Akcje dadzą w tym roku nieźle zarobić

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2010-01-04 00:00

Telekomunikacja jest passe

Szał wzrostów z 2009 r. się nie powtórzy — wynika z ankiety "PB"

Telekomunikacja jest passe

— w tym zarządzający są

zgodni. Banki,

budownictwo i handel

ich dzielą, i to bardzo.

Jeśli twoje noworoczne postanowienie brzmi "zarobić na akcjach", to masz spore szanse. Taki jest wniosek z ankiety "Pulsu Biznesu" wśród zarządzających funduszami inwestycyjnymi i emerytalnymi. Większość obstawia, że za rok WIG będzie wyżej niż dziś, połowa — że ponad 20 proc. Największymi optymistami są zarządzający z popularnej Arki.

— Nowy rok powinien być najbardziej zyskowny dla inwestujących na rynkach akcji, choć nie spodziewam się takich wzrostów, z jakimi mieliśmy do czynienia w 2009 r. Indeksy warszawskiej giełdy na koniec roku będą na poziomie o 20-30 proc. wyższym niż teraz — mówi Błażej Bogdziewicz, zarządzający BZ WBK AIB TFI.

Prywatyzacja zaszkodzi

Na drugim biegunie są zarządzający AXA OFE i BPH TFI. Spodziewają się spadków na giełdzie, które sprowadzą indeks 10 proc. w dół.

— Niezależnie od sytuacji makroekonomicznej, duży wpływ na zachowanie indeksów w Warszawie będzie miała planowana prywatyzacja. Największe spółki są notowane z premią do podobnych w regionie, co w dużej mierze wynika z mocnej lokalnej bazy inwestorów. Nie będą oni jednak w stanie zaabsorbować całej podaży akcji oferowanych w ramach procesu prywatyzacji. Fundusze globalne do udziału będzie można zachęcić przede wszystkim niższymi cenami —tłumaczy Adam Kurowski, dyrektor departamentu zarządzania aktywami AXA PTE.

Którędy do celu

O ile zarządzający są zgodni co do kierunku, który obierze giełda w tym roku, to w sprawie dróg, jakimi będzie podążać, już nie. Wystarczy posłuchać opinii o bankach: tyle samo uważa, że będzie to sektor najlepszy, co — najgorszy.

— Pozytywne dla banków są niższe koszty ryzyka kredytowego, stabilizacja marż i przyrost wolumenów kredytów —zachwala Tomasz Rak z PKO BP Bankowy PTE.

— Biorąc pod uwagę siłę relatywną banków od lutego 2009 r. oraz fakt, że ożywienie gospodarcze nie będzie bardzo gwałtowne, w najbliższych miesiącach podchodzimy ostrożnie do inwestycji w ten sektor —ostrzega Rafał Markiewicz, zarządzający Generali OFE.

Podzielone są również opinie o handlu , choć duże jest grono widzących w nim lidera.

— Najlepiej zachowywać się będą spółki z sektorów silnie poprawiających wyniki finansowe, a do takich zaliczam przemysł i handel detaliczny — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Z listy ulubieńców funduszy zniknęło budownictwo.

— Słabszą passę będą kontynuowały spółki budowlane, zwłaszcza generalni wykonawcy. Przyczyną są systematyczne obniżające się marże i brak perspektyw na nowe duże zlecenia — mówi Adam Kurowski.

Zarządzający Legg Mason stawiają na małe spółki budowlane z zapleczem finansowym.

— Kryzys spowodował znaczącą przecenę ich akcji, natomiast silna pozycja finansowa powinna pozwolić im nie tylko przetrwać, ale też zwiększyć wartość poprzez przejęcie aktywów najsłabszych konkurentów — mówi Tomasz Jędrzejczak, prezes Legg Mason TFI.

Choć jednym z pierwszych sektorów korzystających na ożywieniu gospodarczym są media, to zarządzający nie palą się do inwestycji.

— Zniechęcają nas bardzo wysokie wyceny oraz strukturalne zmiany na rynku reklamy, które znacząco obniżają pozycję konkurencyjną największych graczy — mówi Tomasz Jędrzejczak.

Fundusze postawiły krzyżyk na telekomunikacji — to sektor najczęściej typowany jako najgorszy.

— Duża rosnąca konkurencja, presja na marże i ryzyko regulatora — wylicza Michał Kopiczyński, zarządzający ING TFI.

Zarządzający byli zbyt ostrożni

Miał być koniec bessy i był — to pierwsza refleksja, gdy patrzy się na zeszłoroczną ankietę. Przygnębieni wielomiesięczną bessą zarządzający nie docenili jednak perspektyw giełdy. Najwięksi optymiści liczyli na kilkunastoprocentowy wzrost. Tymczasem WIG zyskał prawie 47 proc.

Niektórzy popisali się jednak doskonałym wyczuciem, na które spółki warto stawiać. Wojciech Białek (wówczas SEB TFI) i Rafał Markiewicz z Generali OFE wytypowali sektor spożywczy. I słusznie: branżowy indeks zyskał ponad 126 proc. i był liderem giełdy. Warto było też posłuchać zarządzający ING TFI i Quercusa, którzy stawiali na deweloperów. Indeks wzrósł o prawie 125 proc. Grubą wpadkę zaliczyli zarządzający Bankowego OFE i Generali OFE, którzy w deweloperach widzieli najgorszy sektor.

Słabe okazały się wskazówki zarządzających KBC TFI, którzy lidera widzieli w telekomunikacji. Indeks zakończył rok symbolicznym, bo niespełna 2-procentowym wzrostem. Rok temu zarządzający (m. in. DWS, Bankowego i Polsatu) bardzo ciepło wyrażali się o budownictwie. Tymczasem sektorowy indeks zyskał ledwie 16 proc., trzy razy mniej niż WIG.

Poprawa nastrojów i oznaki wychodzenia gospodarek światowych z recesji tchnęły w serca zarządzających optymizm. Na 2010 r. obstawiają, z bardzo nielicznymi wyjątkami, ponad 20-procentowy wzrost cen akcji. Jeśli i w tym roku nie doszacowali wzrostów, czeka nas naprawdę niezły rok.

Grzegorz Nawacki