Alab rośnie w cieniu Diagnostyki

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2025-02-26 20:00

Wywodzący się z Niemiec wicelider polskiego rynku diagnostyki laboratoryjnej wchłania mniejszego konkurenta i zapowiada dalszą konsolidację.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Polscy inwestorzy giełdowi polubili diagnostykę laboratoryjną - a przynajmniej Diagnostykę, czyli spółkę będącą liderem tego rynku w kraju. W ofercie publicznej akcje Diagnostyki sprzedały się na pniu, a w debiucie poszły mocno w górę.

- Cieszymy się, że diagnostyka laboratoryjna mniej więcej od wybuchu pandemii wyszła z piwnicy - czasem dosłownie, bo przez lata pracownie diagnostyczne były często lokowane w podziemiach szpitali - i stała się rozpoznawalną, ważną branżą. Obroty w niej rosną według różnych źródeł o 6-9 proc. rocznie. My rośniemy o kilkanaście procent i w tym roku też będziemy dążyli do dwucyfrowego wzrostu, nie celujemy jednak w bycie największym na rynku, tylko najlepszym - mówi Tomasz Łaszkiewicz, dyrektor generalny Alabu.

Alab, wchodzący w skład niemieckiej grupy Limbach, jest wiceliderem polskiego rynku za plecami Diagnostyki. Według szacunków Bain & Company ma 9-procentowy udział w obrotach całej branży (z uwzględnieniem laboratoriów publicznych, np. przyszpitalnych), podczas gdy Diagnostyka ma 22 proc. W 2023 r. (ostatnie dane w KRS) przełożyło się to w przypadku Alabu na 0,59 mld zł przychodów w 2023 r. przy niewielkiej stracie netto.

Spółka w ostatnich dniach sfinalizowała przejęcie mniejszego - choć i tak sporego - konkurenta, czyli wywodzące się z Łodzi Centrum Diagnostyki Laboratoryjnej (CDL). Transakcja od maja ubiegłego roku czekała na zgodę UOKiK. Dzięki niej Alab, który za sprawą ok. 750 punktów pobrań i sieci 90 laboratoriów w całym kraju przeprowadza ponad 90 mln badań rocznie, powiększy się o 40 punktów pobrań i 14 laboratoriów, wykonujących 20 mln badań.

- Widzimy jeszcze przestrzeń do rozbudowy sieci punktów pobrań. Laboratoriów raczej nie przybędzie, bo jesteśmy już wszędzie, gdzie się da, ale możemy przenosić się do większych lokalizacji, zwiększając liczbę wykonywanych badań. Na rynku jest też jeszcze trochę firm, które można skonsolidować. Prowadzimy rozmowy - mówi Tomasz Łaszkiewicz.

Giełdowa Diagnostyka sygnalizowała inwestorom, że w segmencie diagnostyki laboratoryjnej przejmować raczej nie będzie, bo nie ma szans na uzyskanie zgody UOKiK na znaczące transakcje. Kupować chce natomiast w segmencie diagnostyki obrazowej.

- My chcemy być specjalistami w naszej dziedzinie, czyli w diagnostyce laboratoryjnej - mówi dyrektor generalny Alabu.

Przedstawiciele spółki nie deklarują konkretnych kwot inwestycji, planowanych na najbliższe lata. Podkreślają, że na rentowność w branży negatywnie wpływają rosnące koszty pracy.

- Największym kosztem dla firmy w branży są wynagrodzenia, które kroczą w górę wraz z ustawowym podnoszeniem stawek w ochronie zdrowia. Konkurujemy o pracowników z sektorem publicznym, który płaci dobrze, dając dodatki stażowe itp. Na rynku brakuje też specjalistów w niektórych dziedzinach, np. histopatologów i serologów – tych ostatnich w zbyt małym stopniu szkolą regionalne centra krwiodawstwa. To wszystko przekłada się na rosnące koszty, a co za tym idzie na ceny badań - mówi Tomasz Łaszkiewicz.

O Alabie w przestrzeni publicznej głośno zrobiło się w listopadzie 2023 r., gdy w darknecie opublikowano kilkadziesiąt tysięcy wyników badań przeprowadzonych w laboratoriach spółki. Firma przyznała, że w związku z atakiem hakerskim wyciekły dane ok. 200 tys. pacjentów. Sprawą zajął sie Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO), który za naruszenie przepisów o ochronie danych może nałożyć karę w wysokości do 20 mln EUR lub 4 proc. rocznego, globalnego obrotu.

- Postępowanie UODO trwa, nie zawiązywaliśmy w związku z nim żadnych rezerw - mówi Tomasz Łaszkiewicz.