Akcjonariusze PZU już zacierają ręce

Paulina Sztajnert
opublikowano: 2005-08-19 00:00

Wprawdzie spółki PZU zwiększyły przypis składki, ale rosły wolniej niż rynek. Co z tego, skoro lider może w tym roku zarobić nawet 3 mld zł.

Wszystko wskazuje na to, że rok 2005 r. będzie kolejnym rekordowym dla grupy PZU, zdecydowanie największego ubezpieczyciela na polskim rynku. Po pierwszym półroczu grupa wypracowała już 1,46 mld zł zysku netto, o 62,4 proc. więcej niż przed rokiem. 867,1 mln zł (48,9 proc. więcej niż w I półroczu 2004) zanotowała spółka majątkowa. W życiowej dynamika była jeszcze wyższa, wyniosła 81,4 proc. co pozwoliło na osiągnięcie 577,8 mln zł zysku. Drugie półrocze także powinno być udane.

Kolejny rekord

— Przychody z lokat, dzięki bardzo dobrej koniunkturze zarówno na rynku długu, jak i akcji, są lepsze od planowanych, co pozwala nam na podniesienie planów finansowych. Drugie półrocze nie powinno znacznie odbiegać od pierwszego pod względem wypracowanych wyników. Niewykluczone zatem, że wynik może oscylować nawet w granicach 3 mld zł, a na pewno przekroczy pierwotnie planowane 2,5 mld zł — prognozuje Cezary Stypułkowski, prezes PZU.

Dużo wolniej rośnie w grupie przypis, ale biorąc pod uwagę fakt, że część konkurentów notuje ujemną dynamikę, to i na tym polu osiągnięcia należy zaliczyć do udanych. W pierwszym półroczu spółka majątkowa zebrała 4,15 mld zł składki brutto, o 2,3 proc. więcej niż przed rokiem.

— To efekt znacznego zwiększenia sprzedaży ubezpieczeń OC oraz wypadkowych. Większy przypis odnotowano także w ubezpieczeniach rolnych oraz finansowych. Sądzę, że roczny wzrost przypisu powinien być na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego — uważa Cezary Stypułkowski.

W 2004 r. dynamika przypisu w PZU wyniosła 3,7 proc. Dużo szybciej rozwija się spółka życiowa. W ciągu sześciu miesięcy zebrała 2,86 mld zł składki, czyli o 11,5 proc. więcej niż do końca czerwca 2004 r.

— Sądzę, że w skali całego roku wzrost przypisu powinien wynieść około 10 proc. — mówi Jerzy Kochański, prezes PZU Życie.

Dobre perspektywy

W podobnym tempie powinien rozwijać się cały życiowy rynek.

— Drugie półrocze powinno być równie dobre jak pierwsze. Rynek będzie rósł dzięki produktom inwestycyjnym. Jesteśmy beneficjentem wzrostu gospodarczego, wzrostów na giełdzie oraz coraz większej akceptacji ze strony oszczędzających alternatywnych do depozytów form oszczędzania. Sądzę, że powinno to pozwolić na wzrosty 10-15 proc. w skali roku — ocenia Paweł Miller, prezes Nordea TUnŻ.

W pierwszym półroczu dziesięciu największych graczy życiowych, prezentujących ponad 80 proc. rynku, zebrało 5,94 mld zł, o 15 proc. więcej niż przed rokiem. Natomiast u dziewięciu największych towarzystw majątkowych (Ergo Hestia jako jedyna nie chciała odpowiedzieć na ankietę „PB”) klienci zostawili 6,33 mld zł, o 188 mln zł więcej niż do końca czerwca 2004 r. Mimo iż drugi kwartał przyniósł spowolnienie — w pierwszym przypis rósł w tempie 4,3 proc. — eksperci wierzą, że cały 2005 r. będzie udany dla branży.

— Motorem będą ubezpieczenia komunikacyjne, nadal bowiem import aut używanych jest spory. Rynek powinien jednak zacząć także odczuwać wzrost inwestycji. Sądzę, że możliwy jest wzrost rynku nawet o 10 proc.— mówi Michał Gomowski, z zarządu Generali.