Agencja magnifiCo bije się w piersi

KL
opublikowano: 19-05-2011, 00:00

O wyjściu inwestora nie wiedział ani zarząd, ani rada — zapewniają władze spółki. Fuzji też nie będzie.

O wyjściu inwestora nie wiedział ani zarząd, ani rada — zapewniają władze spółki. Fuzji też nie będzie.

Drobni akcjonariusze agencji PR magnifiCo są ostatnio rozgoryczeni. Kurs spółki notowanej na NewConnect po sporych wzrostach wrócił do poziomu z debiutu. Powodów było kilka. Firma startowała m.in. w dużym przetargu ogłoszonym przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ). Mimo że przeszła przez pierwszy etap postępowania, ostatecznie nie złożyła oferty. Inwestorzy zareagowali emocjonalnie.

— Zapewniam, że mieliśmy ku temu poważne przesłanki biznesowe. Za dwa-trzy tygodnie akcjonariusze zrozumieją nasz ruch — mówi Marek Montoya, przewodniczący rady nadzorczej Magnifico.

Dodaje, że prognoza nie jest w żaden sposób zagrożona. Może się okazać, że zostanie nawet przekroczona. Spółka podawała, że w 2011 r. chce mieć przychody na poziomie 5,04 mln zł i 554 tys. zł zysku netto.

Kolejnym kłopotem dla spółki było wyjście inwestora — firmy W Investment, należącej do Piotra Wiśniewskiego. W kolejnych transakcjach sprzedał około 20 proc. akcji przy wysokim kursie.

— Inwestorzy zarzucają nam, że zarząd wiedział o tym, a podanie informacji o tym, że stanęliśmy do pierwszego etapu przetargu dla MSZ, miały ułatwić W Investment wyjście z tej inwestycji. To nieprawda. O decyzji inwestora nie wiedział ani zarząd, ani rada — zapewnia prezes Karolina Sudyła-Koc.

Dodaje, że lock-up się skończył i W Investment miało prawo sprzedawać akcje magnifiCo. I sprzedało je po dobrej cenie.

— Rynek wcześniej bardzo emocjonalnie zareagował na informacje o przetargu w MSZ. Taki moment wybrało W Investment. Dla nas to niefortunny zbieg okoliczności — mówi przewodniczący rady nadzorczej magnifiCo.

Pikanterii sprawie dodaje, fakt, że według spółki Piotr Wiśniewski rozpoczął sprzedaż akcji w okresie zamkniętym, a między transakcjami złożył rezygnację z funkcji członka rady nadzorczej.

— Nie mam sobie nic do zarzucenia. W Investment sprzedawało akcje po złożeniu przeze mnie rezygnacji — mówi Piotr Wiśniewski.

MagnifiCo ma jeszcze jedną informację dla rynku. Wbrew wcześniejszym spekulacjom, nie będzie fuzji z inną notowaną na NC firmą — agencją Liberty Group.

— Nie było porozumienia co do parytetu, a po zmianach w akcjonariatach obu spółek, transakcja stała się nierealna. Szkoda, bo uważam, że takie połączenie miałoby sens — wyjaśnia Marek Montoya.

Piotr Wiśniewski dodaje, że właśnie odstąpienie przez pozostałych akcjonariuszy od tej transakcji spowodowało, że zrezygnował z funkcji w radzie nadzorczej.

— Jako inwestor finansowy w tym momencie nie widziałem powodu, by dalej pozostawać w akcjonariacie i radzie. MagnifiCo to spółka z przyszłością i zapewne świetnie sobie poradzi, jednak liczyłem na połączenie z Liberty — dodaje Piotr Wiśniewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KL

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu