Altus przygarnie ucznia Billa Ackmana

Jagoda Fryc
opublikowano: 2015-04-16 00:00

Mariusz Adamski, wychowanek guru funduszy hedgingowych, wejdzie na pokład Altus TFI

W zamian za pomoc w szlifowaniu forhendów i bekhendów trafił do świata nowojorskiej finansjery. Jako dwudziestoparolatek pracował u boku samego Billa Ackmana i pomagał w zarządzaniu portfelem o wartości ponad 16 mld USD. Poznał smak sukcesu, ale jako jeden z bohaterów afery Herbalife przekonał się też, że za bycie na świeczniku trzeba czasem płacić bardzo wysoką cenę. Z bagażem doświadczeń wrócił do Polski, gdzie — jak dowiedział się „Puls Biznesu” — będzie pracował w Altus TFI.

Mariusz Adamski
Marek Wiśniewski

— Nie komentujemy. Mogę jedynie powiedzieć, że Altus zawsze poszukiwał i poszukuje talentów na rynku, które mogą pochwalić się doświadczeniem i mają na swoim koncie sukcesy. TFI konkurują o najlepszych z najlepszych, ponieważ to właśnie kapitał ludzki jest największą wartością i stanowi fundament funduszowego biznesu. Mariusz Adamski jest ciekawą osobą, a fakt, że pracował przez cztery lata dla najlepszego funduszu hedgingowego w USA, pod skrzydłami Billa Ackmana jest czymś wyjątkowym — mówi Piotr Osiecki, prezes Altus TFI.

Z kortu na giełdę

Mariusz Adamski, 28-letni tenisista Poznania, wyjechał do Stanów Zjednoczonych jeszcze jako nastolatek. Drzwi do sukcesu otworzył mu właśnie sport. Mistrz debla, który wzorował swój styl gry na Rogerze Federerze, zrobiłtak dobre wrażenie na Billu Ackmanie, że ten złożył mu propozycję nie do odrzucenia: „ty naucz mnie grać, ja nauczę cię, jak inwestować”. Od tej umowy rozpoczęła się czteroletnia przygoda Polaka z Pershing Square, jednym z najlepszych funduszy hedgingowych w USA. Wiedzę teoretyczną miał, bo skończył zarządzanie i finanse na uniwersytecie w Północnej Karolinie, ale to Bill Ackman nauczył go wszystkiego w praktyce.

— W funduszu Pershing Square pracuje zaledwie ośmiu analityków. Było więc to dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Bill Ackman nauczył mnie, że zarządzanie portfelem powinno opierać się przede wszystkim na rzetelnej analizie fundamentalnej spółek. Nie ma znaczenia dla funduszu, stosującego strategie long/short, czy mamy do czynienia z rynkiem byka, czy niedźwiedzia. W każdym momencie cyklu koniunkturalnego można znaleźć okazje — przekonuje Mariusz Adamski.

Zarządzający nie wykorzystuje analizy technicznej, bo uważa, że to nie kreski na wykresach decydują o tym, czy spółka jest warta pieniędzy inwestorów, czy nie. Aby pobić rynek akcji, szuka spółek, które mają prosty model biznesowy, niskie zadłużenie, stabilny i wysoki poziom generowanej gotówki, rosnące przychody.

— Celuję w spółki, które są nisko wyceniane, bo rynek nerwowo zareagował na negatywne informacje, mające niewielki wpływ na długoterminową wartość firmy. Omijam natomiast te, które mają duże wydatki inwestycyjne. Dobrze, kiedy spółka jest zbilansowana — wypłaca dywidendę i równocześnie część zysku przeznacza na rozwój — mówi Mariusz Adamski.

Polska z potencjałem

Bill Ackman uznawany jest za aktywnego inwestora — kiedy kupuje akcje, stara się też wpływać na działalność operacyjną spółek. W USA wystarczy nawet kilkuprocentowe zaangażowanie w akcjonariacie, aby mieć realny wpływ na firmę i podejmowane przez zarząd decyzje.

— Priorytetem dla takiego inwestora jest odblokowanie rzeczywistej wartości firmy. A na jego celowniku są spółki, które są źle zarządzane — źle zarządzają pieniędzmi lub mają nadmiar kosztów, ale można to wszystko naprawić — wyjaśnia Mariusz Adamski. Takie podejście do inwestowania przynosiło dotychczas klientom funduszu Pershing Square średniorocznie ponad 20 proc. zysku. W Polsce jednak trudno o stosowanie strategii aktywistycznej.

— Obecnie analizowanie polskich spółek raczej nie ma sensu, ponieważ na GPW nie ma płynności. Firmy, którymi można by się zainteresować, są niestety kontrolowane tylko przez zarząd lub nie mają stabilności finansowej. Sądzę, że z czasem to się zmieni, jednak na razie chciałbym się koncentrować na płynnych, niekontrolowanych podmiotach w USA i Europie Zachodniej — ujawnia Mariusz Adamski.

Altus TFI nie ma w ofercie takiego funduszu. Porusza się głównie na rynku polskim lub rynkach z regionu, w myśl idei, że „inwestujemy w to, na czym się znamy”. Wszystko więc wskazuje na to, że giełdowe TFI zaoferuje wkrótce Polakom nowy produkt.

— Chętnie podejmę współpracę z TFI, które będzie otwarte na moją filozofię zarządzania portfelem. Wróciłem do Polski, bo potrzebowałem odpoczynku przede wszystkim od zamieszania, jakie powstało wokół mnie w związku z Herbalife. Polska jest krajem z ogromnym potencjałem. Polacy stają się coraz bardziej zamożni, gospodarka się rozwija, a to stwarza wiele możliwości — mówi Mariusz Adamski.

Jak to było u Ackmana

W 2012 r. słynny zarządzający Bill Ackman oskarżył spółkę Herbalife o to, że jest piramidą finansową. Jednocześnie postawił na spadek jej notowań 1 mld USD. Kurs zanurkował, na czym zarobił nie tylko inwestycyjny guru, ale także niejaki Jordan Peixoto. Według ustaleń amerykańskiego nadzoru finansowego SEC, Peixoto dorobił się 47 tys. USD nielegalnie, wykorzystując przeciek o planach inwestora.

Źródłem przecieku miał być Filip Szymik, który wynajmował mieszkanie w Nowym Jorku wspólnie z Mariuszem Adamskim w tym czasie, kiedy ten pracował u Ackmana. Wersja wydarzeń, którą przyjął SEC, zakładała, że Mariusz Adamski wrócił z pracy i opowiedział swojemu przyjacielowi — Filipowi Szymikowi, jak mu minął dzień, wspominając też o Herbalife. Szymik domyślił się, co może planować Bill Ackman i o wszystkim opowiedział Jordanowi Peixoto. Ostatecznie SEC umorzył śledztwo, bo zabrakło dowodów na to, że doszło do nielegalnego wykorzystania informacji poufnej. Według amerykańskiego prawa o insider trading można mówić tylko wtedy, gdy doszło do wymiany informacji w zamian za wynagrodzenie. Tymczasem Jordan Peixoto nie podzielił się zarobkiem z Filipem Szymikiem. Mariuszowi Adamskiemu nie postawiono żadnych zarzutów — w sprawie występował jako świadek.