Agencja krzyżuje plany Bumarowi

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2006-08-17 00:00

Bumar chce budować jeden holding zbrojeniowy, ale ARP nie zamierza mu oddać ani stoczni marynarki, ani firm lotniczych.

Poszuka inwestora.

Polska przystąpiła do unijnego kodeksu postępowania na rynku kontraktów zbrojeniowych, więc rodzime zakłady muszą stawić czoła konkurencji europejskich koncernów. Łatwo nie będzie, dlatego ruszają przygotowania do opracowania branżowej strategii.

— Spodziewamy się, że w październiku będzie gotowa i przyjęta przez Radę Ministrów — mówi Tomasz Wilczak, wiceminister gospodarki.

Resort poprosił firmy o przedstawienie propozycji. Na razie dostał ją tylko od Bumaru. Zakłada ona budowę jednego holdingu zbrojeniowego. Oznacza to m.in. przejęcie od Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) grupy lotniczo-radioelektronicznej. Należą do niej: PZL Mielec, Świdnik, Hydral czy Radmor. ARP ma jednak zupełnie inny pomysł.

— W końcu sierpnia lub do połowy września przedstawimy własny plan. Uważamy, że nie ma powodów, by zakłady z grupy lotniczo-radioelektronicznej włączać do holdingu. W tej pierwszej dominuje produkcja cywilna. Zbrojeniowa stanowi zaledwie około 20 proc. — uzasadnia stanowisko agencji jej wiceprezes Adam Stolarz.

Wiceminister Wilczak uważa, że jeśli dla takich zakładów jak Świdnik czy Mielec powstanie odrębna ścieżka restrukturyzacji, to nie będą na siłę włączane do grupy Bumaru. Zgadza się z tym Roman Baczyński, prezes Bumaru. Jednak obaj podkreślają, że do zbrojeniowego holdingu powinien trafić Radmor, bo znaczną część produkcji dostarcza grupie zbrojeniowej.

Czas prywatyzacji

Jaki ARP ma plan wobec swoich spółek lotniczych?

— Chcemy zarządzać operacyjnie grupą, poszukiwać dla firm partnerów handlowych, wspierać w pozyskiwaniu nowoczesnych technologii, a docelowo wprowadzić inwestorów strategicznych — planuje Adam Stolarz.

Wspierają go w tym związkowcy.

— Po otwarciu rynku i przystąpieniu do kodeksu dobrych praktyk musimy przygotować się do konkurowania na światowym rynku. Sektor lotniczy potrzebuje miliarda złotych na wykreowanie nowych produktów i kolejnego na zdobycie nowoczesnych technologii. Takie pieniądze może zapewnić jedynie inwestor strategiczny. Włączanie do Bumaru następowałoby etapami i trwało kilka lat. Tymczasem firmy lotnicze bez kapitału tak długo nie wytrzymają konkurencji — mówi Marian Kokoszka, wiceprzewodniczący Solidarności PZL Mielec, reprezentujący też całą sekcję związkową.

Jednym z takich inwestorów mógłby zostać amerykański koncern lotniczy Sikorsky Aircraft, choć Mielec rozmawiał też z innymi partnerami.

— Prowadzone są negocjacje o współpracy PZL Mielec i amerykańskiej firmy — mówi Adam Stolarz.

Szczegółów nie chce podać. Wiadomo jedynie, że Amerykanie myślą o produkcji w Polsce helikopterów Black Hawk.

Marynarka też w agencji

ARP planuje nie tylko zatrzymanie u siebie grupy lotniczo-radioelektronicznej, ale także przyłączenie innych.

— Chcielibyśmy skomercjalizowania niektórych wojskowych zakładów lotniczych i włączenia ich do grupy lotniczo-radioelektronicznej — mówi Adam Stolarz.

ARP mogłaby szukać dla nich kooperantów i wspierać finansowo, podobnie jak uczyniła to ze Stocznią Marynarki Wojennej. Niedawno została ona skomercjalizowana, a ARP dokapitalizowała ją 80 mln zł. Co ciekawe, włączenia tej stoczni do swojej grupy chce także Bumar.

— Z uwagi na rygory prawne związane z udzieloną pomocą publiczną nie możemy dysponować aktywami tej spółki. Zgodnie z prawem może ona funkcjonować jedynie w grupie ARP. Nie wolno jej ani sprzedać, ani wnieść do innej grupy — komentuje wiceprezes agencji.

— Mam inny pogląd na tę sprawę. Myślę, że to temat do dyskusji i negocjacji — twierdzi Roman Baczyński.

Bumar może więc zgodzić się na pozostanie poza holdingiem zbrojeniowym Mielca czy Świdnika, ale Stoczni Marynarki Wojennej raczej łatwo nie odpuści.