Akcjonariusze Lenteksu bardzo się niecierpliwią

Kamil Zatoński
opublikowano: 2008-03-21 00:00

Producent wykładzin nie śpieszy się ze sprzedażą zbędnychaktywów i rozwinięciem docelowej działalności

Inwestorzy negatywnie przyjęli informację o fiasku rozmów Lenteksu z węgierskim Graboplastem. Węgrzy oferowali 20 mln EUR (70 mln zł) za opcję zakupu 100 proc. udziałów w spółce, do której miały trafić aktywa wykorzystywane przy produkcji wykładzin podłogowych. Kurs lublinieckiej firmy na otwarciu sesji spadł o 3,2 proc. Później przecena sięgała nawet 7 proc.

 

Odrzucenie oferty Węgrów wynika z kwestiiformalnych: „nieprecyzyjne rozwiązania prawne w projekcie umowy opcji oraz niepewność do możliwości realizacji terminów wykonania poszczególnych zobowiązań, nakładanych przez zapisy umowy”. Najprawdopodobniej strony powrócą do negocjacji, ale na innych warunkach. Być może Lentex chce w ten sposób więcej ugrać, a na pewno — jak twierdzi prezes Andrzej Majchrzak — zabezpieczyć się przed niekorzystnymi zapisami w umowie. Jednym z rozwiązań jest wydzielenie zakładu do spółki zależnej, jej rozruch i dopiero w drugiej kolejności sprzedaż. Taka transakcja byłaby korzystna dla obu stron. Lenteksowi pozwoliłaby właściwie ją wycenić (choć bez gwarancji, że cena byłaby wyższa, niż proponowana teraz). Węgrzy zaś uniknęliby zakupu „kota w worku”. Z pewnością wydłużyłby się czas całej operacji.

 

Wspomniane 70 mln zł, jakie Lentex miałbyotrzymać za majątek produkcyjny, trudno ocenić (choć główny akcjonariusz Krzysztof Moska uznał ją za satysfakcjonującą), bo firma nie przedstawia szczegółowych danych na temat wyników tego segmentu. W raporcie z 2006 r. informowano, że przychody ze sprzedaży wykładzin sięgnęły 72,2 mln zł. Z kolei w raporcie z pierwszego półrocza 2007 napisano, że segment ten osiągnął dodatnią rentowność. Nie jest też znana wartość księgowa zakładu. Dlatego nie można określić, o ile jednorazowo powiększyłby się zysk brutto spółki z tytułu pozbycia się tej części majątku. Znaków zapytania jest więc sporo.

Pewne jest, że taki zastrzyk gotówkipozwoliłby firmie sfinansować zapowiadane inwestycje w nową linię produkcyjną (szacowano je na 40 mln zł). Niedawno rada nadzorcza zaleciła dalsze analizy i uzupełnienie projektu inwestycyjnego, m.in. o wskazanie źródeł finansowania. Na pewno nie będzie potrzebna emisja akcji, a projekt z pewnością przyspieszyłby, gdyby bliżej było do porozumienia z Węgrami. Na razie piłka jest po ich stronie. Czas jest o tyle ważny, że Lentex dość wolno rozkręca docelową działalność (włókniny), przez co wyniki całej spółki są na razie rozczarowujące.

KamilZatoński