Alior znowu wtyka kij w mrowisko

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 08-07-2011, 00:00

Bankowy Robin Hood mówi, że część usług powinna być za darmo. Demagogia, ale może dobrze się sprzedać.

Bankowy Robin Hood mówi, że część usług powinna być za darmo. Demagogia, ale może dobrze się sprzedać.

Alior od początku zapowiadał, że rozrusza nieco kostyczną konkurencję na rynku bankowym. Pierwszy zaoferował darmowe bankomaty, co stało się rynkowym standardem, a także lokaty z dzienną kapitalizacją, które tak dobrze się przyjęły, że zajął się nimi minister finansów. Teraz bank znowu narusza rynkowe status quo. Nie tylko na rynku usług bankowych. Alior wchodzi w masowe płatności. We wszystkich jego oddziałach będzie można za darmo opłacić każdy rachunek, w tym za prąd, gaz, telefon.

— Zmierzamy w kierunku bankowości internetowej. Dzisiaj klienci, którzy z niej korzystają, nic nie płacą za przelewy. Nie jestem bankowym Robin Hoodem, ale nie rozumiem, dlaczego ktoś, kto nie ma internetu, nie umie się nim posługiwać, ma być obciążany opłatą za płacenie gotówką za swoje rachunki, kiedy w internecie ta usługa jest darmowa — mówi Wojciech Sobieraj, prezes Alior Banku.

Cel marketingowy

Odsetek takich osób jest wciąż niemały. Alior Bank powołuje się na badania, z których wynika, że 73 proc. Polaków płaci rachunki w różnego rodzaju "okienkach", a 65 proc. w bankach. I płaci. Dzisiaj taka usługa kosztuje najmniej 90 gr, a średnia cena to 1,5 zł. Jeśli kwoty te przemnożyć przez liczbę wpłat gotówkowych za rachunki, których według danych NBP było w 2009 r. 800 mln, wychodzi niemała suma, trafiająca do kieszeni banków i wyspecjalizowanych firm.

— Rynek ma dwie drogi: albo nie zwróci uwagi na nasz krok i zostaniemy zamknięci w naszym sherwoodzkim lesie, albo zniesie prowizje za opłacanie rachunków i wówczas będziemy skazani na wymyślanie nowych rozwiązań — mówi Wojciech Sobieraj.

Szef Aliora mówi, że najkrótszy czas kopiowania pomysłów tego banku wynosi 3 miesiące (lokaty antybelkowe) do trzech lat (darmowe konto w PKO BP). Dodaje, że w nowym rozwiązaniu nie chodzi o pozyskiwanie taniej płynności: pieniądze mają być od razu przesyłane do wystawcy rachunku, bez przetrzymywania na overnightach. Usługa ma cel głównie marketingowy.

— Liczymy, że jakaś część osób, które u nas opłacą rachunki, skorzysta z innych naszych produktów i usług — mówi Wojciech Sobieraj.

Tania promocja

Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities, chwali pomysł Aliora.

— To będzie bezpośrednia konkurencja dla dużych sieciowych banków i poczty. To nie jest usługa dla klientów, na których do tej pory koncentrował się Alior. Sądzę, że może to być próbny balon, który minimalnym kosztem pozwoli sprawdzić, ile nowych osób przyjdzie do banku i ile z nich zdecyduje się z nim zostać — mówi Tomasz Bursa.

Marcin Wysocki, dyrektor handlowy BillBird, właściciela marki Via Moje Płatności, lidera rynku płatności masowych, mówi, że ruch Aliora może spowodować odpływ części klientów, lecz nie spodziewa się jakiegoś exodusu.

— Mamy bardzo rozbudowaną sieć akceptacji, m.in. w punktach handlowych. Klient przyzwyczajony jest do płacenia rachunków przy okazji robienia zakupów. Nie sądzę, żeby chciał stanąć w kolejce w banku, gdzie będzie indagowany na okoliczność kupienia dodatkowego produktu — mówi Marcin Wysocki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane