Agencja ostro gra z szefem UZP

ARR oskarżyła prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o stronniczość, bo ten żąda, by nie kupowała usług IT bez przetargów

Państwowa agencja oskarżająca szefa innego urzędu publicznego o brak obiektywizmu i zgłaszająca wątpliwości, czy działa w interesie publicznym — do takiej bezprecedensowej sytuacji doszło podczas piątkowej sądowej rozprawy między Urzędem Zamówień Publicznych (UZP) a Agencją Rynku Rolnego (ARR). Poszło o miliony złotych, które rolnicza agencja wydaje na utrzymanie systemów IT z wolnej ręki, bez przetargów. Jednak wbrew pozorom te mocne oskarżenia nie padły z ust nadzorcy rynku przetargowego. To jego oskarżono. Od kilku lat UZP, na czele którego stoi Jacek Sadowy, prowadzi krucjatę przeciwko „wolnej ręce” w zamówieniach IT. Walczy, by kontrakty były przyznawane w przetargach.

Konsternacja na sali

Innego zdania jest ARR, która od wielu lat zleca utrzymanie centralnego systemu, wspierającego jej działalność jako agencji płatniczej UE, krakowskiemu Comarchowi (w 2013 r. firma IT dostanie za to 6 mln zł netto) i przetargów organizować nie chce. W sądzie prawnicy agencji z marszu poszli na całość.

— Prezes w swoich działaniach jest nieobiektywny i powinien zostać wyłączony z postępowania — taki wniosek podczas pierwszej rozprawy złożyli pełnomocnicy ARR.

— Po jego odczytaniu na sali sądowej zapadła konsternacja. Szczególnie gdy dotarło do nas, że pełnomocnik ARR wnosi o wyłączenie z postępowania Jacka Sadowego jako osoby fizycznej, a nie jako prezesa UZP — opowiada „PB” świadek rozprawy. Jak tłumaczą eksperci, to wybieg prawny. Prezesa UZP, który jest organem państwowym, nie można oskarżyć o stronniczość, bo działa w ramach ustawy (można mu jedynie zarzucić naruszenie jej przepisów). Natomiast pod adresem osoby fizycznej można sformułować taki zarzut. Jeśli przypadkiemjest ona także szefem urzędu centralnego, wydaje się to dobrym sposobem na wyrzucenie skargi za sądową burtę. Wybieg ARR jest oparty na przepisie prawa zamówień publicznych, mówiącym, że do działań prezesa UZP w zakresie wnoszenia skarg i przystępowania do postępowań sądowych stosuje się przepisy kodeksu postępowania cywilnego o prokuraturze. Te zaś odsyłają częściowo do przepisów o sędziach i ławnikach, których można wyłączyć z rozprawy, jeśli są wątpliwości co do ich bezstronności. Przedstawiciele agencji twierdzili, że prezes UZP uwziął się na nią, bo nie pierwszy raz stara się podważyć zamówienia z wolnej ręki. To natomiast — zdaniem ARR — ma wskazywać na to, że zatracił obiektywizm i nie działa w interesie publicznym.

Najpierw uzasadnienie

Sprawa otrze się o najwyższe władze w państwie. Zgodnie z tymi samymi przepisami, to bezpośredni przełożony Jacka Sadowego będzie musiał odpowiedzieć na wątpliwości w tej sprawie. Jest nim premier Donald Tusk. O ile wniosek do niego trafi, bo na razie sąd dał ARR czas do końca tygodnia na jego złożenie na piśmie wraz z obszernym uzasadnieniem. Jacek Sadowy uważa, że może spać spokojnie. Ocenia sytuację jako kuriozalną i zmierzającą do ograniczenia wynikających z ustawy kompetencji prezesa UZP.

— W tym przypadku pełnomocnicy reprezentują instytucję państwową [ARR — red.], a to zobowiązuje. Uciekając się jednak do tego rodzaju zabiegów formalnych, wskazują na istnienie zasadniczych obaw co do legalności swojego postępowania przy udzielaniu zamówień publicznych — mówi Jacek Sadowy.

Prawnicy specjalizujący się w prawie zamówień publicznych, z którymi rozmawialiśmy, stają po stronie prezesa UZP. Twierdzą, że wniosek ARR jest bezpodstawny i powinien zostać przez sąd odrzucony.

— Prezes UZP wykonuje swoje czynności jako organ administracji, a nie jako osoba fizyczna. W takiej też roli występuje przed sądem — tłumaczy „PB” prawnik, mający bogate doświadczenie, z Krajowej Izby Odwoławczej. Julia Jarnicka z kancelarii prawnej Jerzy T. Pieróg zwraca uwagę, że gdyby sąd dopuścił do wyłączenia prezesa UZP z postępowania, spowodowałoby to konieczność zmiany ustawy Prawo zamówień publicznych.

— Taka sytuacja doprowadzi bowiem w wielu przypadkach do braku możliwości wniesienia przez prezesa skargi na orzeczenie KIO, a tym samym uniemożliwi wykonywanie funkcji kontrolnej w tym zakresie — podkreśla prawniczka. ARR nie odpowiedziała wczoraj na nasze pytania, dotyczące sporu z UZP.

Niepożądany tryb

Od ponad czterech lat UZP stara się ograniczyć liczbę zamówień z wolnej ręki na usługi IT. W 2009 r. wydał pierwszą rekomendację w tej sprawie, a dwa lata później kolejne zalecenia, obejmujące także zasady kupowania sprzętu IT. Do najgłośniejszej interwencji urzędu doszło w ubiegłym roku: UZP uznał, że zamówienie o wartości ponad 600 mln zł, które Asseco Poland z wolnej ręki zdobyło w ZUS, zostało udzielone z naruszeniem prawa. ZUS się z tym nie zgadzał, twierdząc, że nie miał wyboru. Ostatecznie rzecznik dyscypliny finansów publicznych stanął po stronie zakładu. W lutym ZUS rozpisał przetargi na utrzymanie i rozwój kluczowego systemu IT.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu