Agora coraz częściej zaskakuje inwestorów

Maciej Zbiejcik
14-07-2008, 07:43

Akcjonariusze wydawcy „Gazety Wyborczej” przeżywają ciężkie chwile. Akcje medialnego koncernu są najtańsze w historii.

W ubiegłym tygodniu akcje wydawcy „Gazety Wyborczej” spadły do poziomu najniższego w historii. Na zaledwie pięciu sesjach straciły na wartości około 15 proc. Wśród blue chipów gorzej radziła sobie tylko jedna spółka — Cersanit.


Słabość kursu Agory nie wynika z przesłanek fundamentalnych. Najważniejsze jej źródło przychodów — „Gazeta Wyborcza” — wciąż z powodzeniem broni pozycji na słabnącym rynku wydawniczym. W grę wchodzą raczej przesłanki czysto psychologiczne. Chodzi o wysyp akcji pracowniczych, które w piątek trafiły na parkiet. Pakiet jest spory. Obejmuje 1,85 mln papierów, które stanowią 3,4 proc. wszystkich walorów spółki i 5,6 proc. tzw. free floatu.


Debiut papierów pracowniczych pokazał jednak, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. W piątek nie było nadmiernej podaży. Pojawili się za to liczni kupujący, którzy wbrew rynkowi wydźwignęli kurs nad kreskę. Na koniec sesji wolumen obrotu medialnej spółki wyniósł 117 tys. sztuk. To mniej niż w czwartek. Wstrzemięźliwość pracowników Agory w pozbywaniu się papierów jest zrozumiała. Niektórzy nie pogodzili się z tym, że za akcję pracodawcy dostaną najmniej w historii. Na dodatek część dopuszczonych do obrotu akcji objęli założyciele spółki, którzy już wcześniej mieli papiery możliwe do upłynnienia.


Akcje pracownicze to niejedyny straszak. Warszawska giełda przeżywa poważną bessę, a w niej każdy pretekst jest dobry, aby przecenić papiery jakiejś spółki. W przypadku Agory mogły nim być spekulacje o nowych inwestycjach. Chodzi o zakup niszowej telewizji Superstacji. Niektórzy inwestorzy i analitycy wciąż wypominają spółce niedawną inwestycję w serwis ogłoszeniowy Trader.com. Jej wartość to 54 mln USD. Według wielu analityków — sporo za dużo. Zwłaszcza że przez wiele lat podobny serwis można było zrobić własnymi siłami. W reakcji na to przejęcie kurs firmy zanurkował wtedy o 10 proc., a zdenerwowani inwestorzy finansowi skutecznie „poprosili” spółkę o wysupłanie kilkudziesięciu milionów złotych na skup własnych akcji.


W połowie maja kurs Agory spadł do 36 zł. Wtedy niektórzy analitycy stwierdzili, że pojawiła się okazja do zakupów. Dziś te same papiery kosztują 10 zł mniej. To połowa ceny z początku roku. Ci sami analitycy mówią, że spółka jest już skrajnie wyprzedana i wyceniają jej akcję na ponad 40 zł. Nie brakuje jednak pesymistów. Na przykład w czwartek analitycy Merrill Lynch wpisali Agorę na listę spółek najmniej preferowanych. Wydawca „Gazety Wyborczej” zastąpił na niej telewizję TVN.

Okiem eksperta

Grzegorz Lityński, KBC Securities

Patrząc na ostatnią przecenę Agory, można powiedzieć, że spółka jest ekstremalnie wyprzedana. Od strony fundamentalnej nie widzę powodów do dalszej przeceny. Jednocześnie warto zauważyć, że wycena jest atrakcyjna względem wyceny innych firm wydawniczych. Nadal szacuję wartość akcji firmy na 45 zł.

Czynnikiem, który ostatnio mocno bił w jej kurs, był brak strony popytowej, co jednak wynika ze słabości całego rynku akcji. Dodatkowo wyprzedaż potęgowana była obawami o wysyp akcji pracowniczych. Ale to może być tylko pozorne zagrożenie, bo pracownicy Agory mogą uznać, że nie chcą sprzedawać akcji po cenach najniższych w historii. Notowaniom spółki nie pomagają też pojawiające się spekulacje o możliwych przejęciach aktywów wątpliwej jakości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Agora coraz częściej zaskakuje inwestorów