W ubiegłym tygodniu akcje wydawcy „Gazety Wyborczej” spadły do poziomu najniższego w historii. Na zaledwie pięciu sesjach straciły na wartości około 15 proc. Wśród blue chipów gorzej radziła sobie tylko jedna spółka — Cersanit.
Słabość kursu Agory nie wynika z przesłanek fundamentalnych.
Najważniejsze jej źródło przychodów — „Gazeta Wyborcza” — wciąż z powodzeniem
broni pozycji na słabnącym rynku wydawniczym. W grę wchodzą raczej przesłanki
czysto psychologiczne. Chodzi o wysyp akcji pracowniczych, które w piątek
trafiły na parkiet. Pakiet jest spory. Obejmuje 1,85 mln papierów, które
stanowią 3,4 proc. wszystkich walorów spółki i 5,6 proc. tzw. free floatu.
Debiut papierów pracowniczych pokazał jednak, że nie taki diabeł
straszny, jak go malują. W piątek nie było nadmiernej podaży. Pojawili się za to
liczni kupujący, którzy wbrew rynkowi wydźwignęli kurs nad kreskę. Na koniec
sesji wolumen obrotu medialnej spółki wyniósł 117 tys. sztuk. To mniej niż w
czwartek. Wstrzemięźliwość pracowników Agory w pozbywaniu się papierów jest
zrozumiała. Niektórzy nie pogodzili się z tym, że za akcję pracodawcy dostaną
najmniej w historii. Na dodatek część dopuszczonych do obrotu akcji objęli
założyciele spółki, którzy już wcześniej mieli papiery możliwe do upłynnienia.
Akcje pracownicze to niejedyny straszak. Warszawska giełda przeżywa
poważną bessę, a w niej każdy pretekst jest dobry, aby przecenić papiery jakiejś
spółki. W przypadku Agory mogły nim być spekulacje o nowych inwestycjach. Chodzi
o zakup niszowej telewizji Superstacji. Niektórzy inwestorzy i analitycy wciąż
wypominają spółce niedawną inwestycję w serwis ogłoszeniowy Trader.com. Jej
wartość to 54 mln USD. Według wielu analityków — sporo za dużo. Zwłaszcza że
przez wiele lat podobny serwis można było zrobić własnymi siłami. W reakcji na
to przejęcie kurs firmy zanurkował wtedy o 10 proc., a zdenerwowani inwestorzy
finansowi skutecznie „poprosili” spółkę o wysupłanie kilkudziesięciu milionów
złotych na skup własnych akcji.
W połowie maja kurs Agory spadł do 36 zł. Wtedy niektórzy analitycy
stwierdzili, że pojawiła się okazja do zakupów. Dziś te same papiery kosztują 10
zł mniej. To połowa ceny z początku roku. Ci sami analitycy mówią, że spółka
jest już skrajnie wyprzedana i wyceniają jej akcję na ponad 40 zł. Nie brakuje
jednak pesymistów. Na przykład w czwartek analitycy Merrill Lynch wpisali Agorę
na listę spółek najmniej preferowanych. Wydawca „Gazety Wyborczej” zastąpił na
niej telewizję TVN.
Okiem eksperta
Grzegorz Lityński, KBC Securities
Patrząc na ostatnią przecenę Agory, można powiedzieć, że spółka jest ekstremalnie wyprzedana. Od strony fundamentalnej nie widzę powodów do dalszej przeceny. Jednocześnie warto zauważyć, że wycena jest atrakcyjna względem wyceny innych firm wydawniczych. Nadal szacuję wartość akcji firmy na 45 zł.
Czynnikiem, który ostatnio mocno bił w jej kurs, był brak strony popytowej, co jednak wynika ze słabości całego rynku akcji. Dodatkowo wyprzedaż potęgowana była obawami o wysyp akcji pracowniczych. Ale to może być tylko pozorne zagrożenie, bo pracownicy Agory mogą uznać, że nie chcą sprzedawać akcji po cenach najniższych w historii. Notowaniom spółki nie pomagają też pojawiające się spekulacje o możliwych przejęciach aktywów wątpliwej jakości.