W miesiąc rodzime fundusze akcji europejskich rynków rozwiniętych zarobiły średnio 2,5 proc., przerywając okres kilkumiesięcznej słabości. W sierpniu straciły 0,9 proc. (więcej nawet niż fundusze akcji polskich małych i średnich spółek), w lipcu zarobiły skromne 0,3 proc. (akcji polskich uniwersalne 1,5 proc.), a w czerwcu wylądowały 2,3 proc. pod kreską. To konsekwencja zmieniającego się układu sił na rynku walutowym — notowania EUR/USD zaczęły spadać z poziomu najwyższego od początku 2015 r. Kurs 1,2 USD uznano za „próg bolu” dla europejskich eksporterów, którzy stanowią o sile wspólnotowej gospodarki i wiodą prym w portfelach indeksów DAX czy CAC40. Dolar odzyskał jednak siły dzięki temu, że inwestorzy przekonali się do bardziej jastrzębiego nastawienia amerykańskich władz monetarnych. Europejskie akcje znów zaczęły drożeć, a stratedzy rynkowi podkreślają, że silna waluta była jedyną istotną przeszkodą dla kontynuacji hossy na starym kontynencie. Pozostałe czynniki są sprzyjające: wyceny akcji są niższe niż akcji amerykańskich, tendencje na rynku pracy są korzystne, podobnie jak wskaźniki nastrojów konsumentów.

— Akcje europejskie mają więc potencjał, by nadrobić dystans do amerykańskich — uważa Tomas Pinto, zarządzający portfelem akcji w Pictet Asset Management, cytowany przez agencję Bloomberg.