To nie był udany dzień dla inwestorów. Wszystko za sprawą rozczarowujących wyników kwartalnych Alcoa, amerykańskiego giganta aluminiowego, który tradycyjnie rozpoczął sezon raportów na Wall Street. Nastroje psuły również doniesienia z Chin, gdzie rząd przygotowując się do zaostrzenia polityki monetarnej. Chcąc uchronić gospodarkę przed przegrzaniem, podniósł stopę rezerw obowiązkowych. Z miejsca podgrzało to atmosferę na rynku surowcowym, doprowadzając do korekty cen metali i ropy. Szczególnie zła sytuacja panowała na ateńskiej giełdzie. Komisja Europejska wytknęła Grecji wiele nieścisłości w rządowych danych statystycznych. Sprzedających dodatkowo motywował spadkowy początek sesji na Wall Street.
Kwartalna nieoczekiwana strata Alcoa zachęciła graczy do pozbywania się papierów koncernów górniczych i paliwowych. W dół szły kursy takich potentatów, jak BHP Billiton (największa na świecie spółka wydobywcza) czy Norsk Hydro (trzeci na Starym Kontynencie producent aluminium).
Zdecydowanie lepsze humory mieli udziałowcy Heinekena, który w poniedziałek poinformował o zakupie dywizji piwnej od meksykańskiego Femesa. Z tego powodu analitycy Royal Bank of Scotland podnieśli rekomendację spółce do "kupuj".
Tadeusz
Stasiuk