Akcesja to szansa lub koniec

Mira Wszelaka, Kinga Żelazek
12-01-2004, 00:00

Nie jest łatwo spełnić unijne normy, ale bez nich nasze zabawki nie mają szans zaistnieć na wspólnym rynku.

Marek Musialik

prezes Hemaru

Nasze wyroby nie ustępują zachodnim jakością, a cenowo wciąż jesteśmy konkurencyjni. Każda firma, która dobrze prosperuje, większość swoich produktów musi wysyłać na eksport. Polski rynek jest jeszcze zbyt płytki i ubogi. Blisko 70 proc. naszej produkcji trafia na rynki Turcji, Grecji, Niemiec, Holandii i Francji. Kto poważnie traktuje produkcję, stara się o certyfikaty. To nie są bariery, których nie można pokonać. Mamy nadzieję, że Unia pomoże nam w obronie przed importem tanich zabawek z Dalekiego Wschodu.

Marek Hupa

właściciel Bety

Nie będę się starał o żadne certyfikaty, które w naszym przypadku są zbyt kosztowne. Większości małych producentów nie będzie się to opłacało. Pozostanie więc zaprzestanie produkcji, czego jesteśmy świadomi.

Elżbieta Bendor

prezes Uniwersum

Po akcesji nie liczymy na nagły wzrost eksportu. Rynek UE jest nasycony, a zabawki, które spełniają wymogi UE, nie są dużo tańsze od unijnych. 10 proc. produkcji eksportujemy — głównie do Szwajcarii. Liczymy, że otwarcie granic ułatwi nam nawiązanie kontaktów handlowych. Jesteśmy w trakcie odnawiania certyfikatów bezpieczeństwa, które przyznawane są na 3 lata, a także wdrażamy system jakości ISO. To sprawi, że po akcesji będziemy w pełni przygotowani do konkurowania na unijnym rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka, Kinga Żelazek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Akcesja to szansa lub koniec