To dobra okazja na kupowanie polskich akcji — mówił w kwietniu Adam Jenkins, dyrektor zespołu zarządzania w Pioneer Pekao TFI. Ci, którzy go posłuchali, mają dziś powody do zadowolenia. Warszawska giełda nie tylko wydobyła się z kilkumiesięcznego marazmu, ale była też jedną z najlepszych wśród czołowych parkietów świata. WIG, po raz pierwszy w tym roku, wypracował dodatnią stopę zwrotu w wysokości 8,3 proc.

Dystans nadrobiły także blue chipy, zyskując 7,2 proc. Najlepiej jednak spisały się maluchy i średniaki: mWIG40 zwyżkował o 10,3 proc., nadrabiając przecenę z sierpnia 2011 r., a sWIG80 wyszedł o 9,6 proc. nad kreskę. Powrót hossy na GPW sprzyjał krajowym zarządzającym. Z danych Analiz Online wynika, że prawie 75 proc. funduszy zarobiło, a zyski w niektórych przypadkach były nawet dwucyfrowe. Najwięcej zarobił Quercus lev (17,2 proc.), którego wyniki to dwukrotność zmiany WIG20.
Więcej w czwartek w "Pulsie Biznesu" i na pulsinwestora.pb.pl