Dla tradycyjnych mediów nastały trudne czasy. Najpierw pesymistyczne prognozy dla rynku reklamy telewizyjnej przedstawił TVN, wczoraj zarząd Agory poinformował, że oczekuje aż 14-17 proc. spadku wpływów reklamowych w segmencie prasy codziennej.
To dla rynku zaskoczenie (negatywna reakcja była jednak stonowana — kurs akcji spadał o 1,5 proc.), choć warto pamiętać, że władze spółki zwykle dość konserwatywnie podchodziły do prognoz. Nie zmienia to faktu, że najważniejsze do tej pory źródło przychodów wydawcy „Gazety Wyborczej” bije z każdym rokiem coraz słabiej.
W 2011 r. wpływy z ogłoszeń w „Wyborczej” i „Metrze” zmniejszyły się o 13 proc., a udział w strukturze przychodów grupy spadł z 48 do 42 proc. Dla porównania: w „tłustym” 2007 r. ogłoszenia w „Wyborczej” przyniosły aż dwie trzecie z 850 mln zł, jakie spółka zarobiła na działalności reklamowej.
Odwrót reklamodawców od prasy codziennej przekłada się na skromną dynamikę przychodów całej grupy, bo choć przychody Agory w 2011 r. wzrosły o 10,6 proc., do 1,23 mld zł, to poprawa w całości jest skutkiem przejęcia operatora kin Helios. Razem z internetem mają być to jedyne pewne, wzrostowe obszary w grupie w 2012 r.
Nie wiadomo, czy wystarczy to do poprawy zysków (w 2011 r. wynik netto spadł o 41 proc., do 42,2 mln zł), bo zarząd Agory zapowiedział stabilizację kosztów operacyjnych. Dla analityków to niespodzianka.
— Nie zauważyłem zapowiedzi bardziej drastycznych cięć kosztów, czego należałoby się spodziewać, kiedy główny segment spada o jedną szóstą czy jedną piątą — komentuje Waldemar Stachowiak, analityk Ipopemy. W samym IV kwartale Agora zarobiła na czysto 9 mln zł (50 proc. mniej niż rok wcześniej), a przychody grupy spadły o 1,5 proc., do 335,9 mln zł.