AGENCJA LIKWIDUJE PAPIEROWĄ FIRMĘ

Wojciech Surmacz
opublikowano: 1998-10-27 00:00

AGENCJA LIKWIDUJE PAPIEROWĄ FIRMĘ

Rzeszowski Polam wciąż pochłania budżetowe pieniądze

ODLEGŁA PERSPEKTYWA: Agencja Rozwoju Przemysłu, którą kieruje Arkadiusz Krężel, ma nie lada orzech do zgryzienia. Wszystko wskazuje na to, że upłynie jeszcze sporo czasu, zanim zakończy likwidację RZLW Polam-Rzeszów. Pukano już do wielu drzwi. Na razie bez większych rezultatów. fot. Marcin Wegner

Od dziewięciu lat Rzeszowskie Zakłady Lamp Wyładowczych Polam-Rzeszów, znajdują się w stanie likwidacji. Aktualnie proces ten nadzoruje Agencja Rozwoju Przemysłu. Na razie nie widać jego końca.

Zakłady Polam-Rzeszów, zbudowane w Pogwizdowie Nowym, funkcjonowały 20 lat. Rocznie wytwarzano tam ok. 6,5 mln świetlówek. Ponad 30 proc. tej produkcji stanowiły odpady. Szacuje się, że co roku do środowiska wraz ze stłuczką szklaną trafiało około 175 kg rtęci. Zakłady nigdy nie miały własnego składowiska odpadów przemysłowych. Stłuczkę wywożono na wysypiska komunalne wokół Rzeszowa. Umieszczano ją również w wielu przypadkowych miejscach. Polam wypełniał odpadami stare wyrobiska żwiru, utwardzał drogi, place, zasypywał stawy. W 1989 roku ten proceder został przerwany. Minister Przemysłu i Handlu postawił rzeszowski Polam w stan likwidacji.

Bez końca

W latach 1992-95 Polam-Rzeszów otrzymał dotację z MPiH wysokości 5,6 mln zł. Kwota ta miała zaspokoić wierzycieli i pokryć koszty usunięcia skutków szkodliwej działalności zakładu. Ok. 574 tys. zł wypłacono poszkodowanym przez zakłady. Pozostałe środki przeznaczono na zabezpieczenie i rekultywację skażonych terenów. Kolejni likwidatorzy, wyznaczani przez Ministra Przemysłu i Handlu, niestety nie poradzili sobie z wszechobecną rtęcią. Powstał tylko jeden mogilnik, gdzie umieszczono niewielką część odpadów. Wierzyciele pozostali nie spłaceni i nie wypłacono większości odszkodowań. W styczniu 1995 r. likwidatorem RZLW Polam-Rzeszów została Agencja Rozwoju Przemysłu.

— Działy tam się rzeczy, które nie nam osądzać. ARP została likwidatorem w momencie, kiedy wyczerpały się środki z dotacji — komentuje Marian Lesiński, dyrektor Departamentu Restrukturyzacji Likwidacyjnej i Aktywizacji Mienia ARP.

Papierowe zakłady

Na rok 1996 Polamowi nie przyznano dotacji. Na terenie zakładu oprócz kilku małych budynków, znajdowały się dwie hale produkcyjne — stara i nowa. Przez dłuższy czas majątek ten nie był realnie wykorzystywany i generował jedynie koszty.

— W końcu udało się częściowo zagospodarować nowszą halę. Dzierżawcy organizowali tam różnego rodzaju targi i wystawy. Zyski pozwalały na częściową wypłatę zaległych rent i odszkodowań pracowniczych — opowiada Marian Lesiński.

Agencja podjęła próbę sprzedaży majątku po to, by pokryć część należności odszkodowawczych.

— Próba się nie powiodła, bo wierzyciele wszczęli egzekucję komorniczą, a komornik sprzedał cały majątek — mówi Marian Lesiński.

Majątek rzeszowskiego Polamu sprzedano za około 2,8 mln zł. Od marca 1997 roku Zakłady Polam-Rzeszów składają się zatem z wpisu do rejestru handlowego i zobowiązań z tytułu szkodliwej działalności. Firma istnieje... tylko na papierze.

W poszukiwaniu funduszy

By poszukać pieniędzy, ARP wyruszyła w świat funduszy celowych. Wystąpiono o dotację do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jego zarząd odpowiedział odmownie. Podobnie uczyniły Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz Fundacja Programów Pomocy dla Rolnictwa. ARP próbowała uzyskać dofinansowanie z programu PHARE-STRUDER.

— Warunkiem uczestniczenia w programie był 30-proc. udział własny gminy. Niestety, okazało się, że jest to niemożliwe. — stwierdza Marian Lesiński.

Likwidatorowi zatem nie pozostało nic innego, jak czekać na kolejne dotacje budżetowe.

Kwestia czasu

Dalsze nakłady na usuwanie szkód ekologicznych rzeszowskiego Polamu ARP oszacowała na ponad 5 mln zł — przy poziomie cen z 1996 r. W maju 1997 roku Polam otrzymał 1 mln zł z Funduszu Mienia Polikwidacyjnego, prowadzonego przez Ministra Skarbu Państwa.

— Środki te przeznaczyliśmy głównie na zapłacenie zaległych zobowiązań wobec Lasów Państwowych, rekultywację skażonych dróg i prace geologiczne związane z budową mogilnika we wsi Budy Głogowskie — relacjonuje Ewa Cholewińska z ARP.

Wcześniej mogilnik miał być zlokalizowany we wsi Rudna Mała. Mieszkańcy nie zgodzili się jednak na jego budowę, chociaż dwa lata wcześniej takiej zgody udzielili. Trzeba było poszukać innego miejsca na odpady z 12 dzikich wysypisk. Tymczasem co jakiś czas odkrywane są w okolicy inne składowiska stłuczki. Koszty rosną więc wraz z upływem czasu. We wrześniu tego roku Polam-Rzeszów otrzymał 2,4 mln z rezerwy budżetowej. Środki w całości przeznaczono na pokrycie rent i odszkodowań dla byłych pracowników. Żeby Rzeszowskie zakłady zostały wykreślone z rejestru handlowego, potrzeba jeszcze ok. 8,3 mln zł. Tak na dziś szacuje tę kwotę ARP.

POLAM ZATRUWA ŻYCIE ARP: Agencja czeka na decyzję Ministra Finansów w sprawie przyznania kolejnych środków na dokończenie likwidacji Polamu-Rzeszów. Tym razem chodzi o kwotę 7,4 mln zł.