Akcjonariusze Banku Społem domagają się zwrotu kapitału z dwóch nie zatwierdzonych emisji, wartości 12,6 mln zł. Wiele wkazuje na to, że szybko pieniędzy nie ujrzą.
Zarząd komisaryczny Banku Społem, który działa od początku lutego, otrzymał od akcjonariuszy pismo z żądaniem zwrotu kapitału z opłaconych przez nich, a nie zarejestrowanych, emisji akcji serii J i K na łączną kwotę 12,6 mln zł.
— Żądania akcjonariuszy nie zostaną zaspokojone do chwili zbadania ich zasadności przez prawników banku — twierdzi Bożena Chełmińska-Miernik, komisarz Banku Społem.
Zdaniem Adama Kawczyńskiego, członka rady nadzorczej BS i prezesa Gwarant Społem Kredyt, jednego z akcjonariuszy, zarząd komisaryczny nie dochował ustawowego terminu sześciu miesięcy na złożenie wniosku o podwyższenie kapitału, ponieważ nie chciał wzrostu funduszy własnych banku, co utrudniłoby sprzedaż banku.
— Gdyby zarząd zarejestrował tę emisję w ustawowym terminie, sytuacja banku wyglądałaby inaczej niż obecnie. Mógłby on funkcjonować samodzielnie — zapewnia Adam Kawczyński.
Komisarz Banku Społem twierdzi z kolei, że rejestracja emisji nie leżała w gestii zarządu komisarycznego, ale poprzednich władz banku.
— Wszystkie procedury powinny być dokonane przez zarząd, który wówczas sprawował władzę w banku — twierdzi Bożena Chełmińska-Miernik.
Zgodnie z zaleceniem audytora, bank utworzył wysokie rezerwy, w wyniku czego zanotował 15,9 mln zł straty za 2001 r. Prezes Gwaranta twierdzi, że utworzenie większości rezerw jest nieuzasadnione, a zarząd komisaryczny nie przedsięwziął żadnych kroków, aby poprawić sytuację BS.
— Rezerwy zostały stworzone na zalecenie audytora. Zarząd szuka inwestora dla banku i porządkuje sprawy związane z udzielaniem kredytów za pośrednictwem Gwaranta. Większość rezerw została utworzona właśnie na pożyczki udzielane za jego pośrednictwem — odpowiada na ten zarzut komisarz banku.