Compensa nabrała wiatru w żagle. Na razie będzie zwiększać udział w rynku dzięki nowym klientom, ale nie wyklucza też kolejnych przejęć.
Ubezpieczeniowa Compensa zaczyna rozwijać skrzydła. Widać to po rosnącym przypisie składki.
— Przyjęliśmy agresywną strategię rozwoju firmy. Chcemy mocniej zdobywać rynek, a dzięki naszym akcjonariuszom jest to możliwe — mówi Franz Fuchs, prezes Compensy.
I rzeczywiście. W tym roku właściciele spółki — austriacki Wiener Staedtische i niemiecki HUK Coburg — dokapitalizowali Compensę 84 mln zł. Jak twierdzi Franz Fuchs, akcjonariusze wciąż są skłonni wyłożyć kolejne pieniądze, by zwiększyć udział firmy w rynku.
— Gotowi są nawet do kolejnych akwizycji — mówi szef Compensy.
Na początek jednak postawiono na wzrost organiczny. Całkowicie zmieniono strukturę ubezpieczeniowego portfela. W grupie majątkowej najważniejszą rolę odgrywać będą ubezpieczenia komunikacyjne, całkowicie zniknąć mają natomiast ubezpieczenia finansowe.
— Na koniec roku planujemy przypis składki na poziomie około 258 mln zł — mówi Jarosław Szwajger, członek zarządu Compensy.
Szybki wzrost ma zapewnić także zaoferowanie ubezpieczeń małym i średnim przedsiębiorstwom.
Po połączeniu z ubezpieczycielem Heros Compensa jest dziewiątym na polskim rynku pod względem wysokości przypisu składki towarzystwem ubezpieczeń majątkowych. Jej udział w nim szacuje się na około 1,7 proc. Za 5 lat ma wzrosnąć do 4,5 proc.
W części życiowej towarzystwa też szykują są spore zmiany. W ciągu dwóch-trzech lat 40 proc. portfela stanowić mają ubezpieczenia grupowe (obecnie 21 proc.). Ma to zapewnić wprowadzenie nowych opcji produktowych w 2004 r.
— Zakładamy, że w tym roku uda nam się zebrać około 66 mln zł życiowej składki, w 2004 r. już 74 mln zł — szacuje Grzegorz Liszka, członek zarządu Compensy.