Akcjonariusze zdecydują o istnieniu Stalexportu
Zarząd Stalexportu zwołał na 15 listopada NWZA spółki. Akcjonariusze mają zdecydować o dalszym jej istnieniu. Wyniki finansowe firmy za pierwsze półrocze 2001 zostały zweryfikowane. Zamiast ponad 2 mln zł zysku, wykazano 11,2 mln zł straty.
Zarząd Stalexportu zwołał na 15 listopada NWZA, które ma podjąć uchwałę w sprawie ewentualnego dalszego istnienia spółki. Zdaniem Emila Wąsacza, prezesa katowickiej firmy, to tylko formalność, która wynika z prawa handlowego.
EBOR akceptuje
Prezes Stalexportu ujawnił, że rada nadzorcza zaakceptowała projekt zwołania NWZA w sprawie dalszego istnienia spółki, wobec tego należy oczekiwać, że podczas walnego główny akcjonariusz, czyli EBOR, będzie głosować za kontynuowaniem działalności firmy.
Sytuacja ekonomiczna Stalexportu z każdym miesiącem się pogarsza. Z danych przedstawionych przez spółkę wynika, że strata za pierwsze półrocze wynosi 11,2 mln zł i wraz ze stanem niepokrytej straty z lat ubiegłych (124,1 mln zł) przewyższyła sumę kapitałów: zapasowego, rezerwowego i jedną trzecią kapitału akcyjnego. Natomiast wartość kapitałów własnych wynosi 82 mln zł.
— Jestem przekonany, że akcjonariusze będą głosowali za przyjęciem uchwały — utrzymuje Emil Wąsacz.
Z plusa na minus
Zarząd Stalexportu ponownie zmienił wcześniej podane wyniki finansowe. Najpierw poinformowano, że spółka wykazała za 2000 r. zysk na poziomie 5,6 mln zł, a potem, że w wyniku utworzenia rezerw, strata wyniosła 580 mln zł. Podobnie stało się z danymi za pierwsze półrocze 2001. Najpierw mowa była o zysku wysokości około 2 mln zł, a po audycie poinformowano o 11,2 mln zł straty netto.
— Konieczność utworzenia rezerw za 2000 r. wysokości 708 mln zł, spowodowała lawinę zdarzeń leżących u podstaw utraty wiarygodności kredytowej spółki. Fatalna jakość aktywów, drenaż kapitałów, brak środków obrotowych, obniżenie przychodów przyczyniło się do straty za pierwsze półrocze 2001. To wszystko jest efektem zakupu hut: Ostrowiec, Elstal, Szczecin i przedsiębiorstw złomowych, oraz udzielania poręczeń i gwarancji bez przeprowadzenia rachunku ekonomicznego — twierdzi Mieczysław Skołożyński, wiceprezes ds. finansowych Stalexportu.
Dla porównania w pierwszym półroczu 2000 spółka wykazała 27,3 mln zł zysku netto, przy przychodach ze sprzedaży wysokości 742,6 mln zł.
Zdaniem prezesa Wąsacza, poprzedni zarząd prowadził błędną politykę inwestycyjną.
— Ostatnie koło ratunkowe pochodzące z wpływów ze sprzedaży Polkomtela zostało dwa lata temu roztrwonione poprzez nietrafione inwestycje bądź dotacje dla już wtedy nierentownych podmiotów — uważa Emil Wąsacz.
Zarząd firmy próbuje ratować sytuację poprzez przeprowadzenie sądowego postępowania układowego, którym ma być objęta kwota około 600 mln zł. Proponuje on 55 lub 40 proc. redukcję zadłużenia. Firma przewiduje, że do głosowania wierzycieli nad przyjęciem układu może dojść na przełomie lutego i marca 2002 r.
Prezes Wąsacz liczy na to, że uda mu się dojść do porozumienia z grupą największych wierzycieli i zaoferuje im akcje spółki w zamian za długi. Jeśli zostanie zrealizowany ten scenariusz, należy oczekiwać zmian w akcjonariacie Stalexportu.
— EBOR wyraził zgodę na zmniejszenie swoich udziałów, w wyniku konwersji wierzytelności na akcje — mówi Emil Wąsacz.
Stalexport zamierza pozbyć się aktywów nie związanych z działalnością handlową.
Okiem eksperta
Stalexport znajduje się w złej sytuacji w związku z fatalnym położeniem branży hutniczej oraz zaangażowaniem się w inwestycje kapitałowe w Hucie Ostrowiec i Hucie Szczecin. Zmusiło to spółkę do otworzenia postępowania układowego. Zarząd zaproponował, by układ objął około 600 mln zł, a wierzyciele zaakceptowali redukcję o 50 proc. Stalexport będzie miał trudności z przeprowadzeniem układu na tę kwotę, bo jest ona bardzo duża.
Michał Błach
Elimar Investment