 roku sprzedaliśmy na kredyt ponad 50 nieruchomości . W tym roku z powodu wzrostu oprocentowania kredytów liczba ta na pewno będzie mniejsza — mówi Witold Czapla, współwłaściciel Agencji Nieruchomości Nitka i Czapla. fot. GK

Pośrednictwo kredytowe prowadzone przez biura obrotu nieruchomościami odnosi coraz większe sukcesy. Taka działalność przynosi agencji zyski w postaci prowizji wypłacanej przez bank.

Coraz więcej agencji nieruchomości decyduje się na pośrednictwo w zawieraniu kredytów mieszkaniowych między klientem a wybranym bankiem. Odbywa się to na podstawie umowy o współpracy, zgodnie z którą agencji przyznane zostają większe bądź mniejsze kompetencje w tym zakresie.

Sposób działania

Pośrednictwo agencji może polegać tylko na skontaktowaniu ze sobą zainteresowanych stron. Gdy dysponuje ona odpowiednimi kompetencjami, pośrednictwo polega na pomocy klientowi aż do momentu podpisania umowy. Łukasz Bald, członek zarządu GE Banku Mieszkaniowego, zauważa, że w drugim przypadku biuro obrotu nieruchomościami, oprócz przedstawiania klientowi ofert, dokonuje wstępnej analizy zdolności kredytowej.

— Jesteśmy tylko łącznikiem między bankiem a klientem. Organizujemy kredytobiorcy spotkanie z kompetentną osobą z banku, pomagamy podjąć decyzję o wzięciu kredytu. Informacje na ten temat czerpiemy w dużej mierze ze spotkań organizowanych przez bank, na których zostają przedstawione aktualne warunki kredytowania — wyjaśnia Adam Henclewski z Agencji Nieruchomości Henclewski w Poznaniu.

Jak podaje Ryszard Wiśniewski z agencji nieruchomości Ryzo ze Szczecina, firma za pomocą programu bankowego określa szanse klienta na wzięcie kredytów w poszczególnych bankach.

— Przyszły kredytobiorca składa do nas wszystkie konieczne dokumenty, które my następnie wysyłamy do banku. Wcześniej jeszcze analizujemy jego zdolność kredytową, która jest następnie weryfikowana przez bank. Jeżeli wszystko jest w porządku, następuje zawarcie umowy o kredyt — uzupełnia Ryszard Wiśniewski.

Witold Czapla, współwłaściciel Agencji Nieruchomości Nitka i Czapla, podaje, że w przypadku ich firmy zdolność kredytową sprawdza wyłącznie bank, z którym są związani umową o współpracy.

— Pozostałe czynności wykonujemy sami. Zawozimy również klienta dwa razy do banku — na podpisanie umowy i po to, by wydał dyspozycję przelewu. Dbamy przede wszystkim o to, by klientowi został szybko udzielony kredyt — dodaje Witold Czapla.

Zarobek w prowizji

Niekiedy banki wymagają, aby sprawami kredytowymi w firmie zajmował się specjalista. Tylko wtedy, ich zdaniem, klient może liczyć na pełnowartościową usługę, Łukasz Bald uważa, że bank i agencja muszą ściśle współpracować. Jednak to dział sprzedaży banku powinien zajmować się samym kredytem, a agencja koncentrować się na transakcji.

Coraz więcej osób pierwsze informacje zaciąga u pośrednika i woli wszystkie formalności załatwiać przez niego.

— Wynika to z tego, że nam bardziej zależy na udzieleniu klientowi kredytu niż samemu bankowi. W tym celu jesteśmy w stanie poświęcić mu każdy potrzebny czas. Dlatego klient się nie zniechęca — twierdzi Witold Czapla.

Agencje nieruchomości i w tym przypadku zarabiają na prowizji. Jej wysokość jest ustalana w zależności od udzielonego kredytu.

— Wysokość prowizji określa umowa z bankiem i najczęściej wynosi ok. 1 proc. — przyznaje Ryszard Wiśniewski.

Kompleksowa obsługa

Celem, dla którego wiele agencji prowadzi pośrednictwo kredytowe, jest chęć zapewnienia klientowi kompleksowej obsługi.

— Dążymy do tego, by działać tak, jak agencje na Zachodzie. Tam klient, który zdecyduje się wziąć kredyt, wszystkie formalności załatwia w biurze — tłumaczy Ryszard Wiśniewski.

Zgodnie z nowymi przepisami (ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów), umowa o kredyt musi być podpisywana w lokalu banku.

— W przeciwnym razie klient uzyska na przykład prawo rozwiązania umowy w ciągu 10 dni. Jest to przepis zupełnie nie dostosowany do kredytów hipotecznych. W ciągu tego czasu bank zdąży bowiem uruchomić kredyt i wysłać pieniądze zbywcy nieruchomości. By nie dopuścić do takiej sytuacji, będziemy podpisywać umowę wyłącznie w banku. Najbardziej ucierpią na tym klienci, z którymi do tej pory mogliśmy dopełnić wszystkich formalności we wskazanym przez niego miejscu — mówi Łukasz Bald.