Air Berlin i Fly Niki na razie rezygnują

Marta Filipiak
opublikowano: 2005-03-03 00:00

Przewoźnicy z Niemiec i Austrii wytrzymali na polskim rynku tylko kilka miesięcy. Przeliczyli się co do zamożności Polaków.

W sobotę loty do Polski zawiesi austriacki Fly Niki, wkrótce po nim ostatecznie wycofa się Air Berlin. Przewoźnicy obsługiwali połączenia przez kilka miesięcy.

— Zamykamy połączenia, bo współczynnik obłożenia nie był wystarczający do uzyskania rentowności — wyjaśnia Claudia Löffler, rzecznik Air Berlin.

Air Berlin miał w rozkładach połączenia Warszawy z Berlinem i Düsseldorfem. Z pierwszego zrezygnował 9 stycznia, w drugą trasę ostatni samolot poleci 17 marca. Fly Niki, przewoźnik będący w 23 proc. własnością Air Berlin, obsługiwał połączenie z Warszawy do Wiednia. Rezygnuje z podobnych przyczyn.

Decyzje co do powrotu odkładają na sezon zimowy następnego roku.

— Loty do Polski na razie nie zdają egzaminu, bo wzrost gospodarczy nie jest wystarczająco szybki. Być może za jakiś czas sytuacja się poprawi, a wraz z nią wzrośnie popyt na oferowane przez nas połączenia — mówi Claudia Löffler.

Okazuje się, że Polska jest trudnym rynkiem dla tanich linii lotniczych. W 2004 r. z naszego rynku zniknęły cztery low costy. Jednocześnie szczęścia szukają kolejne, w tym europejski gigant — Ryanair. Na stabilizację rynku będzie trzeba jednak jeszcze poczekać.

— Wycofanie się Air Berlin z Polski nie oznacza, że rozwój low costów w tym regionie jest zagrożony. To tylko kwestia odpowiedniego popytu — mówi Paul Bonnabau, odpowiedzialny za prognozy rynku w Airbusie, dostawcy floty dla Air Berlin.