Akwizycja na siłę nie ma żadnego sensu

Jarosław Kostrzewa
opublikowano: 2001-10-22 00:00

Często zdarza się tak, że spółki, które są zyskowne i posiadają często sporo gotówki na swoich rachunkach, nie chcą się podzielić zgromadzonym kapitałem ze swoimi akcjonariuszami i zamiast wypłacić dywidendę, dokonują różnych akwizycji bez żadnego ekonomicznego uzasadnienia. Im więcej takich akwizycji, tym gorzej dla spółki i jej akcjonariuszy.

Warto o tym pamiętać, gdy zabieramy się do analizy fundamentalnej jakiejś spółki. Należy wówczas zwrócić uwagę na tzw. finansowy majątek trwały. Dobrze sprawdzić, czy na przestrzeni ostatnich kilku lat ten majątek nie powiększył się zbyt mocno w stosunku do pozostałych aktywów. Każdy inwestor powinien mieć świadomość, że bezsensowne wydawanie gotówki przez spółki na różne przejęcia innych firm, to zjawisko dosyć powszechne. Nikt z tego powodu jednak nie rozpacza, a wręcz przeciwnie — wszyscy wydają się zadowoleni. Wszyscy, którzy są zaangażowani w ten przynoszący często szkody akcjonariuszom proceder.

Pamiętajmy o tym, że zarząd za udaną transakcję przejęcia jakiejś firmy nie omieszka wypłacić sobie stosownej premii, pamiętajmy również, że banki inwestycyjne, prawnicy i doradcy finansowi także otrzymują sowite wynagrodzenie za swoją ciężką pracę. A co dostaje akcjonariusz? — obietnicę przyszłych dużych dywidend.

Dobrze jeśli spółka dokonuje przejęć firm, których działalność jest związana z jej podstawową działalnością. Wówczas zarząd orientuje się przynajmniej, o co chodzi w biznesie przejmowanej spółki. Ale warto zaznaczyć, że często dochodzi do kuriozalnych sytuacji. Dzieje się tak, gdy nabywane są spółki, o których działalności zarząd nie ma zielonego pojęcia i co najciekawsze — zakupy takie odbywają się zazwyczaj po wygórowanych cenach.

Na naszym rynku sztandarowym przykładem takiej spółki jest Elektrim, który kupował m.in. gospodarstwa rolne, firmy mleczarskie (Elmilk), spółki internetowe, biuro maklerskie i firmy telekomunikacyjne. Czy można zarządzać efektywnie tak zróżnicowaną działalnością? — niech każdy odpowie sobie sam. Inne ciekawe przypadki to np. Mostostal Export (inwestycja w Delię) oraz KGHM (Telewizja Puls i sieć telefoniczna Dialog). Każdy inwestor powinien krytycznie podchodzić do informacji ze spółek dotyczących nowych przejęć. Warto wówczas skontaktować się z przedstawicielami spółki, by dowiedzieć się, jaki jest cel takiego posunięcia.

Nie jestem przeciwnikiem przejmowania firm, ale tylko wtedy, gdy robi się to z głową i ma to ekonomiczne uzasadnienie. Zbyt często jesteśmy zasypywani stwierdzeniem zarządów, że posunięcie takie ma dać w przyszłości efekt synergii. Szkopuł w tym, że najczęściej nie daje. Zjawisko przesadnego dywersyfikowania działalności widać na przykładzie dwóch firm z rynku amerykańskiego. Obie produkują obuwie — jedna nazywa się Melville, a druga Genesco. Pierwszej z nich dywersyfikacja się powiodła, a drugiej nie.

Melville produkował obuwie głównie dla swojej sieci sklepów Tom McAn. Następnie firma zaczęła dzierżawić miejsca dla swoich produktów w innych sklepach, głównie w sieci K-mart. Kiedy K-mart rozpoczął swoją wielką ekspansję w 1962 roku, zyski Melville zaczęły rosnąć w ogromnym tempie. Po latach doświadczeń w detalicznej sprzedaży dyskontowej firma rozpoczęła serię przejęć, dbając o to, żeby następnego przejęcia dokonywać wówczas, gdy poprzednie zakończyło się sukcesem i przyniosło zyski. Tak więc w 1969 roku Melville nabył firmę CVS prowadzącą tzw. drugstore (drogerie sprzedające również leki, napoje i proste posiłki), w roku 1976 przejął sieć sklepów z ubraniami Marshall’s, a w 1981 r. Kay-Bee Toys. W czasie tego okresu Melville zmniejszył ilość swoich fabryk produkujących obuwie z 21 do zaledwie jednej w 1982 roku. Powoli, ale efektywnie producent obuwia zmienił się w zdywersyfikowanego sprzedawcę detalicznego.

W tym samym okresie Genesco wpadł w szał kupowania, który rozpoczął się w 1956 roku (w latach 60. w USA panowała mania kupowania firm). Jego nabytki — Bownit Teller, Henri Bondel, Tiffany i Kress — były bardzo różnorodnymi sieciami sklepów. Następnie Genesco nabył firmę zajmującą się konsultingiem w zakresie bezpieczeństwa, firmy tekstylne, producenta jeansów, jak również wiele różnych sklepów detalicznych i hurtowni, przy czym Genesco cały czas usiłował produkować obuwie. Pomiędzy rokiem 1956 a 1973 firma ta dokonała około 150 akwizycji. Takie działanie spowodowało wzrost sprzedaży, ale fundamenty cały czas się pogarszały. Różnica pomiędzy Melville a Genesco była widoczna w zyskach, jakie osiągały. Po bessie w latach 1973-74 kurs akcji Melville wzrósł do 1987 roku 30-krotnie, natomiast Genesco nigdy nie odbił się od dna. Sytuacja finansowa tej firmy ciągle się pogarszała.