Altkom chciał na GPW, ale przechodzi kryzys

Mariusz Zielke
opublikowano: 2002-08-19 00:00

Altkom — największa w Polsce firma szkoleniowa IT — przechodzi ostry kryzys i na razie może zapomnieć o próbie wejścia na GPW, o której myśli od dwóch lat. Najpierw musi dokonać restrukturyzacji, a przede wszystkim zacząć na czas płacić rachunki. To niełatwe, gdy przychody spadły o ponad 60 proc.

Kolejna firma branży IT przechodzi poważny kryzys. Po serii upadłości i słabszych wynikach spółek w tym sektorze w ubiegłym roku, obecny — jak pokazują wyniki I półrocza — zapowiada się równie ciężko. Recesji nie oparła się grupa Altkomu, największej w Polsce firmy przeprowadzającej szkolenia IT. Spółka chciała wejść na GPW, zamiast tego boryka się z poważnymi problemami z płynnością finansową, spóźnia się z płatnościami i traci przychody. Uzdrowić sytuację ma restrukturyzacja i zmiana strategii. Firma chce skupić się bardziej na usługach IT i sprzedaży oprogramowania niż na szkoleniach.

Obcinanie kosztów, redukcje zatrudnienia i obniżenie wynagrodzeń niewiele pomogą, jeżeli zarząd nie uzdrowi atmosfery w firmie. A jest ona teraz bardzo zła. Spółka — według informacji od pracowników — zwolniła ponad 100 osób (według oficjalnych informacji — 80).

— Większość pozostałych pracowników została zmuszona do przyjęcia nowych warunków pracy. Pensje zostały podzielone na część zasadniczą, objętą umową, oraz część płaconą w ramach umów o dzieło. Te warunki byłyby do przyjęcia, gdyby firma płaciła obie części. Tymczasem zaległości w płatnościach sięgają kwietnia — mówi jeden z pracowników Altkomu.

— Budżet wynagrodzeń wynosi miesięcznie 2 mln zł, 25 proc. mniej niż na początku roku, a opóźnienia nie przekraczają 10 proc. i dotyczą tylko części umów o dzieło. Zarząd natomiast całkowicie zrezygnował z pobierania wynagrodzeń. Zwolnienia były konieczne, żeby dostosować firmę do warunków rynkowych. Zresztą większość firm została zmuszona do redukcji zatrudnienia i restrukturyzacji — odpowiada Agnieszka Chazanow, dyrektor marketingu Altkomu.

Dodaje, że rynek usług szkoleniowych mocno odczuł recesję. Dział szkoleń zanotował 20-proc. spadek przychodów w 2001 r. Wpływy spółki spadły o ponad 60 proc. Wielu kontraktów software’owych i usług IT zaplanowanych na I połowę 2002 r. nie udało się podpisać do wakacji.

— Dopiero teraz rysuje się szansa na ich finalizację. W Altkomie wciąż pracuje 400 osób. Problemy z płatnościami wynikają z kłopotów ze ściągnięciem niektórych należności od kontrahentów. Płacimy w nie gorszym stylu niż nasze otoczenie — mówi Agnieszka Chazanow.

Według niej, spółka poniosła w lipcu stratę wysokości 1 mln zł, a w sierpniu ma ona wynieść już tylko 0,5 mln zł.

— Program naprawczy musiał zostać wprowadzony, żeby firma odzyskała kondycję. Rok zamierzamy zakończyć z 1-1,5 mln zł zysku — mówi dyrektor marketingu Altkomu.

W liście wysłanym do pracowników Altkomu Wiesława Maskalan, dyrektor finansowy, poinformowała załogę, że płynność finansową spółka może odzyskać najwcześniej we wrześniu.

— Oznacza to, że do tego czasu mogą nadal występować opóźnienia w płatnościach wynagrodzeń i nie tylko wynagrodzeń, ale wszystkich zobowiązań ciążących na firmie — napisała Wiesława Maskalan.

Kłopoty finansowe sprawiły, że Altkom ma coraz większe problemy z kontrahentami. Niedawno na trzy dni niektóre oddziały spółki zostały odcięte od Internetu, występują problemy z opłatami czynszowymi i za usługi. W firmie powstała specjalna baza danych — rejestr nieuregulowanych płatności zarówno Altkomu, jak i dla Altkomu. Przed kilkoma tygodniami w rejestrze było niemal 700 faktur.

— Baza nazywała się roboczo Frajer i miała m.in. służyć działom, które zamawiają coś na zewnątrz, żeby przypadkiem nie zamówiły czegoś w firmach, którym Altkom jest coś winien — mówi były pracownik Altkomu.

— Nic nie wiem o takiej bazie. To nieprawda — stanowczo zaprzecza Agnieszka Chazanow.