Allianz zapłaci farmom za leniwy wiatr

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2012-11-13 00:00

Atak to najlepsza obrona przed rywalem. Ubezpieczyciel kusi właścicieli farm wiatrowych nowym produktem.

Towarzystwa ubezpieczeniowe coraz bardziej łakomym wzrokiem patrzą na dynamicznie rosnący segment zielonej energetyki. W maju Gothaer (jeszcze pod nazwą PTU) wprowadził do sprzedaży polisę dedykowaną farmom wiatrowym. Allianz, lider segmentu, przystępuje do kontrataku. Idzie o krok dalej — rusza ze sprzedażą polis chroniących przed… brakiem wiatru.

— Wprowadziliśmy do oferty ubezpieczenie od utraty zysku, które chroni przed niższą niż przewidywana wietrznością — mówi Tomasz Kukuła, menedżer wydziału ubezpieczeń technicznych w Allianzie.

Naprzeciw potrzebom

Wypłata z polisy nastąpi wtedy, kiedy wiatr będzie wiał za słabo, by farma wiatrowa mogła generować określone przez właściciela zyski. Zdaniem Tomasza Kukuły, takie ubezpieczenie wychodzi naprzeciw potrzebom zgłaszanym przez inwestorów. Finansują oni budowę farm wiatrowych z kredytów i oczekują stałych przychodów zapewniających spłatę zobowiązań.

Dlatego należy spodziewać się dużego zainteresowania tym produktem. Na razie Allianz nie sprzedał żadnej takiej polisy w Polsce, ale negocjuje kilka pierwszych kontraktów. Chce powiązać ich sprzedaż z ofertą standardowych polis dla farm wiatrowych. To kontra na ruch Gothaera, który pojawił się na rynku jako drugi podmiot z międzynarodowym doświadczeniem w ubezpieczaniu zielonej energetyki. Nowa polisa ma przyciągnąć klientów do Allianza.

Zdaniem ekspertów, czy tak się stanie, będzie zależało w dużej mierze od ceny. Szymon Żółciński z firmy doradczej Accreo Taxand podkreśla, że choć polisa wiatrowa to bardzo ciekawa propozycja, diabeł tkwi w szczegółach.

— Ubezpieczyciel będzie musiał udowodnić, że zna się na wietrze lepiej od inwestorów, którzy przed budową farmy wiatrowej wykonują szczegółowe badania wietrzności. Inaczej trudno będzie uwierzyć, że za polisą kryje się rzetelna ocena ryzyka — uważa Szymon Żółciński.

— Za analizę odpowiada zespół międzynarodowych specjalistów w grupie Allianz, którzy mają dostęp do bardzo szczegółowych danych o wietrzności w każdym punkcie globu — przekonuje Tomasz Kukuła.

Sceptycyzm rywala

Gothaer sceptycznie ocenia pomysł rywala. Firma testowała na rynku niemieckim inny produkt chroniący przed skutkami słabego wiatru — derywaty pogodowe.

Tomasz Szejnoch, dyrektor ds. ubezpieczeń majątkowych w Gothaerze, twierdzi, że nie spotkały się one z szerszym zainteresowaniem klientów. Były za drogie i zbyt skomplikowane. Dlatego na razie ubezpieczyciel nie ma planu wprowadzenia tego rozwiązania w Polsce, choć nie wyklucza takiej możliwości w przyszłości.

— Koncentrujemy się na sprzedaży polis dla zielonej energetyki. Chcemy je oferować przede wszystkim dużym farmom wiatrowym — mówi Tomasz Szejnoch. Podobny cel ma Allianz, który także chce być obecny w segmencie dużych farm, stosujących nowe urządzenia. Mniejsze i starsze farmy są ubezpieczane przez inne firmy na rynku.